Sprawdziliśmy jak działa Caffeine – społecznościowa alternatywa dla Twitcha i YouTube’a

Platforma oficjalnie wystartuje w połowie roku.

Póki co na plus można zaliczyć brak opóźnień i płynny obraz dobrej jakości. Ciekawą funkcją jest również możliwość wyłączenia kamery streamera, która zasłania nam obraz. Serwis jest bardzo ascetyczny i wydaje się nieco pusty. Brakuje kategorii, gier, które chcielibyśmy śledzić. W obecnej formie przypomina bardziej serwis społecznościowy – w pierwszej kolejności wyświetlają się znajomi, których śledzimy (podobnie jak na Twitterze). Dopiero po nich pojawiają się sugerowane kanały w formie osi czasu.

Portal Caffeine konkuruje przede wszystkim łatwością obsługi (graf. Caffeine.tv)

Nie za bardzo przypadł mi do gustu czat. Pomimo, że wiadomości docierają do streamera natychmiastowo, trudno się połapać w dyskusji. Nie ma jednego okna czatu. Porozumiewamy się ze streamerem i innymi widzami za pomocą dymków, które dość szybko znikają. Takie rozwiązanie może sprawdzać się przy niewielkiej liczbie widzów, natomiast raczej na pewno wywoła chaos przy większej widowni. Streamerzy narzekają również na brak obsługi greenscreena, czyli zielonego tła, które można zastąpić obrazkiem lub animacją.

Serwis pozwala ukrywać kamerę streamera jeśli wolimy pełny obraz z gry (graf. Caffeine.tv)

Obecnie serwis jest we wczesnej fazie i trudno powiedzieć, czy zagrozi takim gigantom jak Twitch czy YouTube. Caffeine ma sprzyjać budowaniu społeczności. Jego twórcy chcą ułatwić pozbywanie się niechcianych gości, którzy nie potrafią zachować się i przeszkadzają innym w rozmowach i oglądaniu gier. Obecnie skupiła się tam dość sympatyczna grupa graczy z całego świata, choć możemy spodziewać się w przyszłości zdecydowanie większej liczby internetowych trolli. Zobaczymy jak z tym problemem poradzą sobie twórcy portalu.

Nie jestem do końca przekonany, czy jest jeszcze miejsce na rynku dla kolejnego serwisu umożliwiającego streamowanie, choć Caffeine może się sprawdzić do transmitowania materiałów wideo za pomocą smartfonów. Niestety, obecnie dostępna jest jedynie aplikacja na iPhone’a. Zdecydowanie przydałoby się również wsparcie dla Androida, aby serwis w pełni wykorzystał braki konkurencji. | CHIP

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News