Google zebrało o mnie 11 gigabajtów danych

Fot. Simon
Skandal z wyciekiem 50 milionów danych udostępnionych przez Facebook jest szeroko omawiany w mediach. Warto jednak pamiętać, że Facebook nie jest jedyną firmą, która korzysta z naszych danych i na nich zarabia, na przykład w lepszy sposób dobierając reklamy. Przyjrzeliśmy się innemu gigantowi pod kątem informacji przechowywanych przez użytkowników.

Moje dane w Google zajmowały ponad 11 GB po rozpakowaniu archiwum. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że informacje zebrane przez Facebook zajmowały „zaledwie” 1,5 GB, a więc 7 razy mniej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w archiwum znajdował się cały dysk Google Drive i skrzynka pocztowa Gmail. To właśnie te usługi odpowiadały za duży rozmiar pliku. Po ich odliczeniu, moje dane w Google zajmowały 180 MB. Dla porównania, po odjęciu plików multimedialnych, dane tekstowe przechowywane o mnie przez Facebook zajmowały 80 MB.

Spakowany plik danych zebranych przez Google zajmował ponad 9 GB (graf. CHIP)

Google przechowuje między innymi informacje na temat lokalizacji, historii wyszukiwania i używanych aplikacji. W przeciwieństwie do Facebooka, popularna wyszukiwarka zapewnia bardziej rozbudowany system zarządzania danymi. Praktycznie wszystkie przechowywane przez Google informacje można w łatwy sposób usunąć po kliknięciu linku „Usuń aktywność” dla każdej z kategorii. Poniżej znajdziecie linki prowadzące do podstron Google, na których można zarządzać swoimi danymi:

Istnieje też możliwość pobrania wszystkich danych bezpośrednio na dysk. Podobnie jednak jak w przypadku Facebooka, proces zbierania dokumentów może trochę zająć. W moim przypadku trwało to dwie godziny. Jeśli Google ma na każdego użytkownika tak pokaźną „teczkę” jak na mnie, to łatwo policzyć, że serwery giganta przechowujące ich dane mają pojemność liczoną w eksabajtach (trylionach bajtów).

Google pozwala zarządzać tematami wyświetlanych reklam (graf. CHIP)

W sumie zaskoczyła mnie stosunkowo mała liczba tematów, które Google bierze pod uwagę pozycjonując pode mnie reklamy. Popularna wyszukiwarka wytypowała tylko 50 kategorii, które mogą mnie zainteresować. Dla porównania, Facebook podsuwa mi treści z ponad 300 zagadnień. Google ma jednak kompletną historię wyszukiwania, która w moim przypadku jest pokaźna. I te dane są bardzo szczegółowe. Przy każdej wyszukiwanej przeze mnie frazie Google wyświetla strony które odwiedziłem, oczywiście z datami.

Wszystkie dane z poszczególnych zakładek można w łatwy sposób usunąć (graf. CHIP)

Z jednej strony to przerażające jaką ilość danych przekazujemy wielkim korporacjom. Zwłaszcza biorąc pod uwagę szczegółowość informacji. Firmy wiedzą kiedy, gdzie i z kim się spotykałem. Historia lokalizacji telefonu pozwala wyśledzić historię podróży. Z drugiej, technologia nas rozleniwia, podpowiedzi w wyszukiwarce są tym bardziej trafne, im więcej informacji o użytkowniku wie dany serwis. Na szczęście, w razie czego istnieje możliwość całkowitego usunięcia informacji na stronie Google lub ich części. | CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.