Plattsburgh zakazuje kopania kryptowalut

Fot. coinivore
Tania energia elektryczna w małym miasteczku Plattsburgh była jak zachęta dla komercyjnych kopalń kryptowalut. Mieszkańcy nie są jednak zadowoleni z napływu blockchainowych górników.

Rada miejska miasteczka Plattsburgh w stanie Nowy Jork ogłosiła 18 miesięczne moratorium na komercyjne wydobywanie kryptowalut, dając sobie tym samym czas na znalezienie bardziej trwałego rozwiązania problemu. A problem jest nie byle jaki ponieważ Plattsburgh wydawało się do niedawna idealnym wręcz miejscem w Stanach Zjednoczonych do wydobywania cyfrowych walut.

Miasteczko bowiem posiada umowę z miejscową elektrownią wodną na Rzece Świętego Wawrzyńca, na mocy której mieszkańcy miasteczka oraz miejscowe filmy płacą najniższe ceny za kilowat energii elektrycznej w USA. Dokładniej jest to 0,045 dolara (około 16 groszy) za kilowat, podczas gdy średnia w Stanach Zjednoczonych to 0,1 dolara (ok. 35 groszy) za kilowat.

Dzięki taniej energii opłacalne stało się ulokowanie w tym niewielkim, liczącym sobie niecałe 20 tysięcy mieszkańców miasteczku także z większym biznesem. Duże firmy na terenie miasteczka płacą jedynie z 0,02 dolara za kilowat.

Jak nietrudno sobie wyobrazić, tania energia musiała ściągnąć kryptowalutowych górników. Tym samym nagle miasteczko, które normalnie pobierało 0,2 megawata energii zaczęło pobierać 11 megawatów. Wszystko za sprawą dwóch dużych, komercyjnych kopalń kryptowalut. Teoretycznie ściągnięcie biznesu, który na miejscu odprowadza podatki jest dla gminy korzystne. Tyle, że w tym przypadku problem jest czysto techniczny. Umowa z elektrownią zakłada, że miasteczko nie zużywa dużo energii i niskie ceny będą zachowane tak długo, póki Plattsburgh w całości nie przekroczy rocznego limitu 104 megawatów. Po przekroczeniu tej wartości cena za energię wzrośnie dla wszystkich, zarówno kryptowalutowych górników, jak i mieszkańców.

To nie dlatego, że jesteśmy przeciwnikami postępu technicznego powiedział burmistrz Colin Read (burmistrz użył tu wprawdzie teminu luddites, odnoszącego się do XIX-wiecznego ruchu luddystów, niszczącego maszyny parowe, ale z racji braku lepszego określenia w języku polskim używamy tego uproszczenia). Nie dlatego, że boimy się kryptowalut. To dlatego, że mamy z góry ustalone zasoby i w przeciwieństwie do innych społeczności, które mogą po prostu kupić więcej energii, my nie możemy tego zrobić. Mamy 104 megawaty. To sztywna wartość. I w taki właśnie sposób musimy nią zarządzać. 

Miasteczko Plattsburgh mieści się tuż przy granicy z Kanadą (około 25 km od granicy) nad jeziorem Champlain. Założone w 1609 roku przez francuskich osadników jest jednym z najstarszych miast w USA. (fot. plexuss)

Moratorium na wydobycie kryptowalut nie będzie dotyczyło już istniejących na terenie Plattsburga dwóch dużych kopalń, a jedynie nowych chcących pojawić się w miasteczku. A tych nie brakuje.

Jak twierdzi burmistrz Plattsburga, Colin Read, zgłaszały się już firmy, które chciały założyć w miasteczku kopalnie kryptowalut i określały ich zużycie energii na około 20-30 mW. Przekroczenie limitu może oznaczać, że ceny za energię wzrosną dla wszystkich ponad dwukrotnie. To oznacza, że mieszkańcy mogą zostać postawieni „pod ścianą” w końcówce roku, kiedy zużycie energii zawsze rośnie, zwłaszcza w warunkach zwykle dość surowych zim stanu Nowy Jork. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.