iring test

TEST: iRing – uchwyt do smartfonu w formie pierścienia

Fot. sylwia-zimowska
Ekrany smartfonów są coraz większe i choć duża powierzchnia wyświetlacza sprzyja robieniu zdjęć, przeglądaniu internetu czy oglądaniu filmów, to trzymanie takiego telefonu w ręce jest po prostu niewygodne. Na szczęście osoby o niewielkich dłoniach nie muszą rezygnować z kilkucalowych ekranów - wystarczy wspomóc się iRingiem.

W skrócie

  • poprawia ergonomię,
  • pasuje do każdego telefonu,
  • haczyk dołączony do zestawu umożliwia zawieszenie go w dowolnym miejscu,
  • umożliwia postawienie telefonu pod kątem,
  • możliwe jest wielokrotne przyklejanie i odklejanie.
  • nie przyklei się do drewnianych i skórzanych powierzchni,
  • jak na tak niewielki gadżet wysoka cena

iRing to uniwersalny gadżet, który poprawia ergonomię użytkowania dużych smartfonów. Dzięki niemu telefon trzyma się w dłoni pewniej, można postawić urządzenie pod odpowiednim kątem, a także powiesić na dołączonym do zestawu haczyku.

Wbrew nazewnictwu iRing nie ma nic wspólnego z firmą Apple. Wymyślili go Koreańczycy z firmy AAUXX i można go używać z jakimkolwiek rodzajem smartfonu. No, prawie. Najważniejsze, by jego tył był gładki – odpadają zatem wszelkie fikuśne, drewniane czy skóropodobne obudowy. W Polsce ten gadżet nie jest jeszcze popularny, natomiast w kraju producenta wręcz odwrotnie. Moja koleżanka, która niedawno wróciła z Korei powiedziała, że na ulicach widać, jak wiele osób z niego korzysta i sama pochwaliła mi się nabytym tam cudeńkiem, zachwalając przy tym wszystkie jego funkcje.

iRing, czyli pierścionek ze smartfonem

Zamknięty w pudełku iRing przypomina nieco otwieracz do piwa. Gadżet składa się z metalowej obręczy o średnicy na tyle szerokiej, że z luzem wchodzącej nawet na męski palec oraz metalowej, prostokątnej podstawki o szerokości 3,5 x 4 cm.

iring test
iRing pasuje do każdego typu smartfonu, a nawet do niedużych tabletów.

Podstawka z jednej strony pokryta jest specjalnym klejem, z drugiej zaś ozdobnym wzorkiem. Mnie trafił się biały iRing w kolorowe paski, ale w kolekcji producenta znajdziecie całą masę jednokolorowych uchwytów lub przyozdobionych grafikami z komiksów Marvela czy „Gwiezdnych Wojen”. W komplecie otrzymuje się również tzw. iHook, czyli samoprzylepny wieszak, na którym można zawiesić smartfon wyposażony w iRing.

iring test
iRing przykleja się na tył smartfonu lub etui.

Montaż iRinga jest niezwykle prosty. Wystarczy odkleić taśmę ochronną i przyłożyć klejącą się stroną do obudowy smartfonu lub etui. Trzeba tylko pamiętać, by powierzchnia była gładka, bo inaczej istnieje ryzyko, że iRing nie będzie się dobrze trzymał. Ja dla pewności jeszcze odtłuściłam powierzchnię etui.

Czy zabieg ten jest jednorazowy? Otóż nie. iRing można bowiem odkleić, jeśli zauważymy, że sam zaczyna odstawać. Wówczas wystarczy wyczyścić powierzchnię telefonu i przykleić raz jeszcze. Można go też przełożyć na inny telefon. Wówczas iRing wystarczy przepłukać, poczekać aż wyschnie, a następnie przykleić go ponownie. Producent twierdzi, że taką operację można przeprowadzić 100 razy – ja sprawdzałam tylko raz i rzeczywiście, klej jest nadal tak mocny jak za pierwszym razem.

iRing może pełnić aż trzy funkcje

Większość współczesnych smartfonów ma ekran o przekątnej powyżej 5 cali i choć w ostatnim czasie pojawiło się sporo modeli o bardziej ergonomicznych proporcjach 18:9, które sprawiają, że telefon jest węższy i łatwiej go trzymać w dłoni, to mimo wszystko taki jednoręczny chwyt wciąż jest niepewny. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z obudową ze szkła, która sprzyja wyślizgiwaniu się telefonu.

iring
Dzięki iRingowi telefon nie wypadnie Wam z dłoni.

Ja najczęściej trzymam smartfon podpierając jego dolną krawędź małym palcem i operując kciukiem. Niestety taka pozycja męczy zwłaszcza przy pisaniu dłużej ilości tekstu. Z iRingiem nie czuję takiego dyskomfortu – niby w dalszym ciągu podpieram urządzenie małym palcem, ale jeśli odczuwam zmęczenie to po prostu przenoszę cały ciężar trzymania smartfonu na obręcz.

iring
iRing pozwala nieco inaczej trzymać smartfon.

Najważniejsze jednak, że wreszcie mogę sięgnąć kciukiem do lewej krawędzi ekranu. Idąc ulicą nie muszę też tak kurczowo ściskać telefonu, bo wiem, że nie wyślizgnie mi się z dłoni.

iRing
iRing to także wygodna podstawka.

Ponieważ obręcz obraca się o 360-stopni, możemy jej także użyć jako podstawki do smartfonu. Jeśli zdarza Wam się oglądać filmy na telefonie to z tej opcji będziecie bardzo zadowoleni. Ja w ten sposób korzystam ze smartfonu w kuchni, wyświetlając na nim przepisy kulinarne – ekran położony pod kątem jest czytelniejszy niż leżący na płasko i zabiera też mniej miejsca na stole.

iring
Tak prezentuje się iHook, czyli samoprzylepny haczyk

Kolejny pomysł koreańskiego producenta to iHook dodawany do iRinga. Taki haczyk możecie przykleić wszędzie tam, gdzie nie da się położyć smartfonu. Ja akurat przykleiłam haczyk do deski rozdzielczej w samochodzie, ale równie dobrze możecie sobie przyczepić haczyk na ścianie w kuchni, ramie łóżka itp.

iring
iRing jako uchwyt samochodowy

Korzystając z haczyka nie da się tak płynnie regulować położeniem obręczy jak byśmy chcieli ponieważ jest on dość płytki i zbyt duży kąt może spowodować, że całość nam się wysunie.

Wrażenia z użytkowania, czyli dla kogo jest iRing

Ponieważ lubię duże smartfony i na ekrany poniżej 5,8 cala już nawet nie spoglądam, to mając niewielkie dłonie o dość krótkich palcach zmuszona jestem, pisząc np. SMS-a, trzymać telefon w dwóch dłoniach. Testując smartfony o szklanych powierzchniach obchodziłam się więc z nimi jak z jajkiem i starałam się nawet nie używać ich na ulicy w obawie, że upadną i się potłuką. Dzięki iRingowi przestałam martwić się takimi drobiazgami. Metalowa, ciężko obracająca się, więc przez to stabilna obręcz zapewnia pewny chwyt i większy komfort użytkowania. Z reakcji znajomych wnioskuję jednak, że mimo wszystko iRing spodoba się głównie paniom, przyzwyczajonym do noszenia na palcach biżuterii.

iring
Uwaga – haczyk jest dość płytki.

Inna rzecz, że iRing nie wygląda pięknie na smukłych urządzeniach. Jego grubość to 6,2 mm, czyli niemal drugie tyle co przeciętny smartfon. Odkładając telefon iRingiem do dołu należy się liczyć z tym, że może on zarysować delikatną powierzchnię np. blat stołu – w końcu to metal. iRing uniemożliwia też stosowanie gimbala, dlatego zdecydowałam się go nakleić na etui, bo znacznie szybciej mogę je ściągnąć i założyć z powrotem niż męczyć się z odklejaniem iRinga.

iRing nie jest oficjalnie dostępny w naszym kraju – można go zamówić na Amazonie lub na Allegro. Cena? 19 dolarów czyli około 65 zł – trochę dużo, ale w porównaniu z kosztem zbitego ekranu to raczej niewielki wydatek. Należy jednak bardzo uważać, bo obydwa miejsca zakupu wręcz zalane są tanimi podróbkami, które choć wyglądają niemal identycznie (różnią się jedynie pudełkiem, na którym np. widnieje nazwa „Ring”, nie „iRing”), to mają znacznie gorszy klej. Warto zatem przed zakupem przyjrzeć się opiniom innych kupujących i zwrócić uwagę na pudełko, na którym przede wszystkim powinno się znaleźć logo producenta AAUXX. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.