TEST: kamera samochodowa z GPS-em oraz Wi-Fi

Wideorejestrator to urządzenie, bez którego można się z powodzeniem obejść, ale które znakomicie potrafi ułatwić życie. W przypadku kolizji na drodze bywa po prostu niezastąpione. Najtańsze modele kosztują poniżej 200 złotych, a najdroższe ponad 1000 złotych. My postanowiliśmy przyjrzeć się Navitelowi R1000, wartemu 400 złotych.

W skrócie

  • Niebanalny wygląd.
  • GPS.
  • Wi-Fi i aplikacja mobilna.
  • Dobra jakość obrazu.
  • Magnetyczne złącze między kamerą a podstawą.
  • Roczna licencja na aplikację do nawigacji GPS.
  • Cena.
  • Uchwyt w zasadzie na stałe mocowany do szyby.
  • Przy słabym oświetleniu zaszumiony obraz.
  • Prędkość nagrywania wideo to tylko 30 klatek/sekundę.

Navitel R1000 to prawie idealna kamera samochodowa, która łączy dobrą cenę z ponadprzeciętną funkcjonalność. Oprócz rejestracji obrazu i dźwięku pozwala na zapis pozycji samochodu na mapie oraz prędkości, z jaką się porusza. Dzięki temu w razie jakiegokolwiek zdarzenia na drodze mamy więcej danych, które mogą wyjaśnić jego przyczynę i udowodnić ew. winę. Jest to swojego rodzaju odpowiednik „czarnych skrzynek”, jakie stosuje się w samolotach i innych pojazdach komunikacji zbiorowej (autobusy, pociągi). Bonusem przy zakupie wideorejestratora Navitela jest kod do aplikacji Navitel Navigator, która przez rok ułatwi nam omijanie korków.

Kamery samochodowe takiej jak Navitel R1000 nazywane też wideorejestratorami są coraz bardziej popularne. Popyt na nie wywołany został rosnącymi cenami ubezpieczeń komunikacyjnych. Utrata zniżek związanych z ubezpieczeniem może być bolesna. W przypadku sporu o to, kto zawinił na drodze, wideorejestrator znacząco ułatwia jego rozstrzygnięcie. Zważywszy na to, że wielu kierowców bywa na drodze agresywnych, to obecność takiej kamery niczym muzyka łagodzi obyczaje. Poza tym kamera samochodowa może służyć również do nadzorowania zaparkowanego samochodu. Tryb parkingowy pozwala na nagranie zdarzenia, które może nam się przytrafić w czasie postoju. Nieznany sprawca, który na parkingu wjedzie w nasz błotnik, dzięki kamerze przestaje być już taki nieznany.

Niebanalny wygląd, czyli szklane oko patrzy

Navitel R1000 już na pierwszy rzut oka intryguje niebanalnym kształtem obudowy, która przypomina… wielkie oko z dużą źrenicą szklanego obiektywu. Kamera jest nieco większa niż piłeczka do tenisa stołowego – spokojnie możemy ją zmieścić ją w dłoni. Duża soczewka obiektywu wykonana jest z sześciowarstwowego szkła. Obiektyw jest stałoogniskowy i ma kąt widzenia wynoszący 165 stopni. Wideorejestrator składa się z dwóch części – podstawy oraz głównej obudowy, które zostały wykonane z tworzywa w czarnym kolorze o matowym odcieniu.

Ciekawy jest sposób mocowania R1000 do uchwytu. Konstruktorzy nie zastosowali żadnego mechanicznego złącza ani zaczepu, użyli natomiast połączenia za pomocą magnesu. Całość przypomina jajko wstawione do kieliszka, tyle że góry nogami. Taki sposób mocowania pozwala na łatwe obracanie kamery wokół osi pionowej i błyskawiczne jej odpięcie, gdy np. wychodzimy z samochodu.

Specjalna konstrukcja magnetycznego uchwytu Navitel R1000 zapewnia stabilne trzymanie, a także pozwala bez kłopotu zabrać kamerę ze sobą gdy wysiadamy z samochodu.

Ta zmyślna konstrukcja ma też pewne wady. Mocowanie podstawy kamery do szyby samochodu odbywa się za pomocą taśmy dwustronnie klejącej, co prawda zacnej firmy 3M, ale jednak taśmy. Taśma zapewnia lepsze trzymanie niż tradycyjna przyssawka, ale takie rozwiązanie może być kłopotliwe dla osób, które chcą korzystać z kamery w dwóch różnych samochodach. Zakup R1000 ma więc sens tylko wtedy, gdy planujemy używać jej w jednym aucie.

W zestawie z kamerą znajdziemy standardowe wyposażenie: ładowarkę samochodową, kabel mini USB do połączenia kamery z komputerem oraz ściereczka do czyszczenia obiektywu.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.