TEST: Surface Book 2

Fot. Konstanty Młynarczyk
Po latach testowania najnowszych zabawek, pomimo całego entuzjazmu, zaczyna się popadać w pewną rutynę. Ot, następny notebook, kolejny tablet, jeszcze jeden smartfon. Większość z nich gładko wskakuje w którąś z dobrze przetartych kolein: lekki-elegancki-energooszczędny ultrabook, smartfon z dużym ekranem-świetnym aparatem-słabą baterią… Sami z pewnością rozpoznajecie je często już po samym tytule i dobrze wiecie, co będzie dalej. I dla nas i dla was niewiadomą pozostają szczegóły. Ile konkretnie pracuje na baterii - czy pół godziny dłużej niż konkurencja? Albo, czy rozmieszczenie portów nie jest niewygodne. To nasz chleb powszedni.

W skrócie

  • Bardzo dobry czas pracy na baterii
  • Doskonała wydajność
  • Świetny ekran
  • Bardzo wygodna klawiatura
  • Pasywne chłodzenie części tabletowej
  • Wysoka cena
  • Grubość i waga

Niezwykły komputer, niepodobny do żadnego innego i nie mający praktycznie konkurencji, który oferuje unikalne możliwości za wysoką, ale uzasadnioną cenę. Narzędzie dla świadomego profesjonalisty, który wie czego potrzebuje do pracy i jest gotów zainwestować w sprzęt, który te potrzeby zaspokoi.

Czasami jednak zdarza się urządzenie, które nie pasuje. Urządzenie, które łamie schematy, nie mieści się w szufladce. Recenzowanie takiego urządzenia to prawdziwa przyjemność, ale i ogromne wyzwanie. Oto przed nami pojawia się coś nieznanego – może genialna innowacja, może sen szaleńca, może coś pośredniego – nic nie jest z góry jasne. Dowiemy się tego dopiero, kiedy je solidnie przetestujemy, a przede wszystkim, poużywamy. Jednak zawsze obok ekscytacji pojawia się niepewność. Jeśli coś nie trzyma się schematów, to nie da się tego ocenić wedle schematycznych zasad, a to oznacza, że nie sposób takiego urządzenia prosto porównać do innych i dać łatwej odpowiedzi, mieszącego się w trzech zdaniach podsumowania.
Takim właśnie urządzeniem jest Surface Book 2. Czy chcecie posłuchać, co odkryłem spędzając z nim trochę czasu?

Hybryda hybryd

To ptak! To samolot! To… komputer hybrydowy? Ta kategoria urządzeń, łączących funkcjonalność tabletu i notebooka swoje narodziny zawdzięcza laboratoriom R&D Asusa, gdzie powstały pierwsze Transformery, jednak tym, kto poprowadził ją przez trudne dzieciństwo aż do dojrzałości był Microsoft. Kolejne wcielenia flagowego notebooka hybrydowego Surface były coraz mniej do niczego, aż wreszcie wraz z wprowadzeniem modelu Surface Pro 3 okazało się, że to urządzenie wnosi zupełnie nową jakość, oferując zestaw możliwości, których nie można było znaleźć nigdzie indziej. Rynek podążył tym śladem. Dziś praktycznie każdy producent ma w ofercie „swojego Surface’a”, a hybrydy i notebooki konwertowalne (czyli te z odwracanym ekranem) sprzedają się coraz lepiej, pomimo stagnacji rynku komputerów. Kolejna nowość przeszła od bycia nieużywalnym snem szaleńca przez genialną innowację, aż do dojrzałej technologii, która stworzyła sobie swoją własną szufladkę.


Surface Book nie jest jednak typową hybrydą. Owszem, może się nią wydawać na pierwszy rzut oka – ma przecież przypominającą tablet część główną oraz dołączaną do niej stację dokująca z klawiaturą – jednak od dostępnych w tej chwili urządzeń tego typu różni się pod bardzo, bardzo wieloma względami. Pierwszym, bardzo rzucającym się w oczy, jest rozmiar.

Konstrukcja

W kategoriach hybryd czy ultrabooków, Surface Book 2 jest wielki i ciężki. 1,6 kg i 23 mm grubości przy mierzących po 10 mm, ważących 900g cacuszkach? To przecież zupełnie nie ta liga! Jednak tak, jak pisałem wyżej, tak naprawdę mówimy o zupełnie innej kategorii urządzeń. Przede wszystkim, Surface Book 2 ma ekran wyraźnie większy, niż większość hybryd. Nie widać tego, kiedy spojrzy się na samą długość przekątnej wyświetlacza, wynoszącą 13,5″, czyli niewiele więcej, niż często spotykane wśród hybryd i ultrabooków 13″. Jednak jeśli dodać do tego proporcje ekranu 3:2, okaże się że jego powierzchnia jest wyraźnie większa, niż urządzeń o tradycyjnym formacie, co przekłada się na rozmiar


Otwarty Surface Book 2 zarówno z wyglądu, jak i z zachowania podczas użycia jest praktycznie nie do odróżnienia od typowego notebooka. Wiecie, jak zachowują się po otwarciu hybrydy zbudowane tak, żeby przypominały laptopa? Wystarczy delikatnie popchnąć i przewracają się za siebie, bo w ich przypadku „ekran” zawiera wszystkie podzespoły komputera, a klawiatura w najlepszym przypadku ma w środku dodatkową baterię. Microsoft poradził sobie z tym problemem na trzy sposoby. Po pierwsze, zawierająca ekran część komputera jest zaskakująco lekka. Po drugie, stacja dokująca z klawiaturą jest wyposażona w pojemną baterię i w relacji do części tabletowej, wyraźnie cięższa. Trzeci sposób zaskakuje pomysłowością. Otóż niezwykły, przegubowy łącznik pomiędzy podstawą a ekranem podczas rozkładania laptopa większością swojej długości układa się na podłożu, efektywnie przedłużając podstawę i zarazem długość ramienia dźwigni, na którą oddziałuje ciężar wyświetlacza.


Swoje trzy grosze – czy bardziej, kilkaset gramów – dokłada do wagi Surface Booka 2 fakt, że jest wykonany w całości ze stopów lekkich metali, głównie magnezu. Ten materiał zapewnia mu zarówno wysoką wytrzymałość, jak i doskonały wygląd, nie mówiąc już o fantastycznych wrażeniach, jakie daje chłodny, matowy metal pod palcami, ma jednak niestety jedną, poważną wadę – jest ciężki. A przynajmniej, cięższy niż tworzywa sztuczne czy kompozyty w rodzaju włókna węglowego. Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, czy należałoby pozbyć się stopów magnezu na rzecz innego materiału w imię obniżenia wagi, prawdopodobnie nie zdecydowałbym się na taki krok. Temu urządzeniu po prostu pięknie w metalu.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.