TEST: AMD Ryzen 5 2600 i AMD Ryzen 7 2700

Procesory AMD Ryzen były niewątpliwie hitem roku 2017. Mamy niemal połowę 2018 i drugą generację układów kalifornijskiej firmy. Dobra passa "czerwonych" będzie nadal trwała?

W skrócie

  • Wysoka wydajność wielowątkowa
  • Odblokowany mnożnik
  • Aplikacja Ryzen Master
  • Rozsądne ceny
  • Brak choćby podstawowego układu graficznego

Świetnie wycenione, odblokowane i wydajne, szczególnie w zadaniach wielowątkowych. Nowe Ryzeny drugiej generacji kontynuują to, co rok temu zaczęła generacja pierwsza - wyścig z odwiecznym rywalem o serca i portfele użytkowników. Ryzeny docenią nie tylko gracze, ale szczególnie osoby trudniące się obróbką multimediów.

Niedawno wprowadzone na rynek procesory AMD Ryzen drugiej generacji stanowią nie tyle zupełnie nowy projekt, ile rozwinięcie dotychczasowej koncepcji. Nowe procesory z rdzeniami Pinnacle Ridge na pewno nie stanowią rewolucji. Warto zaznaczyć to już na początku, że nie taki jest cel ich istnienia. To układy będące de facto ewolucją Ryzenów pierwszej generacji. AMD dokonało usprawnień w działaniu CPU, dokładając przy tym kilka interesujących technologii.

Nowe CPU dotarły do nas z dość dokładnymi opisami czym właściwie są. Detal, ale miły (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Nowe Ryzeny: konkurencją dla…?

Wzorując się niejako na systemie konkurencji AMD konsekwentnie stosuje nazewnictwo oparte o liczby nieparzyste. Tym samym już w poprzedniej generacji zobaczyliśmy procesory serii Ryzen 3, Ryzen 5 oraz Ryzen 7. Testowane dziś procesory AMD Ryzen 7 2700 oraz AMD Ryzen 5 2600 będą najczęściej porównywane z układami Core i7 oraz Core i5 produkcji “niebieskich”.

Ryzen 7 2700 będzie konkurować, z racji ceny, głównie z Core i7-8700 od którego jest minimalnie tańszy, natomiast Ryzen 5 2600 zmierzy się, na gruncie ceny, z Core i5-8500, ale pod kątem możliwości rywalem dla nowego Ryzena będą raczej CPU Intel Core i5-8600K (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Na rynku możecie też znaleźć układy różniące się od bohaterów dzisiejszego testu literą X na końcu nazwy. Korzystają one z takich samych rdzeni, różnią się jednak wyższym TDP, podniesionymi częstotliwościami oraz innymi układami chłodzenia zawartymi w zestawie.

Ryzen 7 2700XRyzen 5 2600XRyzen 7 2700Ryzen 5 2600
Gniazdo procesora (socket)Socket AM4Socket AM4Socket AM4Socket AM4
Taktowanie rdzenia3.7 GHz (4.3 GHz w trybie turbo)3.6 GHz (4.2 GHz w trybie turbo)3.2 GHz (4.1 GHz w trybie turbo)3.4 GHz (3.9 GHz w trybie turbo)
Liczba rdzeni fizycznych8 rdzeni6 rdzeni8 rdzeni6 rdzeni
Liczba wątków16 wątków12 wątków16 wątków12 wątków
Pamięć podręczna16 MB16 MB16 MB16 MB
Zintegrowany układ graficznyBrakBrakBrakBrak
Rodzaj obsługiwanej pamięciDDR4-2933DDR4-2933DDR4-2933DDR4-2933
Technologia produkcji procesora12 nm12 nm12 nm12 nm
TDP105 W95 W65 W65 W
ChłodzenieWraith PrismWraith SpireWraith Spire LEDWraith Stealth

I tu trzeba zaznaczyć, że AMD niejako w bonusie dołożyło do swoich CPU zestawy chłodzące. Poprzednia generacja w chwili debiutu była droższa, ale też modele z X w nazwie nie miały załączonego chłodzenia. Teraz mają. Wróćmy jednak do bohaterów naszego testu.

Co nowego, czyli czym różnią się pierwsza i druga generacja procesorów AMD Ryzen?

Wystarczy spojrzeć na specyfikację nowych modeli i porównać ją z odpowiednikami w generacji pierwszej, by zauważyć podstawowe różnice. A te, przynajmniej na pierwszy rzut oka są dwie: proces technologiczny oraz częstotliwości pracy. Pierwsza generacja procesorów AMD Ryzen powstała w 14 nm procesie, podczas gdy generacja druga korzysta z litografii 12 nm.

Generacja drugaGeneracja pierwsza
Model procesoraRyzen 7 2700Ryzen 5 2600Ryzen 5 1600Ryzen 7 1700
Gniazdo procesora (socket)Socket AM4Socket AM4Socket AM4Socket AM4
Taktowanie rdzenia3.2 GHz (4.1 GHz w trybie turbo)3.4 GHz (3.9 GHz w trybie turbo)3.2 GHz (3.6 GHz w trybie turbo)3.0 GHz (3.7 GHz w trybie turbo)
Liczba rdzeni fizycznych8 rdzeni6 rdzeni6 rdzeni8 rdzeni
Liczba wątków16 wątków12 wątków12 wątków16 wątków
Pamięć podręczna16 MB16 MB16 MB16 MB
Zintegrowany układ graficznyBrakBrakBrakBrak
Rodzaj obsługiwanej pamięciDDR4-2933DDR4-2933DDR4-2667DDR4-2667
Technologia produkcji procesora12 nm12 nm14 nm14 nm
TDP65 W65 W65 W65 W

I tu warto dokładnie rzeczy przyjrzeć. Producenci różnie bowiem podchodzą do mierzenia standardu procesu technologicznego. Porównywanie tychże może być zasadne właściwie tylko wewnątrz grupy produktów danego producenta. Dlatego zanim pojawią się głosy, że AMD wyprzedziło Intela, który nadal korzysta z procesu 14 nm warto wyjaśnić, że Intel dokonał wielu zmian odkąd wprowadził swój “pierwszy proces 14 nanometrów”, a obecny, określany jako 14 nm++ jest zdecydowanie bardziej wydajny od pierwotnego. 12 nm AMD jest z pewnością bardziej wydajne energetycznie niż 14 nm, ale rewolucji raczej nie ma. Jest za to solidna, stabilna ewolucja. W każdym razie warto zauważyć, że jakkolwiek by nie było w kwestii „prawdziwości” procesu 12 nm, to AMD zdołało w drugiej generacji swoich CPU Ryzen przekroczyć 4 GHz w trybie Turbo.

Kolejna różnica to odrobinę wyższe częstotliwości pracy. Prawda, 200 MHz to niewiele, ale zauważcie, że TDP pozostało takie samo. Wiąże się to oczywiście z usprawnieniami procesu technologicznego.

Nie zmieniła się natomiast podstawka. Pozostajemy nadal w świecie AM4, a według deklaracji producenta ten stan rzeczy utrzyma się do 2020 roku. By uruchomić nowe Ryzeny nie potrzeba także płyty z nowym chipsetem AMD X470. Chcę to podkreślić, bo sam fakt, że z takiej płyty skorzystaliśmy nie oznacza, że jest ona koniecznością. Jeśli więc macie starszą płytę główną, np. na chipsecie B350, którą łączycie z budżetowym APU, nic nie stoi na przeszkodzie, by w tej samej płycie umieścić najnowszego Ryzena 2 generacji. Konieczny może być jedynie update BIOS-u.

Interesujący jest także wątek… ekonomiczny. Wrócimy do niego jednak pod koniec tekstu, zważywszy na to, że trudno oderwać go od wyników wydajności uzyskanych przez nowe CPU.

Platforma testowa

W przeciwieństwie do procesorów AMD Ryzen z wbudowanym układem graficznym Radeon Vega tu bazą naszej platformy testowej była płyta główna o zdecydowanie bardziej typowych gabarytach. ASRock X470 Taichi Ultimate to topowy model tajwańskiego producenta dla procesorów AMD AM4. I tu, przyznaję, jestem bardzo przyjemnie zaskoczony. Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy nie miałem styczności z płytami głównymi tej firmy. Najnowszy model z serii Taichi zrobił na mnie dobre wrażenie. Ma przemyślaną budowę, przejrzyste oprogramowanie i bogate UEFI. Do tego producent nie szczędził na portach, których ta płyta ma naprawdę dużo.

Kompletna platforma testowa

Jako pamięć operacyjna w maszynie testowej posłużyły nam dwa moduły produkcji G.Skill, taktowane zgodnie z oficjalnym wsparciem dla nowych CPU AMD: 2933 MHz.

Karta graficzna to, tradycyjnie już, nasz redakcyjny GeForce GTX 1080 AMP Extreme produkcji Zotaca (tu sprawdzicie cenę). To bardzo wydajna karta i przyznaję, że korci mnie, by wykorzystać przy testach czasem słabszy układ graficzny. Z tym potworem nie walczymy bowiem o uzyskanie płynności w najwyższych ustawieniach w grach, ale raczej o każdą kolejną klatkę, daleko powyżej granicy płynnej animacji.

Jak się bawić, to się bawić. System postawiliśmy na testowanym ostatnio nośniku SSD Samsung 970 Evo o pojemności 1 TB (tu sprawdzicie cenę). Ten szybki dysk M.2 NVMe to bardzo udana konstrukcja, do tego powalająca wydajnością. W drugim gnieździe M.2 obsadziliśmy nasz testowy SSD Kingston KC1000 (tu sprawdzicie cenę).

Jeśli chodzi o chłodzenie, to skorzystaliśmy nie z naszego potężnego układu Thermaltake Ni C4, ale z fabrycznych układów chłodzących AMD. Są to dwa różne coolery. Ten dla Ryzen 5 2600 to znany już Wraith Stealth. To niezbyt wydajny układ chłodzący. I chociaż CPU ma TDP na rozsądnym poziomie 65 W, to już OC może budzić pewne obawy. W przypadku modelu Ryzen 7 2700 znajdziemy w zestawie lepszy cooler nazwany przez AMD Wraith Spire LED. Od zwykłego Wraith Spire różni się podświetleniem RGB LED.

Żaden z tych układów chłodzących nie będzie z pewnością ulubieńcem miłośników podkręcania, ale postaramy się pokazać co z ich użyciem da się zrobić

 

Temperatura pracy

Pracując z chłodzeniem fabrycznie dodawanym do procesora, nowe Ryzeny osiągają raczej rozsądne temperatury. Dużo zależy jednak od działania Precision Boost 2, czyli mechanizmu, o którym wspomnimy więcej w sekcji poświęconej podkręcaniu CPU. Podczas testu maksymalnego, długotrwałego obciążenia mogliśmy zaobserwować dość wysoką temperaturę (ok. 89 st.), ale wspomniana technologia panuje nad częstotliwościami w oparciu właśnie o warunki pracy i nie tylko nie pozwala przegrzać CPU, ale też podnosi jego możliwości, kiedy ten jest chłodny.

Podkręcanie

Obydwa testowane modele mają odblokowany mnożnik, co jest jawną zachętą ze strony producenta do podkręcenia CPU. Oczywiście z zachęty tej skorzystaliśmy. Postanowiłem, że zdam się na te narzędzia, które niejako out of the box otrzymujemy kupując procesor. Nie zastosowałem innych niż standardowe układy chłodzenia i zdecydowałem się podkręcać wyłącznie korzystając z oprogramowania dostarczonego przez AMD.

Kalifornijska firma udostępnia na swojej stronie specjalną aplikację do kontrolowania pracy procesora. Ryzen Master, bo tak nazywa się ów program, przeszedł niewielki lifting, co wyszło mu to na dobre. Program zachował wcześniejszą przejrzystość, podając jednocześnie nieco dodatkowych informacji na temat tego co z procesorem się dzieje. Ryzen Master jest bardzo przyjazny. Inna sprawa, że sam proces podkręcania nie do wyjątkowo łatwych w tym przypadku nie należy. A wiąże się to z dość niskim napięciem zasilającym CPU (1,1 V). ABy skutecznie podkręcić CPU podniosłem napięcie do 1,4 V. Niestety, do gry wchodzą prawa fizyki. Dostarczając do układu wyższe napięcie zwiększamy także wydzielane przez niego ciepło. A ponieważ fabryczne chłodzenie AMD to nie overclockerski kolos, to możliwości pozostały w znacznym stopniu ograniczone właśnie warunkami cieplnymi.

Nie oznacza to, że CPU podkręcały się źle. Dla pewnego uproszczenia wszystkie rdzenie zostały podkręcone synchronicznie. A to, przy sześciu (Ryzen 5 2600) lub ośmiu (Ryzen 7 2700) rdzeniach spory zwiększenie wymagań względem układu chłodzącego. Jednocześnie wiele programów, w szczególności gier, “preferuje” wysokie taktowanie nawet mniejszej liczby rdzeni. Zapewne dlatego AMD zdecydowało się na ciekawy zabieg w oprogramowaniu Ryzen Master. Otóż przy dwóch rdzeniach (po jednym na blok CCX) znajdziemy gwiazdkę. To rdzeń najlepszy (najwyższej jakości) w danym bloku. Sprawdziłem, że rzeczywiście wskazane przez program rdzenie były w stanie utrzymać stabilność, gdy były taktowane wyżej od pozostałych. Różnica nie jest jednak wielka i wynosiła jedynie 50 MHz.

Podkręcenie Ryzena 7 2700 do 4,125 GHz okazało się możliwe. Dla Ryzena 5 2600 tylko pozornie. Przyczyna? Inny układ chłodzący. (Aby zobaczyć szczegóły, kliknijcie na ilustrację)

Rezultaty, jakie uzyskaliśmy nie były złe. W przypadku Ryzena 7 2700 udało się uzyskać stabilne 4,125 GHz na każdym z ośmiu rdzeni procesora. Temperatury rosły jednak wówczas w skrajnych przypadkach do 96 stopni. Dlatego raczej odradzałbym tak intensywny overclocking w normalnych, domowych warunkach przy użyciu podstawowego układu chłodzącego.

W przypadku Ryzena 5 2600 musieliśmy się zmierzyć z wyraźnie słabszym coolerem. Początkowe próby pozwoliły nam wprawdzie podnieść częstotliwość do tych samych wartości, co w bardziej zaawansowanym modelu (nawet test obciążeniowy wykazał, że wszystko jest w porządku, chociaż robiło się bardzo gorąco), jednak ścianą, z którą zderzył się podkręcony do 4,125 GHz Ryzen 5 okazała się aplikacja Blender do tworzenia grafiki trójwymiarowej. Długotrwały i korzystający ze wszystkich rdzeni CPU test, zmusił nas do znalezienia niższej częstotliwości zapewniającej 100-procentową stabilność. Znaleźliśmy ją przy 3,975 GHz. Temperatura procesora przy długim, pełnym obciążeniu nadal przekraczała 95 stopni. Rozwiązaniem z pewnością będzie lepszy układ chłodzący.

Jest jednak jeden element, który sprawia, że overclocking w przypadku tych CPU daje mniejszy, niż można by było oczekiwać, wzrost wydajności. Mowa o Precision Boost 2. System ten działa inaczej niż typowy tryb turbo. Bierze on pod uwagę kilka czynników, takich jak natężenie pobieranego prądu i temperaturę układu. Pozwala to na wyższe podkręcenie nie jednego, ale kilku rdzeni. O ile w normalnym turbo częstotliwość maksymalna zależy od liczby obciążonych rdzeni, to w Precision Boost 2 decydują warunki, w jakich pracuje CPU. I rzeczywiście większość użytkowników powinna być zadowolona pracując na ustawieniach automatycznych.

Na kolejnej stronie wyniki kolejnych testów.