TEST: Xiaomi Mi Mix 2S – Xiaomi (naj)lepsze?

Stosunek ceny do jakości to za mało, żeby flagowiec odniósł sukces.

Flagowce, czyli smartfony z najwyższej półki pokazują prawdziwe możliwości producenta. Są jak luksusowe samochody: ogromną większość oferowanych przez nie możliwości można mieć kupując znacznie tańsze modele ze środka oferty, ale niektóre elementy wyposażenia, materiały czy dodatki są dostępne tylko w nich. Flagowce to wizytówka działów projektowych firmy i pokaz tego, nad czym pracują inżynierowie w zespołach badawczych.

W skrócie

  • Bardzo wysoka wydajność
  • Świetna jakość wykonania
  • Interesujący, unikalny projekt
  • Ładowanie bezprzewodowe
  • Atrakcyjna cena
  • Brak wodoodporności
  • Ekran trochę ciemniejszy, niż u konkurentów

Piękny, doskonale wykonany, unikalny. Niesamowicie szybki, dobrze wyposażony, robiący "pierwszoligowe" zdjęcia. Do tego kosztuje o około 1000 zł mniej, niż konkurenci... Tak, tym smartfonem naprawdę warto się zainteresować!

Flagowiec, żeby móc nawiązać równorzędną walkę z konkurentami pierwszoligowych marek musi oferować najwyższą wydajność, unikalny wygląd, doskonałe wykonanie z wysokiej klasy materiałów, świetny ekran i coś jeszcze: bardzo, bardzo dobry aparat fotograficzny.

Xiaomi miało już telefony, które spełniały część z tych kryteriów. Najpierw były urządzenia wydajne jak flagowce – to warunek najłatwiejszy do spełnienia. Potem pojawił się zaskakujący innowacyjnym wyglądem, pięknie wykonany Mi Mix, udoskonalony w drugim wydaniu jako Mix 2. Był piękny, unikalny, wydajny i wykonany wręcz perfekcyjnie. Ale jego aparat… cóż, jego aparat pozostał nawet nie w drugiej, ale w trzeciej lidze. I wtedy pojawił się Mi Mix 2S.

Lustereczko, lustereczko powiedz przecie…

Z wyglądu Mi Mix 2S niemal nie różni się od swojego poprzednika. To dobrze. Jego wykonana ze szkła, metalu i ceramiki obudowa robi doskonałe wrażenie zarówno wyglądem, jak i jakością wykończenia. Xiaomi wykazało się ogromną dbałością o detale, starannie komponując je tak, żeby tworzyły spójną całość. Telefon jest dostępny w wersji czarnej oraz białej, a obie prezentują się naprawdę świetnie. Niestety, kiedy telefon trafi kilka razy w nasze ręce, niesamowicie gładka, lustrzana powierzchnia jego ceramicznej obudowy pokrywa się doskonale widocznym śladami palców. Można albo mieć zawsze przy sobie szmatkę z mikrofibry, albo założyć dostarczoną przez producenta w komplecie z telefonem obudowę. To ostatnie rozwiązanie okazuje się zaskakująco wygodne – firmowa obudowa do Mixa 2S jest idealnie dopasowana, więc niemal nie dodaje mu grubości, a matowe tworzywo z którego jest wykonana sprawia bardzo przyjemne wrażenie i dobrze trzyma się w ręku.

Rewolucja wymaga ofiar

Jak na flagowca przystało, Mi Mix 2S jest wyposażony w złącze USB-C obsługujące szybkie ładowanie prądem 9V/2A, zgodne ze standardem Qualcomm Quick Charge 3.0. Bardzo wygodnym dodatkiem, który szybko docenia się w codziennym użytkowaniu jest ładowanie bezprzewodowe Qi (a więc zgodne ze standardem obsługiwanym również przez linię Galaxy Samsunga czy iPhone’y).

Na pokładzie jest też obowiązkowy zestaw czujników, włącznie z odbiornikiem GPS i GLONASS, a także komplet łączy bezprzewodowych: WiFi 802.11ac, Bluetooth 5.0 i NFC. To, czego w Mix 2S nie ma, to wyjście słuchawkowe, zamiast którego w komplecie dostajemy przejściówkę USB-C / jack 3,5 mm. Można tylko zastanawiać się, czy powodem rezygnacji z tego wciąż bardzo popularnego gniazda była oszczędność pieniędzy lub miejsca, czy raczej kwestie wizerunkowe i podążanie za trendem rozpoczętym przez Apple, będące w jasny sposób dla Xiaomi punktem odniesienia. Cóż, rewolucja wymaga ofiar.

To samo można powiedzieć o gnieździe kart pamięci, które także nie zmieściło się w Mix 2S. Zamiast niego dostajemy standardowo dwa sloty na karty SIM (z czego oba mogą obsługiwać zarówno połączenia głosowe jak i dane), a przy cenie, za jaką dostępny jest nowy smartfon Xiaomi bez problemu można zdecydować się na wersję z wewnętrzną pamięcią 128 lub nawet 256 GB.

Elementem, który ogromnie podnosi wygodę używania Mixa 2S jest czytnik linii papilarnych. Okrągły czujnik jest umieszczony na tylnej ścianie telefonu, w miejscu w które w naturalny sposób trafia opuszek palca wskazującego dłoni obejmującej urządzenie. Nie ma przy tym obaw, że odblokowując smartfon zabrudzimy odciskami palców obiektywy aparatu – te znajdują się zupełnie gdzie indziej.
Czytnik działa perfekcyjnie, zarówno jeśli chodzi o szybkość odczytu, jak i jego pewność. Podczas całego okresu testów nie zdarzyło mi się, żeby trzeba było powtórnie dotykać palcem płytki czujnika, co do pojawienia się modelu S9 było praktycznie standardem w urządzeniach Samsunga. Podsystem biometrycznej autoryzacji jest zrobiony dokładnie tak, jak trzeba. Wykonano go wedle najlepszych wzorców, których pionierem był Huawei. Dotknięcie czytnika właściwym palcem natychmiast budzi i odblokowuje telefon, natomiast dotknięcie dowolnym innym, lub też muśnięcie policzkiem, łokciem czy jakąkolwiek częścią ciała nie powoduje nawet włączenia podświetlenia ekranu, chroniąc urządzenie przed przypadkowym rozładowaniem.

Jasność, ciemność, stany pośrednie

To dobre miejsce, żeby przypomnieć, że to właśnie Xiaomi było firmą, która wymyśliła panoramiczny ekran o wydłużonym kształcie i ze sporym trudem przeforsowała swoją koncepcję w Google, które nie chciało się zgodzić na wprowadzenie do systemu operacyjnego nowych proporcji wyświetlania. W końcu udało się, a Mi Mix zapoczątkował rewolucję. Dwa pokolenia później, jego wnuk Mix 2S może pochwalić się ekranem o przekątnej długości 5,99″ i bokach o proporcjach 18:9. Rozdzielczość użytej matrycy IPS wynosi 1080×2160 pikseli, co daje gęstość na poziomie 403 punktów na cal.

Ekran Mixa 2S jest niemal całkowicie pozbawiony ramek, a jego powierzchni nie zmniejsza wycięcie na górze.

Xiaomi nie wydaje się przekonane do sensowności stosowania wycięcia ekranu (w języku Szekspira nazywanego „notch”). Ekran Mi Mix 2S tak jak w przypadku wcześniejszych modeli tej serii ma gładkie brzegi, z trzech stron – w tym od góry – ograniczone bardzo wąską ramką, co marketingowcy określają jako „bezramkowość”. Niezbędne do funkcjonowania  wyświetlacza komponenty elektroniczne znalazły się w dolnej części telefonu, tworząc szerszą ramkę – „brodę” – poniżej ekranu. Tu została umieszczona także przednia kamera.
Warto zauważyć, że pierwszy model Mi Mix miał jeszcze węższą ramkę na górze ekranu. Udało się to osiągnąć dzięki przemyślnej konstrukcji głośnika, którego wylot znajdował się na szczycie obudowy. Dzięki postępowi technologicznemu w kolejnych modelach można było zrezygnować ze skomplikowanej sztuczki z głośnikiem, oddając milimetr ramki, a zyskując ułatwienie produkcji i wiążące się z tym spore oszczędności.

Ekran jest ostry i jasny, a wyświetlane kolory bardzo naturalne. W porównaniu z ekranami OLED mogą się wydawać trochę wyblakłe, co jednak użytkownicy gustujący w podbitych barwach są w stanie skompensować wybierając w parametrach wyświetlania jeden z dostępnych profili kolorów lub za pomocą ręcznej korekty.

Jasność ekranu Mixa 2S ustępuje temu parametrowi w Galaxy S9+, skutkując gorszą widocznością w ostrym, bezpośrednim słońcu, za to niespodziewanie okazało się, że Xiaomi jest w stanie przygasić podświetlenie ekranu zdecydowanie mocniej, niż robi to konkurencja, świetnie sprawdzając się w ciemnych pomieszczeniach, na przykład zaciemnionym wnętrzu samolotu czy nocnego pociągu.

Mocy, przybywaj!

Pod ceramiczną obudową Mi Mix 2S skrywa najnowszy procesor Qualcomm Snapdragon 845 SDM845, z całą jego ośmiordzeniową potęgą oraz chip graficzny Adreno 630. Xiaomi postanowiło nie brać jeńców i wyposażyć swój flagowy telefon w 6 GB, a w trochę droższej wersji specjalnej aż 8 GB pamięci RAM (tą właśnie wersję mieliśmy w testach). Ta strategia dała efekty. We wszystkich użytych przez nas benchmarkach Mi Mix 2S zajmował jeśli nie najwyższe, to jedno z najwyższych miejsc, ustępując wyłącznie najnowszym iPhone’om i w niektórych przypadkach Galaxy S9+.

Benchmarki to jednak tylko wyrywkowe sprawdzenie wydajności, nieraz już oszukiwane przez producentów. W realnych zastosowaniach flagowy Xiaomi sprawdza się doskonale – obsługa wielozadaniowości to bajka, a szybkość działania i uruchamiania aplikacji sprawia, że pod względem wrażenia płynności Mix 2S wyraźnie pokonuje Huawei P20 Pro.

Odwrotnie wygląda sytuacja z czasem pracy na baterii. Tu Mi Mix 2S okazuje się zdecydowanie gorzej zoptymalizowany i nie pozwala zapomnieć o ładowarce nawet na jedną noc, na co można sobie pozwolić w przypadku bardzo energooszczędnego i wyposażonego w pojemniejszą baterię P20 Pro. Sytuację poprawia w pewnym stopniu zastosowanie ładowania indukcyjnego, które pozwala wygodnie doładowywać telefon zawsze, kiedy go odkładamy, choćby na minutę.