Chłopiec siedzi przed komputerem i pokazuje kciuk w górę, z góry spadają na niego zielone dolary.

Nieletni biznesmeni z internetu

Co twoje dziecko robi przed komputerem, gdy nie patrzysz? Być może gra w gry, czatuje ze znajomymi albo marnuje czas, oglądając filmiki na YouTube. Ale możliwe też, że zarabia pieniądze - i to więcej niż ty.

Antek miał 14 lat, gdy zaczął zarabiać pierwsze pieniądze. Uczył się tworzenia stron internetowych i przypadkiem trafił na amerykańskie forum na którym ludzie wymieniali się pomysłami na biznes. To był początek lat 2000, więc miejsca do zagospodarowania było mnóstwo. Antek podłapał kontakt z początkującymi biznesmenami i zaczął wykonywać dla nich małe zlecenia. Nie miał własnego komputera, więc pracował ze szkolnej biblioteki.

Nagle zdałem sobie sprawę, że mam 16 lat i stać mnie na wynajęcie mieszkania – mówi w rozmowie ze mną.

Dziś Antoni Martyniuk ma 30 lat i jest prezesem i założycielem firmy Convertiser – sieci afiliacyjnej, dzięki której wydawcy mogą zarabiać na treściach. Jak sam przyznaje, podstaw budowania biznesu, nauczył się właśnie wykonując drobne zlecenia za 5, 10 dolarów, pracując na szkolnym komputerze.

Okazało się, że niezbędna jest interwencja mamy

Dzisiaj dzieci zarabiają na tym, co lubią robić. Marcin Franczak z opowiada, że kilka lat temu zespół Convertisera stanął przed nie lada problemem. Współpracowali z blogerem, który zajmował się gamingiem. Na swojej stronie w treść wplatał boksy ze sprzętem, polecając w ten sposób konkretne komputery do grania. Blog zyskiwał na popularności, więc po kilku miesiącach Convertiser zwrócił się do blogera z prośbą o podanie numeru konta, bo chcą przelać zarobione pieniądze (kilka tysięcy złotych). Okazało się, że jest z tym pewien problem, bo bloger był nieletni, więc nie mógł mieć konta w banku. W końcu trzeba było w całą działalność zaangażować nieświadomą niczego mamę początkującego biznesmena.

Litera prawa

Podstawowym obowiązkiem dziecka jest nauka – stwierdza Konstytucja RP z 1997 roku. A to oznacza, że jeśli dziecko chce zarabiać, to rodzic tak czy inaczej w pewien sposób musi być zaangażowany w jego działalność.

“Wykonywanie pracy lub innych zajęć zarobkowych przez dziecko do ukończenia przez nie 16 roku życia jest dozwolone wyłącznie na rzecz podmiotu prowadzącego działalność kulturalną, artystyczną, sportową lub reklamową i wymaga uprzedniej zgody przedstawiciela ustawowego lub opiekuna tego dziecka, a także zezwolenia właściwego inspektora pracy” – czytamy w 304 art. kodeksu pracy.

Jeśli dziecko chce zarabiać w jednej z wyżej wymienionych dziedzin, to potencjalny pracodawca powinien otrzymać stosowne  zgody pochodzące od: rodzica lub opiekuna prawnego, czasami lekarza medycyny pracy i inspektora prac. To dość poważne komplikacje – zwłaszcza, jeśli chcemy dziecko nauczyć, że warto postępować zgodnie z prawem. Inna rzecz, że prawo nieco nie przystaje do współczesnych realiów. W sieci nikt przecież o takie zgody nie pyta, a wiek deklaruje się samodzielnie. I nie zawsze zgodnie z prawdą. Stąd ewentualne późniejsze problem z wypłatą.

Reklama

Nowa wylęgarnia talentów

Prawo może i nie pozwala dzieciom na zarabianie, ale internet daje im platformę do pokazania się i rozwijania talentów. A w ten sposób nierzadko powstają nowi celebryci.

Oliwia jest tylko jedną z popularnych w sieci małych celebrytek. Jeśli jesteście po 30, jak ja, być może obiła wam się o uszy nazwa aplikacji Musical.ly. Korzysta z niej już ponad 200 milionów ludzi na świecie, z czego większość stanowią dzieci i nastolatki. Musical.ly zaczęło jako aplikacja do lip-syncu, ale szybko rozwinęło się w formę serwisu społecznościowego, na którym młodzi ludzie dzielą się krótkimi filmami (niekoniecznie związanymi z muzyką).

Oliwka, czyli Cookiemint, na Instagramie ma ponad 100 tysięcy obserwujących. Na YT i na Musical.ly ponad 300 tysięcy. Profil prowadzi jej mama. Dziewczynka ma 12 lat, ale jej popularność sprawia, że interesują się nią rozpoznawalne marki. Cookiemint współpracowała już z Under 20 (marką należącą do dr Ireny Eris), Miss Sporty czy Euro RTV AGD.

Oliwia nie jest wcale wyjątkiem, raczej dziewczynką potwierdzającą regułę. Dzieci zaczynają się bawić i wygłupiać na Musical.ly, zyskują popularność. Rozszerzają działalność na kolejne kanały internetowe, gdzie podążają za nimi fani. A skoro są fani, to nieuchronnie podążają i marki.

Podobna historia dotyczy Kingi:

czy Julki, która brała udział w programie Masterchef Junior:

Zanim zaczniecie się oburzać – przypomnijmy sobie, że dziecięce czy nastoletnie gwiazdy funkcjonują w show biznesie co najmniej od początku kina. Shirley Temple czy Drew Barrymore zaczęły występować przed kamerą w wieku 7 lat. Judy Garland była tylko trochę starsza, gdy rozpoczynała filmową karierę. Pamiętacie też zapewne Kevina samego w domu, granego przez Macaulaya Culkina. Ten ostatni przykład jest dowodem na to, co może się stać, gdy ktoś (rodzic, opiekun) nie zapanuje nad karierą i zachowaniem podopiecznego.

– Wszystko zależy od tego, czy dziecko staje się małą gwiazdą dla siebie, czy dla rodziców – zauważa Kaja Wesołek, psycholog dziecięcy. – W końcu może być tak, że to rodzic próbuje spełnić własną potrzebę sławy za pomocą dziecka.

Pytanie, czy zarabianie w sieci, gdzie mimo wszystko dziecko jest trochę odsunięte od blichtru „czerwonego dywanu” i nie bywa na tzw. ściankach może mieć równie miażdżący wpływ na małego człowieka, jak prawdziwy show biznes. A być może to demoralizują same pieniądze, a forma zarabiania jest mniej istotna?