Zobaczcie prototyp następcy Oculus Rifta

Fot. oculus
Prototypowe urządzenie Oculus Half Dome (dosłownie "półkopuła") zapewnia pole widzenia 140 stopni. Inżynierowie firmy opracowali ponadto technologię zmiennoogniskową, dzięki której trójwymiarowe obiekty będą zachowywały się podobnie do tych realnych, obserwowanych na co dzień.

Chodzi przede wszystkim o to, w jaki sposób ludzkie oko w fizyczny sposób postrzega odległość pomiędzy obiektami. Dzięki akomodacji, jesteśmy w stanie wyostrzyć wzrok na przedmiotach znajdujących się dalej lub bliżej. Robimy to mimowolnie, zupełnie o tym nie myśląc w zależności od tego, na którym szczególe się skupiamy. Dwuwymiarowe obrazy 3D mogą symulować ten efekt. Jednak często zdarza się, że obraz jest rozmyty w miejscu, w którym spodziewalibyśmy się dostrzec szczegół. Nad poprawieniem tego stanu rzeczy pracuje zespół inżynierów. Jednym z nich jest doktor Douglas Lanman kierujący laboratorium Oculusa, którego poniższą 40-minutową prezentację polecamy obejrzeć, bo jest doprawdy fascynująca.

W prototypie Half-Dome zmienne ogniskowanie realizowane jest za pomocą śledzenia wzroku każdego oka z osobna. Na filmie można zobaczyć wielosoczewkowe rozwiązania, które na pewno nie trafią na rynek ze względu na swoją złożoność. Mimo to, Oculus zdecydował się zamówić takie urządzenia, aby je przetestować i nauczyć się czegoś nowego. To tez próba realizacji ogniskowania bez konieczności śledzenia wzroku. Jednak według Lanmana, w tej chwili nie ma realnej alternatywy dla tej techniki i jeszcze minie wiele lat, zanim zniknie konieczność stosowania kamer obserwujących oczy osoby noszącej gogle do VR.

Trudno jest poprawnie sprzętowo zasymulować akomodację oka (fot. Oculus)

Fascynujący w tym, o czym mówi Lanman jest sposób myślenia osób rozwijających wirtualną rzeczywistość. Widzimy z pozoru szalone projekty, które po kilku, a nawet kilkunastu poprawkach i miesiącach pracy nabierają kształtów. Zespół uczy się na błędach, co wróży kolejne przełomowe osiągnięcia w dziedzinie wirtualnej rzeczywistości. Dobrym przykładem jest sposób, w jaki powstawały kolejne prototypowe urządzenia realizujące możliwość bardziej naturalnego patrzenia na wirtualne przedmioty. Zupełnie jakby były realne.

Prototyp Half Dome reaguje na akomodację oka zmieniając ogniskową na obiekcie, któremu chcemy się w danym momencie przyjrzeć (fot. Oculus)

Na początku nowe gogle były drogie i niepraktyczne. Pokazane na filmie prototypy pracują głośno i przypominają raczej narzędzia tortur niż gotowy produkt. Głównie z tego powodu, że mają na celu realizację konkretnego zadania. Później jednak po kolei, krok po kroku, zespół eliminował problemy, na które na początku celowo nie zwracał uwagi. W efekcie powstałe w ten sposób gogle nie tylko zapewniają bardziej naturalne widzenie wirtualnego świata, ale także są ciche i bardziej poręczne od swoich pierwowzorów.

Inżynierowie pracujący w Oculusie skonstruowali specjalny stół do testowania różnych ustawień soczewek (fot. Oculus)

Technologia wirtualnej rzeczywistości od dawna rozwija się bardzo dobrze. Jesteśmy w przededniu wprowadzenia jej na podobną skale, jak to ma miejsce w przypadku telewizji 4K. Do tej pory gogle do VR były bardzo drogie i wymagały sprzętu o mocnej specyfikacji, aby udźwignąć zaawansowaną technologię. Odkąd jednak do sklepów trafił Oculus Go możemy mówić o upowszechnieniu się VR na tyle, aby praktycznie w każdym domu można było korzystać z wirtualnej rozrywki. Sprzyja cena, bo autonomiczne gogle Facebooka kosztują około 1000 złotych w Europie. Firma należąca do Facebooka nie spoczywa jednak na laurach i rozwija także swoje droższe produkty, co pcha technologię VR do przodu. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.