asus zenfone 5

TEST: ASUS ZenFone 5 – pierwszy raz ze sztuczną inteligencją

SI pomaga robić zdjęcia i podnosi wydajność procesora.

ASUS ZenFone 5: aparaty główne – zdjęcia

Pierwszy z modułów z sensorem Sony IMX363 pozwala wykonać zdjęcie w rozdzielczości 12 megpikseli (tylko przy proporcjach 4:3, popularne 16:9 mają niższą rozdzielczość). Obiektyw o jasności f/1.8 dysponuje autofokusem z detekcją fazy. Drugi aparat z sensorem Omnivision 8856 pozwala zrobić szerokokątne ujęcia (120o) w rozdzielczości 8 megapikseli. Pomocniczy obiektyw radzi sobie gorzej w trudnych warunkach oświetleniowych z uwagi na przysłonę jedynie f/2.2.

zenfone 5
Tryb profesjonalny (fot. Sylwia Zimowska)

Interfejs aparatu jest bardzo przyjazny. Wszystkie funkcje dostępne są w intuicyjnych miejscach, łatwo znajdziecie samowyzwalacz czy zmienicie proporcje fotografii. Samsung mógłby tutaj od ASUS-a sporo się nauczyć. Przeciągając ekran w lewo, otwieramy menu trybów, przeciągając w prawo mamy kolorowe filtry (raczej zbędny detal). Tylko raz aplikacja aparatu zawiesiła mi się – przy próbie zmiany rozdzielczości filmu.

Tryb automatyczny

Podobnie jak Huawei, ASUS postanowił wykorzystać SI do pomagania amatorom mobilnej fotografii. Po włączeniu aparatu smartfon automatycznie wykrywa jeden z 16 rodzajów scen (np. pies, kot, jedzenie, zachód słońca, kwiat, roślina itp.) i na jego podstawie dobiera najlepsze parametry zdjęcia. Efekt jest przekonujący. Aparat rozpoznaje też kody QR i przenosi pod wskazany w nich adres strony.

Moim zdaniem, największy postęp mamy w ZenFone’ie 5 w kwestii HDR. Zdjęcia z szerszym zakresem tonalnym wyglądają świetnie, bez zbędnego efektu „dramatyzmu sceny”. Warto HDR włączać zawsze wtedy, gdy fotografujemy pod światło, przy gorszym świetle lub gdy zależy nam na uchwyceniu spektakularnego nieba. Możemy zdać się na SI, która automatycznie włączy nam ten tryb, gdy uzna to za stosowne.

Tryb automatyczny, HDR wyłączony
Tryb automatyczny + HDR
Tryb automatyczny + HDR
Tryb automatyczny + HDR

Bokeh, czyli tryb portretowy

Jeżeli zależy nam na znacznym rozmyciu tła, możemy włączyć tryb portretowy, który symuluje efekt właściwy lustrzankom. Poziom głębi da się ręcznie regulować i radzę nie używać wartości maksymalnych, by zdjęcie nie wyglądało zbyt sztucznie. Tryb ten najlepiej zdaje egzamin przy fotografiach makro. W przypadku portretów trąci to po prostu tandetą, zwłaszcza że algorytmy niekiedy mają problem z poprawnym odcięciem włosów postaci na pierwszym planie od tła.

Tryb automatyczny + tryb portretowy
Tryb automatyczny + tryb portretowy
Tryb automatyczny

Zoom

Dwukrotne przybliżenie to słabszy punkt aparatu. O ile na ekranie smartfonu być może nie dostrzeżecie znacznej straty jakości, to po przerzuceniu plików do komputera okaże się, że poziom szumów jest spory i nie zachęca do częstego korzystania z tej funkcji.

Powiększenie x1 i x2

Zdjęcia nocne

Poprzedni model ZenFone’a zaskakiwał dobrą jakością zdjęć w słabszych warunkach oświetleniowych. Nowa generacja, mam wrażenie, radzi sobie tu gorzej. Zdjęcia są bardziej zaszumione i rozmyte, choć mamy do czynienia przecież z nowszym sensorem. Jednak jest to jakość akceptowalna.

Tryb automatyczny + HDR
Tryb automatyczny + HDR
Tryb automatyczny + HDR
Tryb automatyczny + HDR

Tryb profesjonalny

W tym trybie możemy do woli ustawiać wszystkie parametry fotografii: czas ekspozycji, przysłonę, jasność, balans bieli itp. Jest to narzędzie dla użytkowników, którzy chcą wycisnąć z aparatu efekt, na jaki zwykle nie pozwala tryb automatyczny. Przykładem mogą być np. motywy związane z malowaniem światłem.

Tryb profesjonalny, czas ekspozycji – 4 sekundy
Tryb profesjonalny, czas ekspozycji – 3 sekundy

Obiektyw szerokokątny

Zdjęcia wykonane drugim aparatem wypadają zauważalnie gorzej od tych zrobiony za pomocą sensora Sony – nie tylko ze względu na niższą rozdzielczość. Są często rozmyte i bardziej zaszumione. Sporadycznie zniekształcają też kolory, ale mają zaletę w postaci dwukrotnie szerszego kadru, co sprawdzi się zwłaszcza przy fotografowaniu architektury.

Aparat szerokokątny – zwróćcie uwagę na różową poświatę
Aparat zwykły
Aparat szerokokątny
Aparat zwykły
Aparat szerokokątny

Jeżeli zależy wam na bardzo wysokiej rozdzielczości, fotografię mozna zrobić w specjalnym trybie, w którym zdjęcie zostaje podciągnięte do aż 48-megapikseli.

Porównanie z Samsungiem Galaxy S9+

Jeżeli jesteście ciekawi jak na tle flagowego aparatu, uznawanego obecnie za jeden z lepszych w smartfonach, wypadają kamery ZenFone’a 5, załączam kilka zestawień. ZenFone 5 ma problem z kolorystyką, za dużo w niej cyjanu, który „ochładza” barwę zdjęć. Gorzej radzi sobie także autofokus, nie zawsze ostrząc tam, gdzie chcemy. Bokeh nie jest tak bardzo wygładzony jak w przypadku aparatu z wyższej półki. Największe różnice widać w ujęciach nocnych, poziom szumów jest znaczący, a ostrość pozostawia sporo do życzenia.

W poniższych przykładach po lewej ASUS ZenFone 5, po prawej Samsung Galaxy S9+.

Pamiętajmy jednak, że mówimy tu o smartfonach, które dzieli ponad 2 tysiące złotych. Na swojej półce cenowej ZenFone 5 wypada nie gorzej od konkurentów.

Aparat główny – filmy

W porównaniu do poprzedniego modelu, ASUS ZenFone 5 otrzymał optyczną stabilizację obrazu, ale niestety działa ona wyłącznie w trybie zdjęć. W filmach smartfon ma jedynie trzyosiową, elektroniczną stabilizacją, która daje nieestetyczny efekt falującego obrazu w przypadku nawet powolnego chodu. Dlatego jeżeli zamierzacie kręcić tym smartfonem filmy w podróży, koniecznie zaopatrzcie się w stabilizator lub statyw.

W filmach jeszcze wyraźniej daje o sobie znać zamiłowanie ZenFone’a do cyjanowej poświaty. Zapewniam, że mój pies ma białą sierść, nie niebieskawą. Trudno też zaakceptować mocne przepalenia nieba, zwłaszcza że warunki sprzyjały nagraniom (brak słońca, pochmurny dzień).

ZenFone 5 daje szerokie możliwości wyboru rozdzielczości i klatkażu. Maksymalnie znajdziemy tu opcję 4K przy 30 kl./s. lub Full HD przy aż 120 kl./s. Smartfon pozwala również na nagranie spowolnionych materiałów HD w 240 kl./s. Poza słabą stabilizacją obrazu i barwą, przyczepić muszę się również do pracy autofokusa. O ile przy filmowaniu dalekich planów nie zauważymy w jego działaniu problemów, to przy dużych zbliżeniach, jak np. na powyższym filmie, autofokus szaleje. Nawet gdy dotkniemy na ekranie punktu, który powinien być wyostrzony, namierzanie ostrości trwa zbyt długo.

Jeśli chodzi o tryb pokazujący upływ czasu, zadziała on dobrze, jeśli będziecie mieli szczęście. Za pierwszym razem, gdy go użyłam, nocą w parku, efekt był satysfakcjonujący, biorąc pod uwagę złe światło.

Za drugim razem, kiedy użyłam go za dnia, w perfekcyjnych warunkach, plik końcowy nadawał się w zasadzie do wyrzucenia, o czym przekonacie się powyżej.

Slow motion

Możliwość nagrywania filmów HD przy 240 klatkach na sekundę pozwala uzyskać bardzo ciekawy efekt spowolnienia tempa. Z detekcją nie ma problemów.

Kłopot pojawia się przy przerzuceniu plików do PC lub przy próbie załadowania ich do mediów społecznościowych. Z nieznanych mi powodów filmy te odtwarzają się wtedy w normalnym, a nie spowolnionym tempie. Dlatego, żeby zademonstrować wam działanie slow motion musiałam nagrane materiały poddać obróbce w komputerze.

Aparat przedni

Kamera przednia nie zmieniła się w porównaniu z ZenFone’m 4. Jest to ponownie dość ciemny sensor (f/2.0) o rozdzielczości 8 megapikseli. Jednak wbrew pozorom daje on sobie świetnie radę w różnych warunkach oświetleniowych.

Aparat przedni
Aparat przedni + tryb portretowy
Aparat przedni + tryb portretowy + retusz (rozjaśnienie twarzy)
Aparat przedni, tryb – panorama selfie

W przypadku selfie najważniejsze jest, by obraz był ostry, całą resztę i tak najczęściej poprawiamy stosując filtry w serwisach społecznościowych. I tutaj nie powinniśmy na ostrość narzekać. Dodatkowo pomaga włączenie trybu portretowego, który tak jak w przypadku aparatu głównego, dość dobrze rozmywa tło. Są też opcje retuszu, łącznie z rozjaśnieniem twarzy. Efekt raczej dość upiorny, ale co kto lubi…

Podsumowanie

ASUS ZenFone 5 poprawił w większości wady swojego poprzednika, ale też nie ustrzegł się kilku uwstecznień, np. wystających tylnych aparatów. W ogólnym rozrachunku mogę śmiało powiedzieć, że jest to przyzwoite urządzenie. W rankingu CHIP-a nowy ASUS zajmuje miejsce na początku czwartej dziesiątki, co zważywszy na cenę, wydaje się dobrym wynikiem. Sztuczna inteligencja jest w tym przypadku bardziej chwytem marketingowym, bo przeciętny użytkownik, korzystający wcześniej ze smartfonów bez SI, raczej nie dostrzeże różnicy. | CHIP