Trumpowi nie podobają się auta elektryczne?

Fot. americajr
Waszyngton planuje wprowadzenie przepisów, które odbiorą władzom stanowym możliwość ustalania dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń powodowanych przez samochody. Ucierpieć na tym może przede wszystkim Kalifornia, najważniejszy bastion "zielonych aut".

Produkowane w USA samochody w większości nie należą do ekonomicznych i ekologicznych. Zmiany w regulacjach dotyczących emisji gazów przez pojazdy mogą ograniczyć sprzedaż zagranicznych aut elektrycznych i hybrydowych. Prezydent Donald Trump chce w ten sposób wzmocnić pozycję amerykańskich koncernów?

W 2009 roku Kalifornia, będąca najbogatszym i najbardziej zaludnionym stanem (około 40 milionów mieszkańców), wprowadziła własne prawo dotyczące ograniczenia zanieczyszczeń. Zamiast podlegać federalnemu Clean Air Act, „złoty stan” honoruje przepisy autorstwa California Air Resources Board. Reszta stanów może wybrać: regulacje federalne lub kalifornijskie. Nie może już natomiast przyjmować własnych.

Nigdzie indziej w USA popularność aut elektrycznych nie jest tak duża jak w Kaliforni (fot. BMW)

Przekazywanie decyzji instytucjom federalnym wspierają Environmental Protection Agency i National Highway Traffic Safety Administration. Pierwsza z instytucji odpowiada za ustanawianie regulacji ogólnokrajowych związanych z ochroną środowiska, w tym z emisją gazów. Aktualne zasady federalne są znacznie bardziej pobłażliwe niż te kalifornijskie.

Kalifornia jest aktualnie w połowie drogi do założonego ograniczenia o 40 procent całkowitej emisji zanieczyszczeń. Punkt odniesienia stanowi sytuacja z 1990 roku, a przyjęty termin to 2030. Rządowa propozycja jeszcze nie została oficjalnie zatwierdzona i może minąć sporo czasu zanim wejdzie w życie. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.