Raport Oxfordu: zorganizowane grupy trolli atakują opozycję i liderów opinii

Z usług trolli korzystają w naszym kraju partie i firmy.

Według badaczy, Polska jest krajem, w którym działania zorganizowanych grup trolli uwidaczniają się w trakcie kampanii wyborczych, po czym ustają aż do kolejnych wyborów. Takie mniejsze grupy funkcjonują też m.in. na Węgrzech, w Niemczech i w Austrii, a ich operacje nie są zautomatyzowane. (Ponad rok temu pisaliśmy w CHIP-ie o 40 tysiącach trolli na polskim Twitterze i Facebooku oraz o tajemniczej firmie, której zadaniem jest rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i atakowanie osób publicznych). Bardziej zorganizowane grupy działające cały czas badacze wykryli na Ukrainie, w Wielkiej Brytanii, Turcji i Serbii.

Z usług trolli korzystają w Polsce partie i firmy (graf. Uniwersytet w Oxfordzie)

Największe kraje zbroją się w cyberżołnierzy, których orężem są informacje. Państwa wydają na takie działania ogromne kwoty. Zakres aktywności wyspecjalizowanych cyberoddziałów jest zdecydowanie szerszy niż w Polsce. Dla przykładu, Rosja zatrudnia od 400 do nawet 1000 cyberżołnierzy, na których rocznie wydaje w przeliczeniu 36 milionów złotych. To i tak nic w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, które wydają rocznie na dezinformację w sieci równowartość 1,5 miliarda złotych. Z kolei Chiny zatrudniają od 300 tysięcy do nawet 2 milionów osób pracujących w cyfrowej propagandzie.

Działania trzech mocarstw nie sprowadzają się jedynie do zatrudniania osób powielających nieprawdziwe informacje i atakowania liderów opinii. Zespoły składają się z informatyków i psychologów, którzy tworzą boty i wiadomości oddziałujące przede wszystkim na emocje. Budowany przez nich system często jest też wykorzystywany do wspierania rządu.

W Polsce działają zorganizowane grupy trolli (graf. Uniwersytet w Oxfordzie)

O podobnych pomysłach słyszymy również w Polsce. Na początku roku doradca prezydenta Andrzeja Dudy oraz szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, profesor Andrzej Zybertowicz, w wywiadzie dla radia TOK FM zaproponował stworzenie tzw. Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego, czyli MaBeNy. Według socjologa, miałaby ona służyć promocji wizerunku Polski na świecie i działań rządu. Trudno powiedzieć, co dokładnie doradca Głowy Państwa miał na myśli, ale specjaliści z Oxfordu nie zauważyli w polskim internecie zorganizowanych działań pro-rządowych. Zanotowali natomiast kampanie wymierzone w opozycję oraz trolling. | CHIP

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News