Dlaczego zwykłe auta wjeżdżają w autonomiczne?

Fot. CNET
Na tył Lexusa sterowanego oprogramowaniem Apple najechał elektryczny Nissan Leaf. Do kolizji doszło przy prędkości 25 km/h. Winnym zderzenia na drodze w USA był kierowca nieautonomicznego pojazdu. Nikt nie ucierpiał.

Pomimo, że Lexus RX450h z oprogramowaniem Apple poruszał się w trybie autonomicznym, tym razem nie może być mowy o błędzie systemu – wina kierowcy Nissana jest ewidentna. Mimo to zastanawia, że większość kolizji z udziałem samodzielnych aut ma pewien schemat. Mianowicie kierowcy zwykłych samochodów najeżdżają na te prowadzone przez oprogramowanie. Możliwe, że SI zachowuje się na drodze inaczej niż człowiek, co może zaskakiwać kierowców spodziewających się na przykład bardziej agresywnej jazdy i śmielszych manewrów.

W Kalifornii jeździ 45 autonomicznych samochodów Apple (fot. Idiggapple)

Amerykański koncern postawił sobie za cel, aby zmienić motoryzację w podobny sposób, jak wcześniej wpłynął na rynek smartfonów. W tej chwili po kalifornijskich drogach porusza się 45 autonomicznych Volkswagenów i Lexusów z systemem Apple. Jednak firma nie afiszuje się zbytnio wynikami testów swoich autonomicznych samochodów. W USA jeżdżą również samodzielne auta należącego do Alphabetu Waymo oraz Ubera i Tesli.

Apple
Oprzyrządowanie Lexusa korzystającego z systemu Apple (fot. Maccallister Higgins)

Do tej pory zdarzył się jeden wypadek śmiertelny z udziałem autonomicznego samochodu. W marcu pojazd Ubera potrącił przechodzącą przez ulicę kobietę. Na pewien czas firma zawiesiła testy w terenie, jednak zamierza wrócić na drogi jeszcze przed końcem roku. Znamy też 3 przypadki śmiertelnych potrąceń z udziałem samochodów Tesli z włączonym autopilotem. Warto jednak pamiętać, że system Tesli do tej pory nie był w pełni autonomiczny i producent wymagał ciągłej aktywności kierowcy. Z tego powodu trudno mówić o wyłącznej winie oprogramowania. | CHIP