Kolejne lotnisko wprowadza skanowanie twarzy

Kolejne lotniska wprowadzają systemy rozpoznawania twarzy. Oficjalny powód to zapewnienie klientom większego bezpieczeństwa oraz przyspieszenie odpraw. Przeciwnicy biometrii wskazują na zagrożenie dla prywatności podróżnych. Wiele jednak wskazuje, że jest to trend, którego nie da się odwrócić.

System skanowania twarzy zostanie wprowadzony na lotnisku międzynarodowym Hartsfield-Jackson w Atlancie (Georgia, USA). Obowiązek skanowania twarzy dotyczyć ma cudzoziemców chcących skorzystać z lotu liniami Delta. Obywatele USA będą mogli odmówić. System ma przede wszystkim służyć weryfikacji tożsamości pasażerów i wyłuskaniu tych osób, które przybywają do USA z fałszywymi dokumentami. Drugim powodem jest skrócenie czasu odprawy. To kolejny port lotniczy, który wprowadza tę technologię. Od 2015 r. testuje taki system lotnisko w Waszyngtonie, a od 2016 r. lotnisko im. Johna F. Kennedy’ego w Nowym Jorku. Łącznie skanowanie twarzy testowane jest na 14 amerykańskich lotniskach.

Skanowanie na bogato…

Nie jest to jednak wyłącznie amerykański pomysł na zapewnienie większego bezpieczeństwa i szybszych odpraw. W 2017 r. podobne rozwiązanie wdrożyły linie lotnicze Finnair iFinavia. Lotnisko Heatrow już w 2006 r. wprowadziło skanery tęczówki, co wyeliminowało konieczość sprawdzania paszportów i przyspieszyło odprawy. Skanery tęczówki działają także na międzynarodowym lotnisku w Dubaju, ale ten port lotniczy przymierza się obecnie do wprowadzenia jeszcze bardziej niezwykłego sposobu weryfikacji pasażerów. Otóż nie będzie to zwykła konieczność spojrzenia w kamerę. Dubajczycy postanowili przykry obowiązek zmienić w miarę przyjemną rozrywkę. Tożsamość pasażerów będzie sprawdzana w… wirtualnym tunelu akwarystycznym. W tunelu zamontowanych zostanie 80 kamer, które będą skanować twarze podróżnych wpatrujących się w wirtualne ryby. Klasyczny przykład połączenia przyjemnego z pożytecznym.

Nowatorski system rozpoznawania twarzy ma zostać wprowadzony na terminalu 3 pod koniec 2018 r. Do 2020 r. wirtualne akwaria mają pojawić się we wszystkich terminalach dubajskiego lotniska.

…i w oka mgnieniu

Błyskawicznie ma działać platforma do rozpoznawania twarzy na lotnisku Changi w Singapurze. Elektroniczny system ma całkowicie zastąpić kontrolę paszportowa i przyspieszyć nadawanie bagażu. Nie wiadomo jeszcze, jaka firma będzie dostawcą, ale sensownym kandydatem wydaje się firma Yitu Technology. Ten chiński start up wyspecjalizował się w biznesowym zastosowaniu uczenia maszynowego i SI. Według zapewnień firmy, jej system mógłby rozpoznawać nawet 1,8 mld pasażerów w czasie krótszym niż trzy sekundy. Przy czym tutaj, poza kwestią bezpieczeństwa, podnoszony jest jeszcze jeden argument za wdrożeniem skanowania twarzy – ułatwienie życia pasażerom, którzy gubią się na olbrzymim lotnisku (w roku 2015 obsłużyło ono ponad 55 milionów pasażerów). Jednym z założeń jest bowiem to, że system będzie wykrywał pasażerów, którzy mogą spóźnić się na lot.

Wątpliwości

Na razie trudno mówić o spektakularnych sukcesach. Z pewnością jednym z nich był opisywany przez nas w sierpniu tego roku przypadek z lotniska Dulles International (niedaleko Waszyngtonu). Trzy dni po uruchomieniu systemu rozpoznawania twarzy program wychwycił pierwszego pasażera, używającego cudzego paszportu. Jednak sami Amerykanie są nieco sceptyczni nastawieni do pomysłu skanowania twarzy. Jego przeciwnicy twierdzą, że naruszane jest prawo do prywatności pasażerów. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.