OPINIA: Microsoft Surface Go

Jesteśmy narodem optymalizatorów czczących "współczynnik możliwości i ceny". Z tego powodu największe powodzenie mają w naszym kraju urządzenia raczej średnie, ale niedrogie, niż wybitne, ale za wyższą kwotę. Komputery z serii Surface mają z tego powodu w Polsce pod górkę.

Surface Go jest przedstawiany przez Microsoft jako urządzenie budżetowe, przeznaczone między innymi dla uczniów i studentów i tak też jest postrzegane w USA i krajach Europy Zachodniej. W Polsce widzimy coś innego: urządzenie łączące relatywnie niską wydajność z relatywnie wysoką ceną, za którą kupuje się rzeczy bardzo trudne do zmierzenia i przez to niedoceniane przez wielu użytkowników.

Obudowa i wyposażenie

Surface Go to nieodrodny syn klanu Surface’ów. Jego obudowa ze stopów metali lekkich jest nie tylko perfekcyjnie sztywna i idealnie wykonana, ale też doskonale wykończona. Biorąc do ręki ten komputer mamy poczucie obcowania ze sprzętem klasy premium. W przeciwieństwie do wcześniejszych budżetowych wersji hybrydy Microsoftu (patrzę na ciebie, Surface 3), tym razem kąt ustawienia podpierającej urządzenie nóżki jest regulowany płynnie, dokładnie tak samo, jak w Surface Pro. Całość jest bardzo lekka i cienka, mierząc tylko 8,3 mm grubości przy wadze nieco ponad pół kilograma. Surface Go jest niewątpliwie bardzo poręczny i doskonale nadaje się do noszenia na co dzień praktycznie przez cały czas.

Ekran

To kolejny bardzo mocny punkt tego urządzenia. Ma najlepsze moim zdaniem do pracy i konsumpcji treści zarówno w trybie tabletowym jak i komputerowym proporcje długości boków 3:2 oraz wysoką rozdzielczość 1800 x 1200 pikseli, co przy przekątnej o długości 10″ daje gęstość na poziomie 217 ppi. Wszyscy użytkownicy docenią wysoki kontrast oraz dobrą jasność, a ci  zajmujący się obróbką zdjęć, filmów i tworzeniem grafiki cyfrowej także doskonałe odwzorowanie kolorów.

Ekran ma dość szerokie ramki, mające ułatwić operowanie Surface’m Go w trybie tabletu.

Wydajność

Dochodzimy do kwestii, która może być zarówno powodem do dumy, jak i najpoważniejszym słabym punktem w specyfikacji Surface’a Go. Dlaczego duma? Ponieważ w odróżnieniu od większości budżetowych komputerów z Windows 10 a także swojego przodka (to znów o tobie, Surface 3!), mały Surface nie używa procesorów serii Atom, tylko wyraźnie wydajniejszego chipu Pentium Gold 4415Y. Jego osiągi w benchmarkach syntetycznych wypadają od 20 do nawet 50% lepiej, niż w przypadku „atomowych” konkurentów i o podobną wielkość poniżej komputerów z procesorami serii Core. To bardzo dobry wynik, jak na komputer tej kategorii. Czemu więc piszę o słabym punkcie? Ze względu na cenę, która w ukompletowaniu nadającym się do pracy (z klawiaturą i rysikiem) sięga 3 tys. złotych, co jest kwotą, za jaką można kupić ultrabooka z chipami Intel Core.

Czas pracy na baterii

Jest dobrze, ale bez rewelacji. Surface Go jest w stanie pracować na baterii realnie przez 6-8 godzin (w zależności od sposobu obciążenia), co zapewnia dość swobody w codziennym użytkowaniu. Z kolei planowanie podróży lub znajdowanie wyjścia z sytuacji awaryjnych bardzo ułatwia fakt, że mimo zastosowania dedykowanego złącza ładowania, komputer może być ładowany także przez złącze USB C, do czego można wykorzystać każdą w miarę wydajną ładowarkę do smartfonu.

Wyposażenie dodatkowe

Microsoft nazywa Surface Go komputerem, ale sprzedaje go tak, jak sprzedaje się tablety – bez jakiegokolwiek wyposażenia pozwalającego używać go jak laptopa. Żeby użytkownik mógł nazwać swojego Surface’a komputerem, musi wydać dodatkowo co najmniej 449 zł, bo tyle kosztuje magnetyczna klawiatura Type Cover w wersji czarnej (dostępne w trzech kolorach odmiany pokryte alcantarą kosztują 599 zł). Kolejne 499 zł trzeba wydać na aktywny rysik pozwalający na pełne wykorzystanie możliwości Surface’a jako urządzenia do robienia notatek, rysowania czy ręcznego nanoszenia poprawek na dokumenty. W ten sposób ze 1999 zł jakie trzeba zapłacić za podstawową wersję Surface Go (4 GB RAM i 64 GB pamięci masowej) robi się niemal 3000 zł. I tu właśnie pojawia się problem.

Jaki problem ma Surface Go?

No właśnie. Praktycznie każdy z powyższych punktów zawiera same pozytywy lub ma generalnie pozytywny wydźwięk, więc gdzie tu problem? Problem polega na tym, że takie kwestie jak ergonomia, jakość wykonania czy jakość ekranu mają drugo- albo i trzeciorzędne znaczenie dla osób, do których Microsoft próbuje kierować swoją ofertę. Rodzice uczniów, studenci czy użytkownicy domowi poszukujący małego i poręcznego komputera do prowadzenia notatek i pracy w przygodnych sytuacjach na pewno nie będą celowali w zakres cenowy ok. 3 tys złotych, bo urządzenie spełniające ich oczekiwania można kupić w cenie nawet 3x niższej. Z kolei ci, którzy docenią wysoką jakość ekranu, możliwości rysika czy wbudowanego chipu TMP i funkcji Windows Hello nie potraktują Surface Go jako urządzenia wartego uwagi, bo zarówno dla biznesmena pracującego w excelu i powerpoincie jak i dla artysty grafika, fotografa czy filmowca ekran o przekątnej 10″, wydajność Pentium Gold i dysk 64 GB to dużo, dużo za mało. Oni z kolei będą gotowi wydać nawet więcej, byle by otrzymać narzędzie w pełni zaspokajające ich potrzeby – takie jak chociazby Surface Pro. Pozostają więc ludzie na tyle zamożni, żeby móc sobie pozwolić na wyjście poza zdroworozsądkowy rachunek potrzeb i kosztów, a tych po pierwsze w Polsce nie ma niestety zbyt wielu, a po drugie – używają sprzętu Apple. | CHIP