Tańsze GeForce’y nie będą wspierały ray-tracingu?

Colette Kress podczas spotkania z inwestorami potwierdziła przypuszczenia, jakie pojawiły się jeszcze przed premierą kart Turing. Czy to oznacza, że użytkownicy będą podzieleni według zasobności portfela?

Do sieci trafiła transkrypcja konferencji NVIDII z inwestorami, w której brała udział m.in. Colette Kress, dyrektor finansowa „zielonych”. Poza obroną polityki cenowej dotyczącej kart Turing (przypominamy, że są one absurdalnie drogie) oraz wydajności sprzętu, Kress wspomniała też o tańszych modelach z nowej serii kart. Zrobiła to przy okazji pytania o ulepszenia wprowadzone wraz z GPU z rodziny Turing. Oczywiście, natychmiast padł temat ray-tracingu. Jednocześnie Colette Kress powiedziała także:

— Zaczniemy o kart z ray-tracingiem. Mamy 2080 Ti, 2080 i 2070, które wejdą na rynek. To duży skok w stronę, której ludzie raczej się nie spodziewali przez następne 10 czy nawet 15 lat — dodała przedstawicielka NVIDII.

Nowe GeForce RTX 2080Ti, 2080 oraz 2070 mogą być jedynymi obsługującymi ray-tracing (fot. NVIDIA)

Kiedy do premiery układów Turing było ledwie kilka dni, internet zalały przypuszczenia dotyczące nowych GPU NVIDII. Wśród nich, poza zaprezentowanymi RTX 2080Ti, RTX 2080 i RTX 2070, pojawił się też GTX 2060. Wiele osób spodziewało się, że różnica w nazwie nie jest dziełem przypadku. Tańsza karta miała nie obsługiwać technologii będącej niejako znakiem rozpoznawczym nowej generacji kart czyli ray-tracingu. GTX 2060 się jednak nie pojawił, ale teraz otrzymujemy dość wiarygodne informacje, każące przypuszczać, że doniesienia sprzed premiery nie były nieprawdziwe.

Wypowiedź Colette Kress (a konkretnie zdanie: „We’ll start with the ray-tracing cards”) sugeruje dość wyraźnie, że karty, które zobaczyliśmy będą wyróżniały się pod względem pozostałych modeli nowej serii właśnie obsługą ray-tracingu. Pozostałe zatem raczej pojawią się już bez tej, przyznajemy, pomysłowej technologii. Taki podział jest jednak uzasadniony. Ray-tracing jest wymagający nawet dla najmocniejszych nowych układów, zatem wprowadzenie go do mniejszych, słabszych GPU, mogłoby skutkować dużym niezadowoleniem użytkowników tańszych modeli. Podobne sytuacji już miały kiedyś miejsce, przy okazji wprowadzania obsługi kolejnych bibliotek DirectX. Chociaż cała seria wspierała obsługę efektów dostępnych w nowych bibliotekach, to tańsze modele nie dysponowały wydajnością pozwalającą na płynne wyświetlanie ich na ekranie. Być może NVIDIA po prostu stara się uniknąć podobnej sytuacji?

Reklama

Jednocześnie trzeba wspomnieć też, że broniąc cen nowych kart Colette Kress powiedziała m.in. o dwukrotnie wyższej wydajności GPU Turing nad poprzednikiem. Nie chodziło też o wydajność w tytułach z ray-tracingiem, a w starszych tytułach. Oczywiście, temu przeczą nawet oficjalne dane NVIDII. Miało to jednak przekonać inwestorów o tym, że wysoka cena nowych GeForce’ów jest uzasadniona. | CHIP