Cyber-warfare specialists serving with the 175th Cyberspace Operations Group of the Maryland Air National Guard engage in weekend training at Warfield Air National Guard Base, Middle River, Md., Jun. 3, 2017. (U.S. Air Force photo by J.M. Eddins Jr.)

Władze Australii chcą zmusić firmy technologiczne do tworzenia backdoorów

Koncerny nie zgadzają się na nowe przepisy.

Nakazy i kary za niezastosowanie się do nich może nałożyć Prokurator Generalny. Apple w liście do Gubernatora Australii proponuje, aby to sąd wydawał nakaz wydania kluczy do deszyfrowania informacji. Apple chce też, aby sąd musiał się skonsultować z niezależnymi ekspertami, czy żądanie jest zasadne. Istnieją też problemy z prawem międzynarodowym. W przypadku firm, które działają na innych rynkach istnieje ryzyko, że obniżenie zabezpieczeń może skutkować wysokimi karami – na przykład w Stanach Zjednoczonych, a także w Unii Europejskiej za sprawą RODO.

Australijskie władze chcą mieć wgląd w wiadomości wysyłane przez użytkowników sieci (graf. CafeCredit)

Istnieje też ryzyko, że stworzone w ten sposób tzw. backdoory, czyli tylne furtki w oprogramowaniu, mogą zostać wykorzystane przez przestępców. Podobną lukę w powszechnie stosowanym algorytmie RSA odkryli w 2012 roku matematycy z zespołu kierowanego przez Arjena Lenstrę. Nie do końca wiadomo, czy służby wiedziały o tym sposobie, jednak technicznie przez długie lata wykonalne było podglądanie zaszyfrowanych informacji za pomocą RSA.

Władze forsują przepisy ograniczające wolność korespondencji głównie zasłaniając się bezpieczeństwem publicznym i walką z terroryzmem. To jednak potężne narzędzie wywiadowcze, które w niewłaściwych rękach może wyrządzić sporo szkód. Od 2013 roku australijskie służby występowały do Facebooka o dane jego użytkowników blisko 7 tysięcy razy. W 67 procentach przypadków administracja portalu społecznościowego godziła się na współpracę i przekazywała informacje. | CHIP