playstation classic

Granie na nostalgii – recenzujemy PlayStation Classic

W dobie remasterów i remake'ów wszystkiego, co kiedyś było popularne, przyszła kolej już nie tylko na gry i filmy, ale również na odnowiony sprzęt. Producenci wydają małe i tanie wersje konsol, które przypominają, jak wyglądały początki elektronicznej rozrywki. Nintendo wprowadziło całą serię takich wehikułów czasu, natomiast Sony właśnie wkracza na arenę. I w rynkowym pojedynku używa najbardziej niebezpiecznych sztuk walki – "Nostalgitsu" i "Kolekt Fu".

Przez kilkaset lat nostalgię uznawano za chorobę psychiczną. Działo się tak głównie z powodu kojarzenia tęsknoty za dawnym życiem czy ludźmi – z napadami płaczu, brakiem apetytu, nieregularnym biciem serca, bezsennością albo depresją. Ostatnio jednak psychologowie stwierdzili, że nostalgia oddziałuje na ludzi kojąco i poprawia stan ich zdrowia. Okazało się też, że podobna tęsknota występuje u ludzi wszystkich kultur i w każdym wieku.

Wyjęta z internetowej encyklopedii definicja pojęcia nostalgii (choć do niedawna nostalgia oznaczała raczej tęsknotę za ojczyzną) idealnie wyraża, co czułem, gdy rozpakowywałem, uruchamiałem i używałem malutkiej konsoli PlayStation Classic.

Pierwsze zdanie opisu z Wikipedii nie jest przypadkowe, ponieważ trzeba być chorym psychicznie, aby po raz kolejny kupić konsolę, która kurzy się gdzieś w najgłębszej szufladzie i grać w gry, które już dawno ukończyło się kilkakrotnie i które zapadły w pamięci jako ideał graficzny i esencja rozrywki. To oczywiście żart, ale jest w nim sporo prawdy. Podobnie, kiedy działając pod wpływem nostalgii, kupujemy, kolekcjonujemy i wspominamy rzeczy, które sprawiały nam dawniej radość. Poprawia to nasz nastrój i sprawia, że czujemy się lepiej, prawda?

Wspomnienia z plastikowego pudełka

Każdy dla kogo pierwsza konsola PlayStation była przedmiotem kultowym, w jej nowej, miniaturowej wersji zakocha się od razu. PS Classic wygląda identycznie jak dwadzieścia lat temu, tylko jest dużo, dużo mniejsza. Charakterystyczna bryła, idealny szary kolor tworzywa, okrągłe przyciski… Wszystko jest na swoim miejscu.

Zadbano nawet o takie szczegóły jak gniazda na karty pamięci oraz charakterystyczną okrągła klapkę, gdzie umieszczało się płyty z grami. Oczywiście teraz nie spełniają swojej roli, a jedynie służą doznaniom estetycznym. Konsolka mieści się na dłoni i prawie nic nie waży. Już samo jej trzymanie i oglądanie ze wszystkich stron sprawi, że każdy fan PlayStation bezwiednie zacznie się uśmiechać.

Reklama

Szybko, łatwo i przyjemnie

Jednym z głównych założeń tworzenia na nowo tego typu sprzętu jest łatwa obsługa i bezproblemowy, natychmiastowy dostęp do biblioteki gier. Nawet jeśli mamy jeszcze starą konsolę, rzadko kto trzyma w domu wielkie kineskopowe pudło telewizora CRT, a próba podłączenia starych kabli do obecnych ekranów wiąże się z plątaniną kompatybilnych przejściówek. Podłączenie PS Classic to żaden problem.

Konsola ma wyjście HDMI, a do zasilania służy kabel USB mini. Można więc czerpać energię z dowolnego urządzenia, które takie wyjście ma (podłączyłem nawet do telefonu – zadziałało). Dołączone do zestawu kontrolery to pierwsze wersje padów, jeszcze bez analogów. Są zaskakująco dobrze wykonane i bardzo wygodnie leżą w dłoniach, sprawiają wrażenie jakby były zrobione z jednego kawałka tworzywa. Niestety trzeba przyzwyczaić się do obsługi bez używania gałek.

Wygoda posiadania tej małej konsoli wiąże się również z łatwym i szybkim dostępem do biblioteki gier zapisanych w jej pamięci. Nawet jeśli na domowym komputerze bawimy się w emulowanie gier z PSX, nie jest to tak wygodne i bezproblemowe jak w przepadku PS Classic. Menu wita nas znanym z oryginału motywem muzycznym i logo, a interfejs jest prosty i mimo charakterystycznej pikselozy – czytelny. Oprócz obracanego koła listy dostępnych gier na ekranie zobaczymy również okienka ustawień, ikonę przewodnika i wirtualnych kart pamięci.

Ciekawostką jest przycisk szybkiego zapisu, który tworzy się automatycznie po wyjściu z dowolnej gry do menu głównego. Zapis ten dla każdej gry jest osobny i dla danego tytułu możemy mieć tylko jeden taki zapis. Oczywiście w każdej grze możemy zapisać aktualny stan w sposób znany z klasycznej konsoli na wirtualnych kartach pamięci. Miejsca na nich z pewnością nam nie zabraknie. Przycisk „open”, który dawniej otwierał klapkę czytnika płyt, obecnie służy do zmiany wirtualnych płyt w produkcjach, które oryginalnie miały więcej niż jedną.


Na drugiej podstronie doradzam, w co warto zagrać na PS Classic.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.