VW Golf R

TEST: VW Golf R & R Variant. Rodzinne kombi i miejski hatch? Nie do końca…

Fot. vw
VW Golf to jedno z najpopularniejszych aut świata. Pojazd, który na długie lata wyznaczył standardy klasy kompaktowej czyli aut segmentu C, nie na darmo wciąż nazywanej "klasą Golfa". Golf wciąż uznawany jest przez wielu miłośników tego modelu za wyznacznik użyteczności i praktyczności. I choć niektórzy uważają że jest nudny, to nie dotyczy to dwóch testowanych przez nas modeli: Golfa R i Golfa R Variant. Między innymi za sprawą zastosowanych w nim najnowszych elektronicznych udogodnień.

W skrócie

  • Znakomita kontrola trakcji
  • Sportowa dynamika
  • Błyskawiczna, automatyczna skrzynia biegów
  • Sprawnie działające systemy asystujące
  • Zaskakująco niskie spalanie (przy spokojnej jeździe)
  • Wiele elementów wyposażenia wyłącznie jako płatne opcje
  • Wysoka cena jak na auto - jakby nie patrzeć - segmentu C

Golf R to auto szczególne. Z jednej strony to po prostu Golf, doskonale rozpoznawalne auto segmentu C. Jednak w wydaniu z literką R to pojazd, w którym charakteryzująca markę z Wolfsburga praktyczność nie jest najbardziej istotna. Zarówno Golf R w wersji hatchback, jak i Golf R Variant oczywiście praktyczne są, ale też bardzo szybkie. To auta dla bardzo odpowiedzialnych kierowców. Dobrze o tym pamiętać decydując się na R-kę.

To, co wyczynia komputer sterujący kontrolą trakcji, zmianą biegów i stabilnością toru jazdy w ponad 300-konnej R-ce VII generacji po liftingu (rocznik 2018), zdecydowanie zasługuje na uwagę. A warto zaznaczyć, że elektroniczne systemy i technologiczne rozwiązania zastosowane w Golfie R najnowszej generacji, to nie tylko trakcja i stabilność. Nie zabrakło systemów asystujących, proaktywnego bezpieczeństwa i paru innych elektronicznych detali, o których poniżej.

 

VW Golf R Variant
VW Golf R Variant – takie „zwykłe”, miejskie kombi segmentu C… Od zwykłego Golfa Varianta odróżnia go inna maskownica (grill) z przodu i znaczek R przy prawym reflektorze. (fot. Wintermute / CHIP).
VW Golf R
VW Golf R z zewnątrz wygląda jak… Golf. Tyle, że ta wersja ma diabła pod maską (fot. Wintermute / CHIP).

VW Golf R i Golf R Variant – pierwsze wrażenie

Testowane przez nas pojazdy to dwa poliftingowe VW Golf R VII generacji. Słowo poliftingowe ma o tyle znaczenie, że w przypadku opisywanych tu aut lifting nie ograniczył się wyłącznie do kosmetycznych zmian we wzornictwie nadwozia, ale też w silniku i dynamice. Zacznijmy od wersji Variant, czyli Golfa kombi. Testowy egzemplarz to Volkswagen Golf R Variant 2.0 TSI 4Motion 228 kW / 310 KM z 7-stopniową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną DSG. Cena bazowa tego modelu to 173 390 zł. Egzemplarz testowy miał wiele dodatków, które windowały jego cenę do 212 330 zł.

VW Golf R Variant
Z zewnątrz auto nie wygląda na tak dynamiczne, jakim jest w istocie (fot. Wintermute / CHIP).

Testowy egzemplarz pomalowany został w kolorze czarnym, określanym przez producenta jako czarny „Deep” perłowy. Lakier taki to opcja w cenie 2050 zł. Trudno nie zauważyć również charakterystycznych, czarnych, lakierowanych, 19-calowych felg aluminiowych Pretoria 8J x 19, które również stanowią opcję (3880 zł). Wyróżniające się odmiennym kolorem (srebrnym) lusterka boczne to znak charakterystyczny Golfa R (w każdej wersji). To, że w testowym egzemplarzu były one elektrycznie składane stanowiło kosztowały 760 zł. Kolejnym elementem odróżniającym Golfa R Variant od „zwykłego” poliftingowego Golfa kombi VII generacji jest układ wydechowy. 4 końcówki wydechu (a także widoczna na klapie bagażnika literka R) jednoznacznie informują pozostałych uczestników drogi, że oto mamy do czynienia z nie do końca „standardowym” Golfem. Uważni czytelnicy z pewnością zauważyli przyciemniane szyby tylne (nad bagażnikiem i z tyłu po bokach). To również opcja za 650 zł. Z kolei przednia szyba jest bezprzewodowo podgrzewana i jednocześnie atermiczna (odbija promieniowanie podczerwone), kosztuje 1230 zł.

Reklama

Reflektory przednie to wersja LED Top z dynamicznym i statycznym doświetlaniem zakrętów. W testowym aucie stanowiły część opcjonalnego Pakietu Drogowego Plus (dostępnego w cenie 4100 zł) obejmującego takie systemy jak asystent jazdy w korku (łączący funkcje asystenta pasa ruchu „Lane Assist” z funkcjami adaptacyjnego tempomatu ACC) oraz „Emergency Assist”, czyli system zdolny do samodzielnego zatrzymania auta w sytuacjach awaryjnych (np. zasłabnięcie kierowcy). Tylne reflektory, także wykonane w technologii LED, są już wyposażeniem standardowym.

Pod logo VW umieszczonym na klapie bagażnika producent schował kamerę cofania (producent nazywa to rozwiązanie „Rear Assist”, opcja za 960 zł). Wysuwa się ona spod uchylającego się logo producenta po wrzuceniu wstecznego biegu. Oprócz współpracujących z kamerą cofania czujników zbliżeniowych (z przodu i z tyłu pojazdu), alarmujących kierowcę podczas zbliżania się do przeszkody podczas np. manewrowania na ciasnym parkingu (rozwiązanie nosi nazwę „Park Pilot” i kosztuje 1100 zł) mamy też wliczony w cenę czujnik deszczu automatycznie aktywujący wycieraczki. Natomiast za przednim logo VW ukryto jeszcze moduł radaru zbliżeniowego współpracującego z systemem Front Assist, który w tej wersji stanowi wyposażenie standardowe. Oczywiście auto ma znacznie więcej asystentów i systemów elektronicznych, ale zajmiemy się nimi na kolejnej stronie, gdy zajrzymy do wnętrza i wreszcie ruszymy tym autem. Tymczasem przejdźmy do bratniego modelu – hatchbacka Golf R.

Drugi z testowanych przez nas egzemplarzy to pięciodrzwiowy Volkswagen Golf R 2.0 TSI 4Motion 228 kW / 310 KM z 7-stopniową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną DSG. Cena bazowa tego z kolei modelu jest nieznacznie niższa od wersji Variant i wynosi 169 650 zł. Oczywiście pojazd z parku prasowego VW został odpowiednio bogato wyposażony. Znacznie bardziej bogato niż wersja kombi, gdyż opcjonalne wyposażenie w tym hot-hatchu windowało cenę egzemplarza testowego do 227 120 zł. To niemal 15 tysięcy złotych więcej niż testowa R-ka w wydaniu kombi. Oczywiście odpowiemy na pytanie na co się składa ta różnica.

VW Golf R 2018
Kratka pod rejestracją zamiast „plastra miodu”? To jeden z wyróżników bardzo szybkiego, poliftingowego Golfa R VII generacji  (fot. Wintermute / CHIP)

Diabelnie szybki hatchback z Wolfsburga, który trafił do naszej redakcji to egzemplarz pomalowany lakierem określanym przez producenta jako szary „Indium” metalik. Oczywiście to opcja, kosztująca analogiczne pieniądze co w przypadku wersji kombi, czyli 2050 zł. Widoczne na zdjęciach 19-calowe aluminiowe, czarno-srebrne obręcze „Spielberg 9J x 19” to również opcjonalne wyposażenie za kwotę 3230 zł – są one zatem nieco tańsze od czarnych obręczy Pretoria z wersji kombi. Wyposażeniem podnoszącym cenę testowanego egzemplarza w stosunku do wersji bazowej jest panoramiczny dach ze szkła (opcja za 3940 zł), a także widoczny na zdjęciach układ wydechowy „Performance” wykonany przez znaną w motorsporcie firmę Akrapovič. Układ ten wyróżnia się nie tylko nadrukowanym na końcówki rur wydechowych logo Akrapovič, ale przede wszystkim użytymi materiałami: tylny tłumik i podwójne rury wydechowe wykonane są z tytanu. Opisywany układ  kosztuje 15 810 zł. I już mamy odpowiedź, czemu testowy Golf R mimo niższej ceny bazowej był droższy od testowego egzemplarza w wersji Variant.

Podobnie jak w wersji Variant, również w hatchbacku Golfa z literką R reflektory przednie to światła LED Top z dynamicznym i statycznym doświetlaniem zakrętów, co jest rozwiązaniem stanowiącym część opcjonalnego (4100 zł) Pakietu Drogowego Plus. Także tu znaleźliśmy kamerę cofania, czyli system „Rear Assist” ukryty za logo VW na klapie bagażnika (960 zł) oraz czujniki parkowania z przodu i z tyłu („Park Pilot” – opcja za 1100 zł). Za widoczne w egzemplarzu testowym przyciemniane szyby nad bagażnikiem oraz boczne z tyłu trzeba dopłacić 650 zł. Tylne reflektory, wykonane w technologii LED, są tu podobnie jak w wersji Variant wyposażeniem standardowym. Przednia szyba w krótszej R-ce także była niestandardowa: podgrzewana bezprzewodowo i odbijająca promieniowanie podczerwone (koszt: 1230 zł).

Reklama

Zasadniczą różnicą pomiędzy testowanymi wersjami Golfa R są gabaryty nadwozia. Wersja Variant jest z oczywistych względów większa i bardziej praktyczna. Nadwozie tego bardzo szybkiego kombi ze znaczkiem VW ma długość 4580 mm, podczas gdy hatchback z R-ką na grillu jest o prawie 32 cm krótszy (4263 mm). Oba auta różnią się również wysokością (1515 mm ma Golf R Variant, a 1465 mm Golf R hatchback) i szerokością (odpowiednio dla kombi i hatchbacka: 1799 mm i 1790 mm).


Na następnej stronie – sprawdzamy, czym różnią się wnętrza obu modeli.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.