HGC w czasie Intel Extreme Masters w Katowicach

WYWIAD: polski e-sportowiec o niedotrzymanych obietnicach Blizzarda

Fot. Adela Sznajder/ESL
14 grudnia Blizzard poinformował, że przestaje wspierać turnieje e-sportowe z cyklu HGC (Heroes of the Storm Global Championship). Ta decyzja zaskoczyła wielu zawodników i osoby pracujące przy rozgrywkach - w tym, silny polski zespół Leftovers, w którym gra Maksym "Mopsio" Szczypa.

Blizzard zapowiedział, że wycofuje się ze wsparcia HGC, które zadebiutowało na początku 2017 roku. W tym czasie wielu zawodników poświęciło swój czas trenując ponad 8 godzin dziennie do zawodów. Bez pracy zostali nie tylko zawodnicy, ale też osoby zajmujące się przygotowywaniem transmisji i relacji z turniejów e-sportowych ligi „Heroes of the Storm”.

— Miałem nadzieję, że będzie to trwało dłużej, biorąc nawet pod uwagę ewentualną zmianę formatu — mówi w rozmowie z CHIP-em Maksym „Mopsio” Szczypa, zawodnik zespołu Leftovers. — To zresztą nie dotyczy tylko mnie, ponieważ praktycznie każdy zawodnik HGC zajmował się tym full time. Niewiele osób miało jakiekolwiek inne zajęcie poza tą ligą ponieważ byliśmy zapewniani o tym, że to jest długoterminowy projekt, jak to się pięknie mówi w języku korporacyjnym.

Maksym „Mopsio” Szczypa jest zawodnikiem polskiego zespołu Leftovers (fot. Maksym Szczypa)

Jacek Tomczyk: Zaskoczyła cię decyzja o zaprzestaniu finansowania turniejów z cyklu HGC?

Maksym “Mopsio” Szczypa:  Tak, i to bardzo. Zapewniano nas wielokrotnie, że jakaś forma tzw. Heroes Esports będzie wspierana. Niekoniecznie jako HGC, ponieważ przewidywaliśmy, że wraz ze spadkami akcji Activision Blizzard trzeba się liczyć z cięciem kosztów. HGC i tak miało dość ograniczony budżet w porównaniu z innymi grami i innymi ligami e-sportowymi organizowanymi przez takich producentów jak Riot czy Valve. Zatem gdzieś chodziło mi po głowie, że wydatki na HGC będą mniejsze, ale nie spodziewałem się, że Blizzard kompletnie się odetnie od swojego e-sportu.

Jacek Tomczyk: Jaka twoim zdaniem jest przyczyna takiej, mimo wszystko dość niespodziewanej, decyzji ze strony Blizzarda.

Maksym “Mopsio” Szczypa: Dla mnie to zaskoczenie,  nie znam powodów tej decyzji. Dostaliśmy e-mail, w formie tzw. „kopiuj wklej”, z podziękowaniami za współpracę. “Było miło i powodzenia w życiu”. Moim zdaniem przyczyn jest kilka. Gdy się obserwuje inne ligi e-sportowe takie jak w “League of Legends”, “Docie 2”, czy w “CS:GO”, to można dojść do wniosku, że Blizzard zmarnował potencjał ligi HGC, którą stworzył. Nie do końca znam się na tych strukturach biznesowych, aczkolwiek jestem wiernym obserwatorem sceny e-sportowej na świecie. Łatwo dostrzec, że każda liga próbowała znaleźć swój własny sposób monetyzacji. Czy to tworząc specjalne skórki w grze, czy inne wirtualne treści.

Jacek Tomczyk: Jak rozumiem masz na myśli chociażby “The International”.

Maksym “Mopsio” Szczypa: “The International” to jest najbardziej elementarny przykład. Valve jest akurat mistrzem, jeśli o to chodzi. W przypadku “CS:GO” stworzyli skrzynki z elementami ozdobnymi drużyn, z których sprzedaży część pieniędzy idzie bezpośrednio do zespołów. W HGC jedyna forma monetyzacji była związana z Twitchem, co nie było korzystne dla drużyn. Wyglądało to w ten sposób, że ludzie mogli wysyłać wsparcie drużynom na kanale BlizzHeroes. Tylko 33 proc. ze wsparcia społeczności trafiała do zespołów. Resztą dzielił się Blizzard i Twitch.  Zupełnie niepotrzebnie, bo można było to zrobić bezpośrednio w grze, w której widzowie i tak otrzymywali elementy ozdobne za wsparcie. W ten sposób zarobiłyby więcej zarówno drużyny, jak i sam Blizzard.

Maksym „Mopsio” Szczypa z zespołami Leftovers i Team Zealots w tym roku osiągał bardzo dobre wyniki w rozgrywkach HGC (graf. Liquipedia)

Jacek Tomczyk: W mijającym roku dużo osiągnąłeś jako zawodnik grając w Team Zealots i Leftovers. Trzy razy drugie miejsce w turniejach HGC. Czy dużo poświęciłeś czasu na treningi?

Maksym “Mopsio” Szczypa: W styczniu 2017 roku, czyli wtedy, kiedy pojawił się format HGC, postanowiłem, że nie będę się zajmował niczym innym poza grą profesjonalną. Tzw. pensja od Blizzarda, czyli tak naprawdę pula nagród, która nie była jednak pensją w rozumieniu prawa, była na tyle duża, że można było sobie pozwolić na zajęcie się grą w pełnym wymiarze. Przez ten czas trenowałem od 8 do 12 godzin dziennie. Miałem nadzieję, że będzie to trwało dłużej, biorąc nawet pod uwagę ewentualną zmianę formatu. To zresztą nie dotyczy tylko mnie, ponieważ praktycznie każdy zawodnik HGC zajmował się tym full time. Niewiele osób miało jakiekolwiek inne zajęcie poza tą ligą ponieważ byliśmy zapewniani o tym, że to jest długoterminowy projekt, jak to pięknie brzmi w języku korporacyjnym.

Jacek Tomczyk: Kto was zapewniał, że e-sport w HOTS będzie miał wsparcie w kolejnych latach?

Maksym “Mopsio” Szczypa: To byli ludzie odpowiedzialni za tę ligę. Nie chcę podawać konkretnych nazwisk, ale nawet kiedy byliśmy na BlizzConie to bezpośrednio o tym rozmawialiśmy, ponieważ chciałem znać jak najwięcej szczegółów. Głównie z tego powodu, że po sukcesach drużyny Leftovers otrzymaliśmy kilka dobrych propozycji współpracy, które rozważaliśmy. Trudno jednak negocjować jakiekolwiek warunki umów sponsorskich nie znając planów na przyszły rok i tego co można zaoferować jako drużyna. Tego na jakich turniejach się pojawimy, jakie mamy plany długoterminowe jako zespół. Przede wszystkim byliśmy jednak piątką, która grała razem i się dobrze bawiła przy okazji.

Jacek Tomczyk: Czy zamierzasz jeszcze inwestować swój czas w e-sport grając w HotS-a albo inne tytuły e-sportowe?

Maksym “Mopsio” Szczypa: Teraz postanowiłem zająć się świętami i jakoś nie przejmować tym za bardzo. Taki tydzień intensywnego myślenia niewiele daje, a to jest niepotrzebny stres. Lepiej skupić się na tym co najważniejsze, czyli na rodzinie i na relacjach z ludźmi, a nie myśleć o tym co będzie za chwilę. Jeżeli chodzi o gry Blizzarda, to bardzo nie podoba mi się kierunek w którym ta firma podąża. Blizzard w tym momencie przestaje robić gry na PC i zaczyna iść bardzo mocno w gry mobilne. Świadczą o tym chociażby oferty pracy na ich stronie. Jestem bardzo sceptycznie nastawiony zarówno, jeśli chodzi o “Heroes of the Storm”, jak i ogólnie o wszystkie nowości Blizzarda. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o tę konkretną firmę, to wpływy Activision nie podziałały za dobrze na jej wizerunek. Jeśli już, to będę szukał szczęścia w grach innych producentów takich jak Valve albo Riot.

Reklama

Jacek Tomczyk: Czy uważasz, że w przyszłości również inne inne gry Blizzarda mogą ucierpieć w podobny sposób jak “HotS”?

Maksym “Mopsio” Szczypa: Choć cały rynek gier komputerowych przeżywa ostatnio pewien spadek, to Activision Blizzard zaliczył jedną z największych strat na giełdzie. Wydaje mi się, że Blizzard już podczas BlizzConu zasugerował graczom, że nie będzie się zajmować grami na PC. A w zamian za to skupi się na rynku mobilnym, gdzie można więcej zarobić. Jestem sceptycznie nastawiony. Tak długo jak dotychczasowe tytuły będą im przynosiły jakikolwiek zysk, to będą się tym interesować, a jak się pojawią jakieś nieodpowiedzialne decyzje takie jak w “Heroes of the Storm”, to domyślam się, że może być podobnie. Zamkną wsparcie całkowicie i powiedzą “Ok, było miło, ale czas się skupić na grach mobilnych”. Zatem to jest bardzo niepewne co się w tej chwili dzieje w tej firmie. Przypuszczam więc, że jeśli Blizzard zdecyduje się zmienić odbiorcę, to nawet jeśli będzie to robić powoli, odbije się to również na pozostałych tytułach na PC.

Jacek Tomczyk: Uważasz, że polscy zawodnicy “StarCrafta II” mają się czego obawiać?

Maksym “Mopsio” Szczypa: Jest to gra, która zawsze będzie się trzymać, ponieważ chociażby w Korei Południowej jest duża kultura grania w “StarCrafta”. Mamy też bardzo aktywną społeczność “StarCrafta II”, więc wydaje mi się, że najlepsi nasi starcraftowcy, tacy jak Elazer, Nerchio czy MaNa nie mają się o co bać, bo tak długo jak “StarCraft II” będzie żył, tak oni będą mieli dużo łatwiej. “Heroes of the Storm” był tytułem niszowym i pewnie to jest jeden z powodów całkowitej rezygnacji z HGC. Pamiętajmy też, że “StarCraft” jest grą indywidualną i wymaga mniejszego budżetu, jeśli chodzi o planowanie e-sportu. Wystarczy włożyć pięciokrotnie mniej pieniędzy, aby uzyskać bardzo podobne wyniki. Jeśli więc chodzi o “StarCrafta II”, to jestem bardziej niż pewny, że ta gra będzie żyła długo. Nawet, jeśli Blizzard upadnie, to “StarCraft II” będzie żył.

Rozgrywki Heroes of the Storm Global Championship były obecne m.in. podczas Intel Extreme Masters w Katowicach (fot. Maksym Szczypa)

Jacek Tomczyk: Z oświadczenia Blizzarda wiemy, że osoby pracujące do tej pory przy “Heroes of the Storm” są przesuwane do innych projektów. Czy według ciebie zwykli gracze mogą liczyć na podobne wsparcie jak do tej pory, jeśli chodzi o aktualizacje?

Maksym “Mopsio” Szczypa: To jest pytanie, na które trudno odpowiedzieć, ponieważ potrzebne są dane, do których nie mam dostępu. Mogę jedynie spekulować. Swojego czasu grałem dużo w “Diablo 3” i pamiętam jak dziś ten moment, kiedy pojawiło się podobne oświadczenie i – nie oszukujmy się – od tamtego czasu content przestał być wprowadzany. Z dobrego źródła w Blizzardzie wiem, że przeniesieni pracownicy poszli do działów mobilnych. W związku z tym myślę, że w jakiś sposób będzie to funkcjonowało, ale jak – trudno powiedzieć. Osobiście jestem sceptycznie nastawiony, bo nie raz i nie dwa czytałem takie oświadczenia różnych producentów i zawsze kończyło się na tym, że jeśli co trzy miesiące wprowadzono nową postać, to było dobrze. To logiczne, że jeśli jest mniej pracowników, to będzie dużo mniej nowych treści. Z kolei im mniej nowych treści, tym mniej graczy będzie zainteresowanych grą. W efekcie “Heroes of the Storm” w pewnym momencie stanie się taką grą jak “Diablo 3”, która będzie po prostu martwa.

Jacek Tomczyk: Dziękuję za rozmowę i mimo wszystko życzę Wesołych Świąt. | CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.