gwiaździste niebo nocą

FELIETON: granice obserwowalnego wszechświata, czyli…

Fot. dutonick0
Stephen Hawking był pesymistą i twierdził, że lepiej, abyśmy nie spotkali obcej cywilizacji, bo mogłoby się to dla nas źle skończyć. Porównał sytuację ludzkości do sytuacji rdzennych mieszkańców Ameryki po tym, jak Krzysztof Kolumb odkrył nowy ląd. Podobny motyw kontaktu z obcą cywilizacją pojawia się także w cyklu powieści Arthura C. Clarke’a pt. “Odyseja kosmiczna”. Tam obcy nie są do nas przyjaźnie nastawieni. Jednak wcale nie trzeba zaglądać głęboko w bezmiar kosmosu, aby przekonać się, że obcy są wśród nas. Ostatnio znów byli bardzo aktywni.

Z pozoru obcy przypominają człowieka rozumnego (homo sapiens). Niech was jednak nie zwiedzie podobna fizjonomia. Wbrew temu co przeczytacie w sieci, nie mają też gadziego wzroku i nie nazywają się Reptilianami. Najłatwiej obcego rozpoznać po sposobie, w jaki wypowiada się w serwisach społecznościowych. Bardzo łatwo go spotkać w internecie. Jest to dużo skuteczniejsze narzędzie komunikacji niż sygnały wysyłane z sąsiedniej galaktyki, które dotrą do nas dopiero za miliony lat. Z tego powodu obcy porozumiewają się z nami za pomocą klawiatury. Rozpoznacie ich po tym, że mówią innym, często nienawistnym językiem. Mącą i starają się zakłócić spokój przyjaźnie nastawionych ludzi.

Jak nie nawiązywać kontaktu z obcymi?

Od jakiegoś czasu staram się ograniczać wpływ obcych na moje życie – wam też to radzę. Kiedy rozpoznacie ich charakterystyczny sposób formułowania wypowiedzi, trzeba zacząć działać. Kiedyś próbowałem zakładać foliową czapkę, aby odfiltrowała złą, ciemną energię sączącą się z internetowych komentarzy. Niestety, nie pomogło. Musiałem zmienić metodę działania. Usunięcie kont w serwisach społecznościowych i odłączenie internetu nie wchodziło w rachubę. W końcu internet to źródło wiedzy, a też i narzędzie, które ułatwia pracę i kontakt z bliższymi oraz dalszymi znajomymi. Wpadłem jednak na pewien genialny w swojej prostocie pomysł.

Obcy wcale nie muszą wyglądać jak Ksenomorfy, bądź Reptilianie (fot. 20th Century Fox)

Postanowiłem bacznie przyglądać się komentarzom, jakie zamieszczają na Facebooku i Twitterze moi znajomi. W ten sposób wyselekcjonowałem potencjalnych przedstawicieli obcej cywilizacji, którzy mącą i dzielą. Z początku próbowałem dyskutować, podając racjonalne argumenty. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że zaczynam się zmieniać pod ich wpływem. Ciemna energia emitowana przez obcych ma bowiem tę własność, że zmienia dobrą energię w złą. Ma i tę nieprzyjemną własność, że wpływa na czasoprzestrzeń. Im dłużej dyskutujesz z obcym, tym mniej czasu zostaje na wykonanie codziennych zadań. Musiałem zatem opracować inną, bardziej skuteczną strategię.

Reklama

Na szczęście Facebook pozwala przestać obserwować znajomych, o czym zainteresowani nigdy się nie dowiedzą. Zachowujemy kontakt, a na prywatnej tablicy nie pojawiają się kolejne doniesienia o rzekomej szkodliwości sieci 5G i szczepionek. Dzięki temu oszczędzam czas, natomiast mój umysł nie napełnia się ciemną energią, która odpycha mnie od obcego, jak oddalające się od siebie galaktyki. Stosuję tę metodę od dawna, skutki są zauważalne – chodzę zdecydowanie spokojniejszy i mogę zająć się rzeczami naprawdę ważnymi.

Obcy niekiedy publikują w sieci naprawdę kosmiczne brednie (graf. CHIP)

Wyciszając dziwnie zachowujących się w sieci znajomych nic nie stracicie. Naprawdę istotne informacje i tak do was dotrą, przefiltrowane przez innych ludzi, którzy gdzieś tam zwiedzają granice obserwowalnego świata. I o tym, jak jest istotne, by całkowicie nie zrywać kontaktu z owymi peryferiami sam się ostatnio przekonałem.

Jeden z wielu memów żartujących z najnowszego łańcuszka (graf. Facebook)

Test: obcych prawie nie widać

Na Facebooku krążył internetowy łańcuszek, który wywołał spore zamieszanie. Internauci umieszczali na swoich tablicach publiczne oświadczenie o braku zgody na posługiwanie się ich danymi przez portal Marka Zuckerberga. Rozsyłana w ten sposób informacja nie mogła być w żaden sposób skuteczna. Ciekawe, że sam łańcuszek dotarł do mnie pośrednio – przez znajomych, którzy rozsyłali memy na ten temat. U mnie w powiadomieniach nie pojawiło się ani jedno podobne oświadczenie, a grafiki do informacji opublikowanej w CHIP-ie otrzymałem od życzliwych znajomych. To dowód, że można funkcjonować w sieci i jednocześnie nie mieć bezpośredniej styczności z ciemną energią.

Widzę już chyba 10 mema o tej tematyce, a ani jednego "oświadczenia" moich znajomych.

Opublikowany przez Jacek Tomczyk Niedziela, 20 stycznia 2019

Rzecz jasna obcy, o których piszę, nie muszą być w żaden sposób źli. Są po prostu inni. Paradoksem jest, że narzędzie, które zostało stworzone do łączenia ludzi i przekazywania informacji, bardziej spłyca relacje niż je wzmacnia. Często ludzie, których znamy z widzenia, w sieci zamieniają się we wspomnianych obcych. Wyważony i stateczny na co dzień pan maluje na swojej wirtualnej twarzy barwy wojenne i przystępuje do ataku na sąsiada, który ma inne zdanie albo po prostu zdarzyło mu się napisać coś nieprzemyślanego.

Jest też niepokojące pytanie, które musi się nasunąć: a jak obcy widzi mnie? Jako kogoś, kto emituje czarną energię i zwiększa dystans pomiędzy galaktykami, czy może jako kwazar, który wskazuje drogę żeglarzom na morzu? Miłego weekendu, nie tylko w mediach społecznościowych. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.