"szepczący" laser - wizualizacja

Naukowcy z MIT stworzyli szepczący laser

Fot. Pxhere
Laser wykonany z tulu wprawia w drgania powietrze jedynie w określonym miejscu. Na przykład w okolicach ucha. W ten sposób z odległości kilku metrów możliwe jest przesyłanie dźwięku, który usłyszy tylko konkretna osoba.

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology przekonują, że lasery, których używają do przesyłania dźwięku są całkowicie bezpieczne dla ludzi. Nawet, jeśli zostaną przez przypadek wycelowane w oko albo w inne wrażliwe miejsce. Laser, jakiego używają naukowcy wykonany jest z tulu i emituje światło o długości fali 1,9 mikrometra. Drugim niezbędnym składnikiem jest para wodna, która unosi się nawet w relatywnie suchym pomieszczeniu. Długość fali jest tak dobrana, że para wodna praktycznie w całości ją pochłania, przez co zostaje wprawiona w drgania i emituje dźwięk o głośności 60 decybeli.

Schemat metody fotoakustycznej wykorzystującej lustra i laser.
Nowa metoda fotoakustyczna [b] wykorzystuje lustra i laser do wprawiania w drgania parę wodną, która pochłania [c] prawie w całości światło o długości fali 1,9 mikrometra (graf. OSA)
Odkrycie może znaleźć zastosowanie w przyszłych systemach dźwięku, które będą pozwalały przekazywać informacje bezpośrednio do ucha zainteresowanej osoby nawet w bardzo głośnym otoczeniu. W eksperymentalnych warunkach w laboratorium udało się przesłać w ten sposób dźwięk z odległości około 2,5 metra, ale w przyszłości można ją zwiększyć. Naukowcy z MIT wykorzystują tzw. efekt fotoakustyczny, którym już w XIX wieku zajmował się m.in. Alexander Graham Bell i jest wykorzystywany w spektroskopii do rozpoznawania związków chemicznych.

Schemat działania fotofonu Bella-Taintera; podpis: Alexander Graham Bell 1847-1922.
Naukowcy z MIT udoskonalili fotofon wynaleziony w XIX wieku przez Alexandra Grahama Bella (graf. Uniwersytet w Princeton)

Bell skonstruował też fotofon – pierwsze prototypowe urządzenie, które umożliwiało przesyłanie dźwięku w bardzo podobny sposób. Niestety, ówczesne ograniczenia techniczne sprawiły, że wynalazek Bella nie znalazł szerszego zastosowania i przez lata był traktowany raczej jako ciekawostka. Naukowcy z MIT rozwinęli pomysł szkockiego wynalazcy. W przypadku ich wersji fotofonu, odbiorca wiadomości nie musi używać słuchawki, a dźwięk rozchodzi się w powietrzu i wykorzystuje przewodnictwo kostne. Co ciekawe, podobnie jak Bell zastosowali lustra, które pozwalają zwiększyć głośność dźwięku. Tradycyjne metody fotoakustyczne co prawda bardziej wiernie oddają dźwięk, ale ten z kolei jest bardziej cichy.

Reklama

Są również pewne minusy tej metody. Obecnie technologia jest bardzo precyzyjna – laser przesyła dźwięk w konkretnie wybrane miejsce. Niestety, jeśli odsuniemy się przez przypadek od punktu, w którym skupia się wiązka światła, na przykład poruszając głową, dźwięk może być rozstrojony, a nawet niesłyszalny. Mimo to, naukowcy z MIT zamierzają udoskonalać swój wynalazek i możemy być pewni, że za jakiś czas jego ulepszona wersja znajdzie zastosowanie w systemach nagłośnieniowych. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.