ACTA 2: Jest kompromis w sprawie dyrektywy o prawie autorskim

Fot. Bobby Hidy
Rada Europejska wraz z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej porozumieli się w sprawie dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym Unii Europejskiej. W porozumieniu zachowano kontrowersyjne artykuły 11 i 13, choć nieznacznie złagodzono ich brzmienie.

Dokładna data głosowania w Parlamencie Europejskim nie jest jeszcze znana. Nastąpi to jednak na przełomie marca i kwietnia, na kilka tygodni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wcześniej swoją opinię o obecnym kształcie dyrektywy wyrazi jeszcze Komisja Europejska. Tymczasem przeciwnicy zmian zapowiedzieli już protesty na 23 marca, które odbędą się w wielu europejskich miastach. M.in. w Brukseli, Amsterdamie, a także w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Poznaniu.

Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego uspokaja w komunikacie umieszczonym na swojej stronie, że nowe przepisy nie spowodują obowiązku automatycznego filtrowania treści. Innego zdania są przeciwnicy dyrektywy, którzy wskazują na niejasną konstrukcję artykułów 11 i 13. Według dyrektywy twórcy będą mogli negocjować z dużymi portalami internetowymi zapłatę za wykorzystanie stworzonych przez nich utworów. Natomiast dziennikarze będą otrzymywali część związanych z prawem autorskim dochodów uzyskanych przez ich wydawnictwo.

W wyniku kompromisu, artykuł 13 nie będzie się stosował do stron, serwisów i aplikacji, które istnieją krócej niż trzy lata, ich roczny obrót nie przekracza 10 milionów euro i mają miesięcznie mniej niż 5 milionów unikalnych użytkowników. Co ważne, dana strona musi spełniać wszystkie trzy warunki, aby nie wprowadzać dodatkowych mechanizmów do swoich serwisów. Mimo to, właściciele stron ciągle muszą dopełnić wszelkich starań, aby w ich serwisach (dotyczy to także komentarzy) nie znajdowały się treści objęte prawem autorskim.

Złagodzono też nieznacznie artykuł 11 dotyczący tzw. „podatku od linków”, a ściślej, krótkich streszczeń artykułów pojawiających się m.in. w Google News i na Facebooku. Artykuł w nowym brzmieniu zakłada, że można wykorzystywać pojedyncze słowa i bardzo krótkie streszczenia wraz z odsyłaczami. Jednak ten przepis jest obecnie bardzo nieprecyzyjny i może prowadzić do różnych interpretacji co oznacza „krótkie streszczenie”. W praktyce możemy się spodziewać, że po wprowadzeniu dyrektywy Google i serwisy społecznościowe wyłączą takie usługi jak Google News, czy podgląd udostępnianych przez użytkowników treści z obawy przed roszczeniami. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.