Jak robić lepsze zdjęcia smartfonem zimą?

Wiosna, lato, jesień czy zima – większość zasad wykonywania udanych zdjęć i filmów obowiązuje niezależnie od pory roku. Istnieje jednak kilka reguł, a nawet wyjątków, które sprawdzą się szczególnie zimą, zwłaszcza podczas fotografowania smartfonem.

Hu, hu, ha, a może nasza zima wcale nie jest taka zła, jeśli chodzi o okazje do wykonywania  ciekawych, atrakcyjnych zdjęć? Wielu fotografujących rzeczywiście nie darzy tej pory roku zbyt ciepłymi – nomen omen – uczuciami, ponieważ często zdjęcia, jakie wykonują, wydają się szare, bure i ponure. Jak temu przeciwdziałać?

1. Użyj korekcji ekspozycji

Uwaga, poniższy akapit to wyjaśnienie dla ambitnych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Jeśli wolisz drogę na skróty, to prosta porada w tym punkcie brzmi: użyj korekcji ekspozycji na poziomie ok. +1 EV. To wystarczy, można przejść do następnego punktu.

Jeśli jednak chcesz zrozumieć, dlaczego zdjęcia zimą wydają się szare i trochę takie ogólnie beznadziejne, to wyjaśnieniem jest sposób działania światłomierza. Wprawdzie współczesne aparaty cyfrowe i smartfony nie mają zwykle oddzielnego modułu badającego naświetlenie kadru (za wyjątkiem lustrzanek), a jego rolę pełni po prostu matryca rejestrująca obraz, to nie zmienia to jednak faktu, że taki zintegrowany, „cyfrowy światłomierz” działa w trybach automatyki ekspozycji na tej samej zasadzie, co kilkadziesiąt lat temu. Stara się tak ustawić wszystkie parametry ekspozycji, by średnia jasność zdjęcia wypadała gdzieś w okolicach 18-procentowej szarości. Mówiąc bardziej obrazowo: gdybyśmy wzięli do ręki jakiś ogromny mikser i wrzucili do niego cały widziany przez nas świat, to światłomierz będzie dążył do tego, by jasność tej zmiksowanej na gładko pulpy wynosiła właśnie około 18 procent.

Istnieją co najmniej dwie teorie wyjaśniające, dlaczego wszyscy umówili się właśnie akurat na te 18 procent (choć warto wiedzieć, że dokładny poziom różni się w zależności od producenta, a nawet modelu aparatu czy smartfonu), ale to mało istotne. Ważne jest coś innego – to założenie rzeczywiście działa, rzeczywiście się sprawdza. Z jednym wyjątkiem: nie zimą.

Zima nie jest szara, zima jest wyjątkowo jasną porą roku (powiedzcie to tym, którzy cierpią na depresję świetlną…). Jeśli zastanawialibyście się, w jakim okresie najwięcej ludzi ma problemy ze wzrokiem z powodu przeforsowania, przemęczenia oczu zbyt jasnym światłem (tzw. kurza ślepota), to zgadza się, mówimy właśnie o zimie. I o śniegu.

Jeśli w kadrze jest śnieg i jest go dużo, średnia jasność takiego kadru jest dużo wyższa niż 18 procent (to samo dotyczy fotografowania latem na plaży). Algorytmy odpowiadające za pomiar naświetlenia w smartfonach czy aparatach cyfrowych zwyczajnie głupieją i próbują mimo wszystko sprowadzić średnią jasność do „zwykłej średniej”. W rezultacie mocno przyciemniają cały kadr. W rezultacie to, co rejestrujemy na zdjęciach, wygląda bardziej szaro, niż biało, bardziej ponuro i beznadziejnie.

Jak temu zaradzić? Rzeczywiście, najlepszym sposobem będzie użycie korekcji ekspozycji, w tym przypadku zdecydowanie „na plus” – ok. 1-1,5 EV. Warto wiedzieć, że wiele zaawansowanych smartfonów również oferuje tę opcję, a na dodatek obsługuje się ją wyjątkowo wygodnie. W przypadku modelu Honor View 20 wystarczy dotknąć ekranu, a następnie stanąć na „słoneczku” i pociągnąć je nieco ku górze.

Śnieg znowu stał się biały! Niebo znowu stało się niebieskie i czyste. Hurra! Taki efekt można uzyskać także w innych zaawansowanych smartfonach.

W przypadku tego kadru konieczne okazało się wprowadzenie korekcji ekspozycji nieco ponad +1 EV. A chyba przydałoby się jeszcze ciut więcej.

2. HDR? Zapomnij…

HDR, czyli zdjęcia o rozszerzonym zakresie tonalnym (High Dynamic Range), to wspaniała sprawa. W smartfonach działa zwykle naprawdę skutecznie – zdjęcia nabierają dodatkowego wyrazu i widać na nich więcej szczegółów, zwłaszcza w najjaśniejszych i najciemniejszych fragmentach kadru. I to nawet w przypadku „pseudo HDR”, z jakim mamy najczęściej do czynienia, bazującym na zaledwie jednym zdjęciu.

Tryb HDR działa naprawdę skutecznie, wyciągając sporo szczegółów z najciemniejszych i najjaśniejszych elementów kadru. Ale zimą raczej przeszkadza niż pomaga.

Ale uwaga – HDR traktuje każdy obszar kadru zbliżony do bieli, jako swego rodzaju wyzwanie, obszar do wzmożonego działania. Właśnie w takich obszarach algorytmy zwiększające rozpiętość tonalną starają się dodatkowo wydobyć jak najwięcej szczegółów, jak najwięcej detali. Starają się i… przyciemniają ten fragment kadru. Generalnie spłaszczają też tzw. krzywą tonalną, na czym traci kontrast całego zdjęcia. Zazwyczaj efekt takich działań można ocenić jako co najmniej dobry, ale nie zimą. Bo zima jest baaardzo kontrastowa (niemalże idealnie biały śnieg, czarne pnie drzew itd.) i właśnie taka zima wygląda na zdjęciach wspaniale. Spłaszczenie krzywej tonalnej i przyciemnianie śniegu nie wychodzi zatem naszym fotografiom na zdrowie. A zatem HDR – tak. Ale nie zimą.

Dalej przeczytaj jaką wybrać rozdzielczość i format zapisu zdjęć ->

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.