Batman-terminator z logiem Ghostbusters na piersi, młotem Thora i lassem Jonesa w rękach "I'm the Law" w dymku.

Easter eggi: ukryte przekazy

Choć easter eggi, czyli ukryte przez autora dzieła treści, będące "mrugnięciem okiem" do odbiorcy, zaczęły się od gier wideo, to dziś można je znaleźć praktycznie wszędzie. Oczywiście, jeśli potrafimy szukać. Zapraszamy was na polowanie na ukryte "jajka wielkanocne" w filmach, muzyce, oprogramowaniu, sprzęcie i książkach.

Zanim zaczniemy bawić się w łowców zamaskowanych informacji, warto spróbować zdefiniować czym w ogóle są easter eggi, bo niektórzy mylą je z bugami w kodzie, wpadkami z planu filmowego czy przekazami podprogowymi. Tymczasem easter eggi to zawsze celowo stworzone znaki, wiadomości, hasła czy grafiki, które odnaleźć i zrozumieć może jedynie świadomy odbiorca – w sposób całkowicie przypadkowy bądź nie. Można powiedzieć, że to coś w rodzaju szyfru opracowanego z myślą o geekach i fanach danego dzieła, którego złamanie stanowi nagrodę samą w sobie.

Easter eggi mogą mieć różny charakter. Współczesne “jaja wielkanocne” lubią nawiązywać do innych dzieł popkultury, najczęściej poprzednich tworów danego artysty. W grze przygodowej “A Way Out”, kiedy w trakcie ucieczki z więzienia przez las, przycupnie się bohaterami na pewnej ławce, przez moment można usłyszeć dobiegające z oddali nawoływania dwójki dzieci. Osoby nie mające do czynienia z wcześniejszymi grami Starbreeze Studios, nawet nie zwrócą na to uwagi. Fani “Brothers: A Tale of Two Sons” od razu rozpoznają głosy braci – bohaterów gry – i przypomną sobie ową nostalgiczną opowieść. “Wiedźmin 3” jest naszpikowany Easter eggami, ale jeden z nich u każdego miłośnika CD Projekt RED wywołuje ciarki. To chwila, w której Geralt w końcu spotyka Ciri, a ona opowiada mu o tajemniczym świecie, do którego trafiła:  – Ludzie stamtąd mieli w głowach metal, a wojny prowadzili na odległość, przy pomocy czegoś w rodzaju megaskopów. No i nikt nie jeździł konno, za to każdy miał mały statek powietrzny.

Znów – dla niedzielnego gracza, taki opis niczego specjalnego nie sugeruje. Każdy, kto wypatruje z wypiekami na twarzy “Cyberpunka 2077”, kolejnej gry CD Projekt RED, ucieszy się jednak z tego nawiązania.

Niektóre smaczki to podpowiedzi i dodatkowe informacje prosto od twórców. Jedną z najbardziej niesamowitych ciekawostek w świecie filmów ukrył  Martin Scorsese. (UWAGA Spoiler!) W „Infiltracji” z 2006 roku reżyser zapowiedział zgon każdego z mających umrzeć bohaterów, umieszczając w scenach z nim symbol „iksa”. Widzimy go na oknach, elementach infrastruktury, graffiti, wzorze na dywanie.

Tego Easter egga ciężko zauważyć jeżeli się o nim nie wie… (fot. whatculture.com)

Sporo sekretów zostało umieszczonych wyłącznie po to, by rozbawić i zaskoczyć odbiorcę. W “GTA: Vice City” studio Rockstar umieściło na mapie rzeźbę przypominającą jajo wykonane z mosiądzu, na którym znaleźć można było napis “Wesołych świąt Wielkanocnych”. Nawet wyszukiwarka Google wypełniona jest zabawnymi ciekawostkami. Np. Gdy wpiszecie w niej hasło “Do a barrel roll” (z ang. Zrób przewrót), strona wykona “fikołka”.

Reklama

Dzięki interaktywnej formule w grach wideo możemy znaleźć także easter eggi odblokowujące całe ukryte poziomy, lub pozwalające na drobne oszustwa. Do najbardziej znanych należą sekretny, krowi poziom w “Diablo 2” i kod Konami, który w zależności od gry tego producenta ułatwiał w dany sposób rozgrywkę np. w “Contrze” zwiększał liczbę żyć z 3 do 30.

Garść historii, czyli skąd w ogóle wzięły się Easter eggi?

W 1975 roku powstała pierwsza fabularna gra komputerowa „Colossal Cave Adventure”. Zafascynowany tą tekstową przygodą 27-letni programista Warren Robinett, pracujący wówczas w Atari, postanowił napisać podobne dzieło, lecz zdecydowanie bogatsze wizualnie. Po ciężkiej walce z kodem (gra musiała zadziałać na Atari 2600 z 4 KB ROM-u i 128 bajtów pamięci RAM) w 1979 roku Robinett ukończył „Adventure”. Gra polegała na odnalezieniu drogi do skarbu w labiryncie korytarzy. Grafika była minimalistyczna, ale wyjątkową cechą tego tytułu była możliwość przenoszenia ze sobą kilku przedmiotów, które dało się wykorzystać w różnych lokacjach.

Kończąc pracę nad grą Robinett był już, jak pozostali programiści pracujący w Atari, zmęczony mało sprzyjającą atmosferą w firmie. Producent gier traktował programistów jak wyrobników, płacąc im niskie pensje i nie okazując wystarczającego szacunku – popularną praktyką było nieumieszczanie na okładce ani nawet w instrukcji do gry nazwiska jej autora. Przed swoim odejściem Robinett postanowił umieścić w „Adventure” wiadomość, która miała być swoistym pożegnaniem z firmą. W jednej z komnat w grze ukrył piksel, który stanowił klucz do ukrytego pomieszczenia. Gdy gracz zabrał go ze sobą i wszedł do określonej lokacji, jedna ze ścian komnaty otwierała się i pozwalała wejść do niedostępnego w normalny sposób pokoju. Tam zaś widoczny był mrugający kolorami napis „Stworzony przez Warrena Robinetta”.

Twórca pierwszego Easter egga (fot. Wikipedia)

Oczywiście programista nie zdradził tego sekretu nikomu z Atari. Chociaż zakamuflowany kod zajmował aż 5% miejsca na kartridżu nikt w firmie nie miał pojęcia o jego istnieniu. Krótko po odejściu młodego programisty gra została opublikowana i odniosła gigantyczny sukces, a ukryta sygnatura została znaleziona wcześniej niż można by się spodziewać. Pewien 15-latek odnalazł wiadomość Robinetta i napisał list do Atari z prośbą o wyjaśnienie tego odkrycia. W pierwszej chwili producent rozważał wycofanie gry ze sprzedaży, usunięcie kodu i udostępnienie jej ponownie, ale ekonomia była nieubłagana. Koszt wytworzenia nowej maski pamięci ROM lub układu pamięci wynosił wtedy 10 tysięcy dolarów – zaporową kwotę. Steve Wright, zarządzający wówczas działem oprogramowania, postanowił obrócić godzącą w wizerunek firmy sytuację w promocję marketingową. Dyrektor odpowiedział, że ukryta wiadomość została stworzona po to, by dać graczom dodatkową motywację do zabawy i porównał ją do amerykańskiego wielkanocnego zwyczaju poszukiwania pisanek. Ciekawostkę nie tylko ochrzczono easter egg (z ang. Wielkanocne jajko), ale też wprowadzono jako obowiązkowy element każdej następnej gry wydanej przez Atari.

Jeżeli jednak cofniemy się w czasie, to zauważymy, że podobne smaczki autorzy różnych dzieł zostawiali dla potomnych jeszcze zanim znaleziono dla nich określenie. We wspomnianym już „Colossal Cave Adventure” z 1976 roku gracze mogli wywołać komendę „Xyzzy”, która pozwalała przemieszczać się między dwoma punktami. Co ciekawe komenda ta przewijała się później w wielu dziełach popkultury, pełniąc również funkcję easter egga. Przyjrzyjmy się teraz najciekawszym przykładom “wielkanocnych jaj” ukrytych w mniej lub bardziej znanych produkcjach.

Więcej przykładów żartów w grach

Tak jak pisaliśmy wcześniej, żarty w grach obecne są od samego początku istnienia elektronicznej rozrywki i przytoczenie wszystkich przykładów zajęłoby całą książkę. Na przełomie wieku twórcy mieli do siebie tak wielki dystans, że chętnie i bez skrupułów wyśmiewali się z siebie nawzajem. W takich klasykach jak „Doom” czy „Duke Nukem”, można znaleźć ukryte pomieszczenia z portretami członków zespołu. W „Blood”, bliźniaczej grze „Duke Nukem”, możemy trafić na zwisające na łańcuchu ciało Duke’a. Gdy go dotkniemy, główna postać powie „Shake it baby”, czyli frazę, jaką Książę zwykł witać striptizerki. Lata 2000 to istna kopalnia takich smaczków a starsi gracze do dziś pamiętają te żarty.

Również współczesne produkcje zaskakują wyszukanym humorem i aluzjami do konkurencyjnych produkcji. Aby nie szukać daleko, zacznijmy od rodzimego skarbu jakim jest Wiedźmin. W „Zabójcy królów” swój gościnny występ miał Altair, czyli zabójca z kultowej gry „Assassin’s Creed”. Jego ciało znaleźć możemy obok zniszczonego wozu z sianem. To niewątpliwie żart z nieudanego „skoku wiary” – jednego z tych, które były charakterystycznym elementem serii. Nieudany skok zaliczył również Tyrion Lannister, w trzeciej części „Wiedźmina”. Pamiętacie scenę, w której karzeł zostaje uwięziony w podniebnym więzieniu? Pomimo braku krat, jego jedyną opcją ucieczki z niego wydaje się być śmierć…  Scenarzyści CD Projekt RED wybrali dla Lannistera nieco inny los, niż twórcy serialu. Geralt odnajduje jego zwłoki, przy których rzuca kwestią w oczywisty sposób nawiązując do słynnej sceny.

Wydawałoby się, że żarty w bardzo poważnych produkcjach mogłyby być nie na miejscu. Dlatego tym bardziej odnalezienie jednego z nich w klimatycznej i dystopijnej grze „Mirror’s Edge”, wywołało niemałe poruszenie w społeczności fanów. W ósmej misji, gdzie Faith przy pomocy karabinu snajperskiego musi doprowadzić do zatrzymania ciężarówki transportującej uwięzioną siostrę, większość graczy kończy zadanie i przechodzi od razu do wykonywania kolejnego celu. Jeśli jednak chwilę po unieruchomieniu ciężarówki namierzymy pomarańczowy znak z dziewięcioma białymi kółkami i zestrzelimy środkowy, to na ulicę wybiegnie gigantyczny szczur. Temat szczura pojawia się niejednokrotnie w wielu miejscach tego uniwersum. Możemy podsłuchać kiedy strażnicy o nich rozmawiają, widzimy je w scenach przerywnikowych i w różnych miejscach w mieście. Ze szczurami utożsamiani są kurierzy, żyjący w ukryciu wojownicy o wolność informacji.

Nowy Wolfenstein jest najlepszym przykładem, jak można wskrzesić kultową starą markę i dostosować ją do współczesnych standardów. Nowa gra wygląda przepięknie, zarówno pod kątem oprawy jak i grywalności. Jednak dla tych, którzy tęsknią za starym, pikselowym „wolfem”, twórcy dali możliwość przypomnienia sobie jak to dawniej wyglądało. W obu częściach nowej gry, ukryte są miejsca, w których możemy cofnąć się do lat dziewięćdziesiątych i przejść jeszcze raz oryginalne plansze kultowej produkcji. Co ciekawe, w „Wolfenstein II: The New Collossus” możemy zagrać na automacie skonstruowanym przez nazistów. Więc rola postaci w grze została odwrócona i głównym bohaterem jest oficer SS, który strzela do amerykańskich szpiegów… Zaprawdę ciekawy twist…

Gwiezdne wojny uwielbia prawie każdy. Wszystkie postacie z każdej trylogii mają swoje rzesze fanów. Wszystkie z wyjątkiem jednej. Jar Jar Binks to także symbol, ale symbol nienawiści. Twórcy „Star Wars: The Force Unleashed” umieścili na planecie Kashyyyk zamrożonego w karbonicie Jar Jar Binksa w sali z trofeami. Fani gry wierzą, że zrobili to specjalnie aby móc z całą mocą i bez konsekwencji wyżyć się na znienawidzonej postaci…

Wielkie produkcje z otwartym światem, takie jak „Grand Theft Auto”, również mają swoje sekrety. Jest ich tak dużo i są tak sprytnie poukrywane, że gracze nawet w kilka lat po premierze wciąż odnajdują kolejne. W GTA V jest chociażby duch, którego można dostrzec codziennie między godziną 23:00 a 24:00 na miejscu zbrodni na szczycie góry Gordo. Duch wygląda naprawdę przerażająco i jest inspirowany popularnymi japońskimi horrorami. A latając helikopterem ponad górami między godziną 19:00 a 20:00 możemy być światkami sceny wyjętej z kultowego filmu Ridleya Scotta – „Thelma i Louise”. Grupa policjantów prowadzi obławę na samochód z dwiema kobietami na szczycie góry. Gdy policjanci zaczynają zbliżać się do pojazdu, ten rusza i spada wprost w przepaść. Biedne Susan i Gina…

Seria „Borderlands” jest jedną z najbardziej zabawnych gier obecnej generacji. Jej twórcom udało się w idealny sposób wyważyć brutalny charakter uśmiercania tysięcy groteskowych potworów z lekkością scenariusza, dowcipnych dialogów i kolorowych postaci. Autorom chyba to nie wystarczyło i postanowili zamieścić w swojej grze ukryty hołd dla, nie wiedzieć czemu, „Minecrafta”. Po skończeniu dziewiątego rozdziału i dokładnej eksploracji lokacji zwanej „Guardian Ruins”, możemy odnaleźć podziemne pomieszczenie wypełnione rozpikselowanymi blokami oraz wybuchowymi Creeperami. Lokacja ta jest istną kopalnią pieniędzy, amunicji, broni i dodatków dla naszej postaci. Po skończonej eksploracji, możemy przebrać naszego vault huntera za postać z „Minecrafta” i w takim stroju paradować do końca gry.

A jeśli już jesteśmy przy serii Borderlands: nawet najnowszy teaser do trzeciej części wypełniony jest sekretami. Twórcy w krótkim klipie filmowym zamieścili nie tylko informacje dotyczące nowych postaci, broni i wydarzeń, ale również fragmenty kodu, które po złożeniu w całość można zrealizować w sklepie i zamienić na dodatkowe gadżety w grze. Jest również wiadomość zapisana alfabetem Morse’a, która po odczytaniu brzmi: “Follow and Obey”. Zapewne jest to wskazówka, której znaczenie poznamy dopiero po premierze gry.

Na następnej stronie przeczytacie o easter eggach w filmach, muzyce i książkach. Będzie ciekawie!

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.