Handlarz kryptowalut i programista Chad Elwartowski ma kłopoty

Amerykanin zamieszkał w domu wybudowanym na morzu, teraz ścigają go władze Tajlandii.

Tajskie władze oskarżają Chada Elwartowskiego i jego żonę Supranee Thepdet o nielegalne naruszenie terytorium Tajlandii przez budowę obiektu bez zezwolenia. Ich oddalony o niecałe 20 kilometrów od wyspy Phuket dom został odkryty przez wojsko, które sprawdziło legalność budowli i zdecydowało o zawiadomieniu władz. Podczas kontroli pary nie było w środku. Naruszenie suwerenności terytorialnej jest w Tajlandii bardzo surowo karane – w najlepszym przypadku więzieniem, a w najgorszym nawet śmiercią. Aktualnie Elwartowski wraz z partnerką ukrywa się, jak powiedział agencji AFP, we w miarę bezpiecznym miejscu, i próbuje zdalnie wyjaśnić sprawę. Jego zdaniem, instalacja znajduje się poza wodami terytorialnymi Tajlandii, na wodach międzynarodowych, i w żaden sposób nie narusza prawa. W obronie mężczyzny stanęło Ocean Builders, które twierdzi, że Chad Elwartowski nie jest właścicielem kontrowersyjnej budowli, a jedynie jej najemcą.

Amerykanin twierdzi, że tajlandzkie władze są w błędzie (fot. Instagram)

Dla wyjaśnienia, Ocean Builders należy do tzw. ruchu seasteadingowego (od ang. homesteading – osadnictwo), który skupia się na tworzeniu miejsc mieszkalnych na wodach międzynarodowych, które nie podlegają żadnemu państwu. Dzięki temu właściciele nietypowych konstrukcji i ich lokatorzy mają czuć się wolni oraz nieobjęci żadnym krajowym prawem. Najczęściej tego typu domy powstają na opuszczonych platformach przemysłowych. | CHIP