Panasonic Lumix G90 to wyjątkowo ważna premiera

Od pewnego czasu świat fotografii cyfrowej pełen był pogłosek o wycofaniu się firmy Panasonic z produkcji aparatów do systemu Mikro Cztery Trzecie. G90 to bardzo dobitna odpowiedź na te plotki.

Jeśli spojrzymy na Panasonica Lumix G90 z perspektywy wprowadzonych zmian technologicznych, to – jak na dzisiejsze czasy – będzie ich dość niewiele. W porównaniu do modelu Lumix G80 zmieniła się przede wszystkim rozdzielczość matrycy (z 16 mln pikseli na 20 mln pikseli), a jeśli chodzi o rozszerzenie możliwości aparatu, to dotyczy ono głównie funkcji filmowych. Od razu, bez żadnych dodatkowych opłat dostajemy chociażby brak limitu długości nagrywania wideo oraz zaawansowany, płaski profil kolorystyczny do filmowania – V-LogL. Aparat jest też minimalnie większy i cięższy od poprzednika, stanowiąc bardzo ciekawą propozycję w środkowym segmencie rynku (rywale to np. Sony A6400 lub Fujifilm X-T30). Cena na rynku amerykańskim to ok. 1200 dolarów (z obiektywem 12-60 mm).

Ale jest jeszcze drugi, może nawet ważniejszy aspekt tej premiery – to pierwszy bezlusterkowiec firmy Panasonic należący do systemu Mikro Cztery Trzecie, pokazany od lutego zeszłego roku. Roku, który zamiast tego obfitował w inne ważne premiery, w tym dwa pierwsze pełnoklatkowe bezlusterkowce Panasonica. Naturalnie pojawiły się zatem pogłoski, że wykorzystujący znacznie mniejsze matryce system Mikro Cztery Trzecie zostanie już przez tę firmę opuszczony, osierocony i pozostawiony na losu pastwę. Nic z tych rzeczy – przedstawione dziennikarzom wykresy sprzedaży (GFK) pokazują, że sprzedaż bezlusterkowców z matrycą 4/3 rośnie (podobnie jak bezlusterkowców pełnoklatkowych), a G90 to najlepszy przykład na to, że Panasonic nie zamierza z niczego się wycofywać. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.