Hulajnogi: pytamy o nie ministerstwo, policję i operatora

Fot. eko-mobil
Resort infrastruktury poinformował, w jakim kierunku zamierza zmienić przepisy, żeby jazda elektrycznymi hulajnogami była w pełni legalna. Najkrócej mówiąc, urządzenia będą traktowane podobnie jak rowery, zatem trafią na ścieżki rowerowe. Ale uregulowanie drogowego statusu hulajnóg nie jest wcale łatwe. Dlatego o ich sytuację i przyszłość zapytaliśmy między innymi policję oraz firmę wypożyczającą te popularne pojazdy.

Właśnie, czy naprawdę pojazdy, skoro dziś w świetle prawa hulajnogi nimi nie są? To m.in. to ma się zmienić. Ministerstwo Infrastruktury znowelizuje Prawo o ruchu drogowym, a także Ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Hulajnogi elektryczne będą traktowane podobnie jak rowery. Jak stwierdził wiceminister Rafał Weber: Użytkownik UTO (urządzenia transportu osobistego) będzie miał takie same prawa i obowiązki jak rowerzysta. Jednocześnie dookreślono parametry dopuszczające hulajnogi elektryczne do ruchu. Hulajnoga może mieć maksymalnie 90 cm szerokości, 125 cm długości, nie może być cięższa niż 25 kg, a jej prędkość zostanie konstrukcyjnie ograniczona do 25 km/h. Natomiast podobne urządzenia tradycyjne, tj. bez silnika, nadal będą traktowane jak piesi.

Lex hulajnoga

W określonych przypadkach hulajnogi elektryczne będą mogły poruszać się po chodniku. Dziać się ma tak w sytuacji, w której w danym miejscu brak ścieżki rowerowej, a na jezdni maksymalna dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h. Ministerstwo zaznacza, że generalnie korzystający z hulajnóg będą zobowiązani do poruszania się infrastrukturą rowerową. Ponadto, z elektrycznych pojazdów nie będą mogły na drogach publicznych używać dzieci do 10 roku życiu, a starsze (do 18 roku) muszą mieć kartę rowerową.

Wiceminister Rafał Weber przedstawiający definicję UTO (fot. PAP / Rafał Guz)

Minister Infrastruktury Andrzej Adamczyk obiecuje sprawne prace nad „lex hulajnoga”: W przyszłym tygodniu projekt zostanie wpisany do prac rządu – deklaruje polityk. Niemniej terminu, kiedy nowelizacja ma szansę wejść w życie, na razie nie znamy. Rafał Weber zauważa jeszcze: Polacy pokochali hulajnogi elektryczne, widać to w Warszawie i innych miastach. To są plusy, bo to alternatywne środki komunikacji, ale też zagrożenie. Założeniem projektu jest uregulowanie przemieszczania się UTO” – podkreśla wiceminister.

Lime: chętnie pomożemy autorom nowego prawa

Zapytałem przedstawiciela firmy Lime, wynajmującej te pojazdy, o ocenę obecnej sytuacji:

– Wspieramy uregulowanie problemu. Działamy w dziesiątkach miast na całym świecie, gdzie mamy do czynienia z różnymi rozwiązaniami prawnymi. Warto sprawdzić, jak w innych krajach rozstrzygnięto kwestię, to może być pożyteczne źródło inspiracji. Chętnie podzielimy się naszym doświadczeniem w ramach konsultacji społecznych. Z władzami miast także dzielimy się danymi na temat podróży naszej floty, aby ułatwiać urzędnikom decyzje dotyczące planowania przestrzennego wyjaśnia firma.

Wypożyczane hulajnogi stały się w ostatnich miesiącach niezwykle popularne (fot. Lime)

A co teraz, dopóki nie zmieni się prawo?

Nowe przepisy regulujące sytuację hulajnóg wejdą w życie może za kilka miesięcy. Do tego czasu pozostaje układ, w którym w gruncie rzeczy nie wiadomo, jak te urządzenia traktować. Dziś, jak już zaznaczałem, nie są one formalnie pojazdami. Podinspektor Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji przyznaje w rozmowie z CHIP-em, że w tej chwili hulajnogi są dla funkcjonariuszy trochę kłopotliwe:

W ustawie Prawo o ruchu drogowym nie ma obecnie kategorii, w której mieściłyby się hulajnogi elektryczne. Próżno też szukać stosownych regulacji w prawie unijnym, hulajnogi nie są ujęte w rozporządzeniu Rady Europejskiej w sprawie homologacji pojazdów. Czyli można powiedzieć, że wobec braków w legislacji, prawo musimy zastąpić zdrowym rozsądkiem, do czasu aż zostanie ono znowelizowane.

Reklama

Jak zatem w najbliższym czasie policja będzie traktowała użytkowników hulajnóg? Gdzie mogą jeździć?

Przede wszystkim, dziś jeszcze prawnie hulajnoga to nie to samo co rower, zatem nie możemy korzystać ze ścieżki rowerowej. Powinniśmy raczej poruszać się jak piesi, chodnikiem, a jeżeli go nie ma, to lewym poboczem drogi lub lewą krawędzią jezdni. W przypadku kolizji i ewentualnego karania osób, które prowadzą hulajnogi elektryczne nieodpowiednio, policja ma do tego w ustawie narzędzia. Stwarzający zagrożenie może zostać ukarany np. z art. 98 lub 86 Ustawy Kodeks wykroczeń za spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym – tłumaczy podinspektor Radosław Kobryś.

Policja podkreśla, że rozumiejąc obecną niejasną sytuację prawną, stara się do użytkowników hulajnóg podchodzić z dystansem i wyrozumiale. Funkcjonariusze mają też wątpliwości, czy wpuszczenie tych pojazdów (czasem) na ulice jest dobrym pomysłem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Niemniej warto przypomnieć, że według pomysłu ministerstwa, dotyczyłoby to tylko dróg, gdzie mamy ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Hulajnogi elektryczne trochę jak znak czasu

Miasta zmieniają się. 40 lat temu większość Polaków do pracy dojeżdżała komunikacją miejską. W latach 90 zachłyśnięci wolnością (oraz tanimi, wielokrotnie naprawianymi, powypadkowymi autami sprowadzanymi z Niemiec) przesiedliśmy się do samochodów. Teraz mierzymy się z przeładowaniem centrów dużych miast nadmiernym ruchem i szukamy czegoś nowego. Obok wypożyczanych rowerów miejskich, obecnych od kilku lat w większości dużych miast, pojawiły się także hulajnogi. Pojazdy te, wcześniej kojarzone albo z dziecięcą zabawką albo ze snobistycznym gadżetem, otrzymały silniki elektryczne. Tym samym sprawiły, że bez większego wysiłku można przemieszczać się z dość dużą prędkością. 

Mamy trochę za dużo aut (fot. Jstror Daily)

O ile jeszcze pojedyncze hulajnogi elektryczne nie zwiastowały wielkiej zmiany, to wejście miejskich wypożyczalni spowodowało, że zaroiło się od nich w centrach miast. Możliwość pozostawienia hulajnogi właściwie gdziekolwiek, a nie, jak w przypadku rowerów miejskich, w odpowiednich stacjach, poskutkowało częstym zastawianiem chodników tymi urządzeniami. Użytkownicy porzucali je dosłownie gdziekolwiek. Wydaje się jednak, mówię to w oparciu o własne spostrzeżenia z Poznania oraz z dość często odwiedzanej przeze mnie Warszawy, że nauczyliśmy się trochę kultury w tym zakresie. Coraz częściej widać hulajnogi ładnie zaparkowane przy ścianach budynków lub zgrupowane obok siebie. Być może wszyscy potrzebowaliśmy nieco czasu. Teraz czekamy na nowe prawo. A jakie są wasze obserwacje i jak oceniacie propozycje ministerstwa? | CHIP


O innych prawnych problemach dotyczących nie tylko hulajnóg, ale także Ubera i Bolta, przeczytacie tutaj:

FELIETON: o tym, jak zaskoczył nas Uber, Bolt i elektryczne hulajnogi

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.