skan twarzy

Google płaciło przechodniom 5 dolarów za skan twarzy

Tydzień temu na ulicach Nowego Jorku i kilku innych miast zaobserwowano pracowników Google'a, którzy zachęcali przechodniów do udostępniania firmie skanów swoich twarzy. Gigant potwierdził właśnie, że w ten sposób zbiera dane, które pomogą ulepszyć technologię rozpoznawania twarzy w nadchodzących Pixelach 4.

Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że algorytmy, które wykorzystywane są w zabezpieczeniach biometrycznych muszą analizować dużo danych. By działały poprawnie, najpierw trzeba je odpowiednio przeszkolić. Mało kto jednak myśli o tym, w jaki sposób powstają takie bazy informacji. Google skorzystało ostatnio z pomocy amerykańskich przechodniów. Każdy, kto zgodził się udostępnić firmie swój skan twarzy, otrzymywał 5-dolarowy bon rabatowy na zakupy w Amazonie lub Starbucksie (ciekawe, dlaczego nie do Google Play?).

Jak przebiegało same badanie? Najpierw Google pozyskiwało formularz zgody od uczestnika, a następnie prosiło go o wykonanie mapy twarzy smartfonem. Zapisywano także informacje o ruchu np. o sposobie, w jaki badany podnosił urządzenie ze stołu. Wszystko po to, by udoskonalić technologię rozpoznawania twarzy w zbliżających się wielkimi krokami Pixelach 4.

Dlaczego skan twarzy jest tak istotny dla Google? Po pierwsze, chodzi o to, by uniknąć pomyłek z przeszłości. Nie tylko starsze generacje systemów rozpoznawania twarzy zaliczały wpadki. Według badaczy z MIT i Uniwersytetu Stanforda komercyjnie dostępne technologie wciąż borykają się z bardzo dużym (20-34%) marginesem błędu, dlatego, że powszechnie wykorzystuje się zbiory danych, na których fotografie mężczyzn stanowią ponad 70%, a ludzi o jasnej skórze aż 83%. Potrzebna jest zatem znacznie większa różnorodność danych, by algorytm potrafił identyfikować twarz prawidłowo.

Reklama

Druga rzecz dotyczy nowego elementu w Pixelach 4. Jest to radar Soli opracowany przez Google Advanced Technology and Project. Rozwiązanie pozwala sterować smartfonem bez dotykania go, wykorzystując gesty. Pomysł przyda się w wielu sytuacjach np. wtedy, kiedy mamy ubrudzone ręce, lub kiedy chcemy szybko wyłączyć budzik, bez dotykania urządzenia. Tu z kolei częściowo algorytmowi pomogą się wyszkolić dane zebrane o ruchu.

Niestety bardzo możliwe, że z tej ostatniej funkcjonalności Polacy nie skorzystają w nowych Pixelach. Google zapowiedziało bowiem, że bezdotykowa obsługa pojawi się tylko w wybranych krajach. Choć ich listy nie ujawniono, raczej wątpliwe, by znalazła się na niej Polska. Spodziewamy się, że czwartą generację swoich flagowców producent ujawni jak co roku, w październiku. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.