bitcoin

Bitcoin odnotował znaczący spadek

Czy za spadek kursu odpowiedzialny jest bank centralny Chin? Nie do końca.

Bank centralny Chin rozpoczął nową kampanię wymierzoną przeciwko kryptowalutom. A dokładnie nie tyle przeciw kryptowalutom, co przeciw oszustom wykorzystującym niezrozumienie technologii blockchain.

Centrala Ludowego Banku Chin opublikowała informację, w której ostrzega inwestorów, by nie mylili kryptowalut z technologią blockchain. Jednocześnie władze zapowiedziały wzmożenie kontroli i zwalczanie nielegalnych działań związanych z obrotem wirtualnym pieniądzem. Jednak celem urzędów nadzorujących rynek finansowy w Chinach nie są kryptowaluty jako takie, lecz nielegalne ich giełdy i spekulacja nimi. Serwis informacyjny Eastmoney poinformował, że grupa ekspercka z Shenzhen ma zająć się eliminacją ryzyka związanego ze scamami (wyłudzeniami) oraz będzie gromadzić dowody nielegalnej działalności związanej z cyfrowymi walutami. Według serwisu Bitcoin.pl aktywność nadzoru finansowego Chin nie jest więc skierowana przeciwko kryptowalutom, ale przeciwko giełdom naruszającym lokalne przepisy. Ostatnio odkryto 39 takich placówek. Działania władz skomentował CEO giełdy Binance, Changpeng Zhang, który uznał, że nadzór zapowiedziany przez władze tylko wzmacnia rynek.

Nie zmienia to jednak faktu, że doniesienia z rynku chińskiego spowodowały panikę i spadek kursu bitcoina, który jest najniższy od maja tego roku. Cena jednego bitcoina wynosi ok. 7200 dol.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News