Niewygodne toalety publiczne mają zniechęcać do przesiadywania ze smartfonami

Do korzystania ze smartfonu w WC przyznaje się 96 procent osób urodzonych po 1995 roku.

O tym, że czas płynie szybciej za drzwiami WC wiadomo nie od dziś. Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zasiedział się na sedesie czytając wciągającą powieść, albo przeglądając wpisy znajomych w serwisach społecznościowych. Takie zachowanie jest uciążliwe dla innych osób chcących skorzystać z toalety. Z drugiej strony, przerwy na długie „posiedzenia” w WC mogą mieć przełożenie również na zyski firm, których pracownicy wykorzystują intymność publicznych toalet na przeglądanie internetu. Według British Toilet Association (BTA), brytyjskie firmy tracą z tego tytuły sposób nawet 4 mld funtów rocznie (około 20 mld złotych).

Rozwiązanie tego problemu zaproponowane przez brytyjskich projektantów jest proste i zarazem genialne. Aby skrócić czas nieproduktywnego siedzenia w toalecie, można zmienić kąt pochylenia muszli klozetowej. Pochylony pod kątem 13 stopni sedes jest na tyle niewygodny, że po 5 minutach siedzenie na nim jest uciążliwe dla użytkownika. BTA przekonuje też, że poza oczywistym zyskiem dla firm, chodzi też o zdrowie użytkowników publicznych toalet. Długie przebywanie na sedesie może bowiem powodować rozwój hemoroidów i osłabienie mięśni przepony miednicy.

Aby ograniczyć przesiadywanie na sedesie, muszla klozetowa powinna upadać pod kątem od 4 do 30 stopni (graf. StandardToilet.net)

Warto dodać, że nowy projekt wywołał burzę w sieci. Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują na zbyt daleko idącą ingerencję w prywatność pracowników, a także że wprowadzenie tego typu rozwiązania w firmach może być oznaką sadyzmu ich właścicieli, którzy patrzą jedynie na zysk, nie przejmując się dobrem i wygodą podwładnych. Niezależnie jednak od tego, trzeba przyznać, że problem faktycznie istnieje. Według badania przeprowadzonego przez serwis BankMyCell w 2018 roku, tylko co czwarty Amerykanin nie korzysta ze smartfonu w toalecie, a zjawisko jest najbardziej powszechne wśród młodszego pokolenia. Aż 96 procent Amerykanów urodzonych po 1995 roku uruchamia smartfon w ubikacji. | CHIP