wiedźmin

Wiedźmin Netflixa – szaleńczego zachwytu brak

Adaptacja powieści Andrzeja Sapkowskiego w końcu wylądowała na platformie Netflixa. Osoby, które zdążyły obejrzeć wszystkie odcinki lub większą część sezonu opublikowały już w sieci swoje opinie.

Na razie „Wiedźmin” spotyka się z mieszanym odbiorem. W serwisie Metacritic serial ma średnią ocen recenzentów 53/100. W Rotten Tomatoes 63 proc. O ile polscy krytycy podchodzą do produkcji znacznie łagodniej, wydając się usprawiedliwiać niedoróbki w rodzaju słabego CGI czy marnych kostiumów ograniczonym budżetem, tak za granicą produkcji Netflixa wytyka się znacznie więcej błędów.

Redaktor „The Forbes” napisał, że scenariusz może być mało zrozumiały dla osób, które nie znają historii z powieści lub gier oraz, że przy takiej liczbie bohaterów osobie niezaznajomionej z uniwersum łatwo się pogubić. Zaskoczeni będą także czytelnicy, ponieważ kolejność wydarzeń nie pokrywa się ściśle z kolejnością cyklu. W ostrzejszych słowach do scenariusza odniósł się redaktor „The Independent” wystawiając serialowi ocenę 2/5. – Wiedźmin to chaotyczny zlepek wątków fabularnych wrzucony w tak niedorobiony świat, że prawie się go nie zauważa. To jak oglądanie gry wideo, gdzie po restarcie gracz czasem nie jest pewien, w którym momencie narracji się znajduje.

Recenzent „Hollywood Reporter” powiedział, że nie jest w stanie chwalić reżyserii, „za zbyt wiele niedopowiedzeń i zbyt wiele statycznych kadrów.” Według niego akcja może nie jest zła, ale ma się wrażenie, że podyktowana jest ograniczeniami budżetu, a nie scenariuszem. W recenzji „The Verge” w zasadzie jedynym zarzutem zaś jest kwestia prezentacji wydarzeń. „Nie wiadomo, czy oglądasz scenę z przeszłości, czy teraźniejszości. Zajęło mi kilka odcinków, aby dobrze zrozumieć sytuację.”

„Wiedźmin” – co wypadło najlepiej?

Na szczęście w wielu recenzjach podkreślano także dobre strony. Wszyscy piszą o świetnym Geralcie w wykonaniu Henry’ego Cavilla. Pojawiły się nawet sugestie, że sceny walki wypadają o wiele bardziej wiarygodnie niż jakakolwiek potyczka w „Grze o Tron”. Wbrew wcześniejszym obawom Joey Batey nie tylko udźwignął rolę Jaskra, ale stał się perełką serialu. Sceny z nim wprowadzają wiele dobrego humoru do mrocznego i poważnego świata. „Wiedźmin” urzeka także bestiariuszem, czyli licznymi potworami, które pojawiają się w każdym odcinku. Nie wszystkie wyglądają może realistycznie, ale na pewno są intrygujące, zwłaszcza dla osób nieznających twórczości Sapkowskiego czy gry.

Serial oficjalnie wystartował dziś na Netflixie. Jeśli zdecydujecie się oglądać, podzielcie się wrażeniami w komentarzach. | CHIP

2
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.