Rozpoznawanie twarzy

Rozpoznawanie twarzy przestaje się podobać Chińczykom

Rozpoznawanie twarzy wzbudza w Chinach coraz większe wątpliwości i protesty. Profesor Guo Bing pozwał park dzikich zwierząt, który zmienił sposób weryfikacji biletu za pomocą odcisku palca na system rozpoznawania twarzy. Termin rozprawy nie został jeszcze ustalony, ale w Chinach coraz częściej debatuje się o prawie do prywatności.

Rozpoznawanie twarzy w Chinach stało się powszechną praktyką. Systemy je wykorzystujące stosowane są na lotniskach, dworcach kolejowych, w sklepach, a nawet w… toaletach publicznych. Jednak nie wszystkim się to podoba i coraz intensywniejsza jest w społeczeństwie chińskim debata o prawie do zachowania prywatności. Tym bardziej, że systemy rozpoznawania twarzy są elementem systemu społecznego zaufania, który nagradza (lub karze) za konkretne zachowania. W pełni potęgę systemu zaufania społecznego będzie można zauważyć już w tym roku, bowiem ma nim być objęty każdy obywatel w kraju.

Rozpoznawanie twarzy
Papier toaletowy tylko po zeskanowaniu twarzy. Aby otrzymać kolejną porcję papieru, użytkownicy muszą poczekać dziewięć minut i wykonać kolejny skan twarzy. Czy to już szaleństwo?

Pozew za zmianę sposobu weryfikacji

Guo Bing, profesor prawa z Zhejiang Sci-tech University, w kwietniu 2019 r. wykupił roczny bilet upoważniający do wejścia do Hangzhou Safari Park. Pierwotnie wejście do parku polegało na zeskanowaniu odcisków palców. W październiku 2019 r. park zmienił jednak sposób weryfikacji i wprowadził rozpoznawanie twarzy. Guo Bing nie zgodził się na zeskanowanie twarzy i zażądał zwrotu opłaty (ok. 190 dol.). Park jednak odmówił. Guo Bing złożył więc pozew, w którym podkreśla, że jego zeskanowany wizerunek może dostać się w niepowołane ręce. Terminu rozprawy jeszcze nie wyznaczono.

Wpisy online dotyczące tej sprawy na popularnej platformie Weibo uzyskały ponad 100 milionów wyświetleń, a wielu użytkowników wzywa do zakazu gromadzenia takich danych.

Reklama

Sprawa pozwu stała się ponownie głośna, ponieważ 30 grudnia 2019 r. władze wydały dekret określający, jakie praktyki związane z gromadzeniem i wykorzystywaniem danych osobowych za pośrednictwem aplikacji na telefony komórkowe są niedozwolone. W Chinach brakuje jednak konkretnych przepisów dotyczących gromadzenia danych i ochrony prywatności. Prace nad nimi dopiero trwają.

Chiny budują potężny, zaawansowany technologicznie system nadzoru z wszechobecnymi kamerami bezpieczeństwa, Według raportu IDC w 2022 r. w Chinach funkcjonować będzie prawie 3 mld kamer. A rząd Chin wspiera firmy, które zajmują się systemami rekognicji i sztuczną inteligencją.

Pozew złożony przez profesora prawa podgrzał atmosferę w mediach społecznościowych oraz oficjalnych. I o ile pierwotnie Chińczycy gotowi byli odstąpić część swojej prywatności na rzecz bezpieczeństwa, to teraz nastroje są nieco inne, głównie ze względu na rozpowszechniające się skanowanie twarzy. Tym bardziej, że organizacja China Consumers Association już w listopadzie 2018 r. opublikowała raport, z którego wynika, że ponad 90 procent aplikacji mobilnych jest podejrzewanych o nadmierne gromadzenie danych osobowych, a 10 procent faktycznie gromadzi dane biometryczne, mimo braku takiej potrzeby.

rozpoznawanie twarzy
Wejście do pokład samolotu również wymaga „okazania się twarzą”. Nie jest powiedziane jednak, że każdy zostanie wpuszczony. Zbyt dużo punktów karnych w systemie zaufania społecznego może uniemożliwić podróż.

Kolejnym argumentem za ograniczeniem rekognicji są doniesienia o handlu zdjęciami. W grudniu zeszłego roku na rynku pojawił się pakiet 5000 zdjęć (co jak na chińskie warunki nie jest liczbą imponującą), pochodzących z serwisu e-commers Zhuan Zhuan. Pakiet kosztował raptem 1,4 dol.

Rozpoznawanie twarzy to umowa z diabłem

Obywatele Państwa Środka zostali zapytani o to, co sądzą o systemach rozpoznawania twarzy. Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 6152 osób w okresie od października do listopada 2019 r. zostały opublikowane 6 grudnia przez Centrum Badań Ochrony Danych Osobowych Nandu. Z ankiety wynika, że 79 proc. obawia, iż do sieci przedostaną się ich zdjęcia, a 65 proc. martwi się, że ich wizerunek zostanie wykorzystany do przygotowania sfałszowanych zdjęć lub wideo (deepfake). Połowa respondentów uważa, że zgromadzone dane, zawierające zdjęcia twarzy mogą zostać wykorzystane przez oszustów. Ponad 3000 martwi brak szyfrowania informacji o twarzy oraz powiązanie kont płatniczych z informacjami pochodzącymi z systemów rozpoznawania. I jeden z ważniejszych wniosków – 43,7 proc. ankietowanych uważa, że ​​stosowanie rozpoznawania twarzy powinno być ograniczone.

Reklama

W artykule, który wywołał szeroką dyskusję w Chinach, Lao Dongyan, profesor prawa na uniwersytecie Tsinghua w Pekinie, nazwał powszechne stosowanie systemów rozpoznawania twarzy „umową z diabłem”: „Bezmyślna promocja technologii rozpoznawania twarzy otworzy pudełko Pandory. Ceną, którą zapłacimy, będzie nie tylko nasza prywatnością, ale także nasze bezpieczeństwo, do którego przecież dążymy”.

Jeden z naszych czytelników przypomniał niedawno w komentarzach znamienne słowa Benjamina Franklina: Człowiek, który oddaje wolność w zamian za bezpieczeństwo, nie zasługuje na żadne z powyższych. Można odnieść wrażenie, że Chińczycy chyba zrozumieli ostatnio, że coś jest na rzeczy. Tylko czy nie za późno? | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

Jak Chiny oceniają obywateli

2
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.