Akumulator 4680 Tesli

Akumulator 4680 Tesli pod lupą specjalisty. To zasili przyszłe Modele firmy

Niespodziewanie najnowszy akumulator 4680 Tesli pojawił się na nowym filmie podczas konferencji Charged EVs, gdzie znany zapewne wszystkim fanatykom elektrycznych samochodów Sandy Munro, specjalista, jakich mało, przyjrzał się i odpowiedział sporo o Tesli i jej technologii.

Oszczędzę Wam jednak oglądania ponad 90-minutowego materiału wideo, bo to, co najbardziej nas interesuje, sprowadza się do tego zdjęcia:

Munro wszedł w jego posiadanie niespodziewanie, bo sam utrzymuje, że zdjęcie przedstawiające akumulator 4680 Tesli trafiło do niego „jakoś”, ale to nie jest specjalnie ważne. Ważne jest to, że widzimy po raz pierwszy akumulator nowej generacji firmy odpowiadającej za największą rewolucję na rynku samochodów elektrycznych typu BEV. W tym systemie akumulatorowym najważniejsze są te cylindryczne zielone elementy składowe, będące po prostu wielkimi ogniwami.

Jednak nie są to byle jakie ogniwa, a 4680 nowej generacji, które zawdzięczają nazwę swoim wymiarom rzędu 46×80 mm i gwarantują zarówno niższą cenę produkcji, jak i okazalszy zasięg względem obecnie produkowanych akumulatorów. Jak firma twierdziła podczas zeszłorocznej imprezy Battery Day, w ogniwach 4680 zadbała o znaczące ulepszenia w pięciu kluczowych aspektach.

Mowa o ulepszeniu konstrukcji komórki, nowym materiale anodowym i katodowym, jak również zupełnie nowym projektem akumulatora i nawet samej fabryki, która zajmie się ich produkcją. Po zsumowaniu tego wszystkiego Tesla zmniejszyła cenę 1 kWh akumulatora o 56%, a przynajmniej zmniejszy, kiedy już zacznie wyposażać w te nowe akumulatory swoje tradycyjne modele.

Co zdradza zdjęcie akumulatora 4680 Tesli?

Na temat samego pakietu tych ogniw informacje podsumował z kolei serwis InsideEVs, wchodząc w szczegóły tego, co widać na zdjęciu, a jest tego wbrew pozorom sporo. Wszystkie ogniwa są najwidoczniej umieszczone w swojego rodzaju wielkiego odlewu, który przed trafieniem do samochodu ląduje na płytkiej, metalowej „wanience”. Widzimy również, że wszystkie połączenia elektryczne znajdują się na górze ogniw, co powinno ułatwić proces montażu i ewentualnej wymiany.

Dostrzec można też szereg małych rurek po obu stronach pakietu, do których najpewniej finalnie wpina się węże, które to transportują ciecz do chłodzenia wszystkich ogniw. Zadaje to kłam wcześniejszym doniesieniom na temat chłodzenia sprowadzającego się do płaskich płyt, jako że Tesla najwyraźniej dalej stawia na stosowane wcześniej systemy walki z temperaturą.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News