Nami Burn-E, hulajnoga elektryczna

Oto Nami Burn-E, czyli hulajnoga elektryczna w cenie i z możliwościami samochodu

Za Wielkim Oceanem mają lepiej. Przynajmniej jeśli idzie o możliwości elektrycznych rowerów i hulajnóg, co akcentuje elektryczna hulajnoga Nami Burn-E, której używanie w ruchu publicznym na terenie Polski byłoby równoznaczne z łamaniem prawa.

Niestety europejskie prawa srogo ograniczają wspomniane pojazdy, wymuszając na nich maksymalną prędkość do 25 km/h. Jak tu więc nie patrzyć z zazdrością na Nami Burn-E firmy FluidFreeRide z Miami, która zawstydza swoimi możliwościami nawet wydajne skutery elektryczne? Posiada bowiem dwa silniki elektryczne o ciągłej mocy na poziomie 1,5 kW, które łącznie mogą wygenerować szczytowo 8,4 kW mocy.

Nic więc dziwnego, że Nami Burn-E może rozpędzić się maksymalnie do 96 km/h i jechać ponad 145 km na jednym ładowaniu. Przynajmniej w teorii, bo akumulator o pojemności 2520 Wh, który działa na napięciu 72 V w realnym zastosowaniu pozwoli na przejechanie do około 80 km i nic w tym dziwnego, jako że musi zasilać aż dwa silniki, których łączna moc nominalna jest 12-krotnie wyższa od tej samej mocy, którą możemy cieszyć się w Europie.

Jednak Nami Burn-E to nie tylko wydajny układ napędowy, ale też podejście w stylu „zrobimy wszystko, żebyś zapomniał, że to tylko hulajnoga”. Dlatego firma FluidFreeRide słuchała klientów, którzy chętnie zgłaszali największe wady obecnych modeli, które w Nami Burn-E postarano się wyeliminować albo przynajmniej zminimalizować. Nic więc dziwnego, że zadbano o pięć trybów mocy do wyboru z możliwością dostosowania tego, ile mocy wpada na dany silnik oraz regulowane hamowanie rekuperacyjne nie w jednym, a w obu kołach (via Electrek).

Przejawia się to w wodoodpornym inteligentnym wyświetlaczu na kierownicy, regulowanym amortyzatorze z tłumieniem hydraulicznym na każdym kole z 11-calową bezdętkową oponą typu samochodowego dostępną z bieżnikiem drogowym lub terenowym, klaksonie, mechanizmie składania, kierunkowskazach, superjasnym reflektorze o mocy 2000 lumenów, tylnym świetle stop oraz paskom LED wzdłuż pokładu.

Wszystko to zintegrowano z jednoczęściową ramą aluminiową i wahaczem z włókna węglowego, co wspólnie waży 46,72 kg, czyli praktycznie trzy razy więcej, ile zwykle waży zwyczajna elektryczna hulajnoga. Jak jednak możemy już się domyślać, tak świetny i solidny kawał pojazdu, to wcale nie taka zwykła hulajnoga. Nami Burn-E ma pazur, a ten pazur wyceniono na 4499$ w przedsprzedaży

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News