Rosjanie chcą sklonować starożytnych wojowników sprzed 3000 lat

Siergiej Szojgu pełni funkcję ministra obrony Federacji Rosyjskiej i niedawno zasugerował wykorzystanie DNA 3000-letnich scytyjskich wojowników, aby… przywrócić ich do życia.

Scytowie najprawdopodobniej wywodzili się z terenów dzisiejszego Iranu i prowadzili koczowniczy tryb życia, podróżując po Eurazji między IX a II wiekiem p.n.e. i tworząc w tym czasie imperium, które przetrwało kilka stuleci. Na początku XXI wieku archeolodzy odkryli dobrze zachowane szczątki scytyjskich żołnierzy znajdujące się w kurhanie zlokalizowanym na Syberii.

Jako że Syberia jest bardzo chłodnym obszarem, to w dużej mierze pokrywa ją tzw. wieczna zmarzlina, czyli warstwa gleby, która jest bez przerwy zamarznięta. Jest to niekorzystne np. z punktu widzenia rolnictwa, jednak zapewnia szereg innych korzyści. Poza tymi w postaci m.in. utrzymywania pokładów metanu głęboko pod powierzchnią, wieczna zmarzlina ma też inną zaletę: świetnie zachowuje wszelkiego rodzaju szczątki.

Z wypowiedzi Szojgu można wywnioskować, że Rosjanie spróbują sklonować starożytnych wojowników

No dobrze, ale o co dokładnie chodzi? Ano o to, że Siergiej Szojgu zasugerował niedawno „interesujący sposób na wykorzystanie” znalezionych kości. Powiedział nawet, iż w grę wchodzi scenariusz podobny do tego znanego z perypetii owcy Dolly, będącej pierwszym zwierzęciem w historii, które udało się sklonować w oparciu o komórki somatyczne dorosłego osobnika. Jak się pewnie domyślacie, podobna sztuka – przynajmniej oficjalnie – nigdy nie dokonała się w przypadku ludzi.

Klonowanie Homo sapiens oraz innych naczelnych jest bardziej skomplikowane niż klonowanie pozostałych ssaków. Budzi to również wątpliwości natury etycznej i możemy przypuszczać, że to właśnie z tego względu takie procedery nie są prowadzone na porządku dziennym. Gdyby jednak Rosjanie zignorowali aspekty moralne i postanowili „ożywić” wojowników sprzed 3 tysięcy lat, to muszą rozwiązać co najmniej jeden problem. Jest nim znalezienie sposobu na usunięcie ludzkiego jądra bez uszkadzania komórki.

Warto również mieć na uwadze, że sklonowanie owcy Dolly wcale nie było proste, a droga naukowców – usłana różami. Wręcz przeciwnie: do uzyskania zdolnego do życia embrionu potrzeba było aż 277 podejść. Nie można jednak wykluczyć, że próby klonowania ludzi już nie miały miejsca. Wszak są na świecie kraje, które bardzo skutecznie chronią informacje o swoich badaniach i mają co najmniej wątpliwe podejście do kwestii etycznych.