Test Huawei FreeBuds 4. Czy powrót do słuchawek bez gumek jest dobry?

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Wygląda na to, że Huawei chce, aby FreeBudsy były serią słuchawek dla każdego. Huawei FreeBuds 4 to drugie słuchawki z serii, które są douszne i pozbawione gumek. A nadal mają ANC. Jak to działa?

Specyfikacja Huawei FreeBuds 4

  • obudowa o wymiarach 41,4 x 16,8 x 18,5mm, masa 4,1 grama, etui 58 x 21,2mm, masa 38 gramów, wodoszczelne zgodnie z normą IPX4,
  • przetworniki o średnicy 14,3mm,
  • łączność Bleutooth 5.2, możliwość parowania z dwoma urządzeniami jednocześnie,
  • trzy mikrofony, pola dotykowe,
  • akumulator 30 mAh w słuchawkach, 410 mAh w pokrowcu ładującym,
  • cena 699 zł, do 8 lipca 599 zł.

W zestawie znajdziemy pakiet instrukcji oraz kabel USB.

Huawei FreeBuds 4 wzorowane na FreeBuds Pro? To dobrze!

Choć budowa i wygląd słuchawek jest w zasadzie kompletnie inny, Huawei FreeBuds 4 bardzo mocno przypominają mi FreeBudsy Pro. Z jednej strony ze względu na bardzo podobne etui, a z drugiej ze względu na świetne wykonanie. Połyskujący, elegancki szary plastik robi potężne wrażenie i to zdecydowanie jedne z ładniejszych słuchawek na rynku.

Kompletnym przeciwieństwem FreeBudsów Pro jest kształt FreeBuds 4. Mają obłe kształty oraz są podłużne. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi taka długość niż króciutki wariant Pro.

Pokrowiec jest niezmiennie malutki. W przeciwieństwie do słuchawek jest matowy. Huawei cały czas uparcie chowa przycisk parowania na boku obudowy i bardzo łatwo jest go przeoczyć.

Etui łatwo się otwiera, w zasadzie identycznie, jak we FreeBudsach 4i. Zawias chodzi pewnie i bardzo lekko.

Douszne słuchawki bez gumek – porozmawiajmy o wygodzie użytkowania Huawei FreeBuds 4

Z jednej strony z dużą ulgą przyjąłem wiadomość, że w końcu są słuchawki dla mnie. Koniec z problemem dopasowania gumek i ekwilibrystyką z wkładaniem słuchawek do uszu. Z drugiej pojawiła się masa pytań – co z ANC? Co z dźwiękiem? Izolacją? Wygodą użytkowania?

Do dźwięku i ANC za moment przejdziemy. Natomiast co do wygody użytkowania, mam mieszane uczucia. Słuchawki łatwo dopasować i dobrze leżą w uchu. Dawno nie używałem nic wygodniejszego. Ale nie widzę w nich uprawiania sportu. Choć… to zależy. Jeśli na siłowni lub w trakcie biegania się obijamy – jest ok. Ale jeśli się pocimy w trakcie ćwiczeń, słuchawki mogą się się wyślizgiwać z uszu. Choć nie wykluczam, że to ponownie może być kwestia mojego nietypowego ucha, które nie lubi trzymać słuchawek. Nie mniej uważam, że Huawei mógł pokusić się o rozwiązanie, jakie widzieliśmy w Oppo Enco Free. Chodzi o tą malutką gumkę na końcu.

Ogromne pochwały należą się za to za pola dotykowe. Zazwyczaj producenci wkurzają mnie niemiłosiernie umieszczaniem ich na górze słuchawek. Wystarczy spróbować poprawić słuchawkę w uchu, delikatnie ją docisnąć i słyszymy ANC Off, albo też <PLUM!> i muzyka przestała grać. We FreeBudsach 4 Huawei umieścił pola dotykowe w połowie długości słuchawek. Dzięki czemu praktycznie ani razu nie udało mi się wcisnąć czegoś przypadkiem.

W aplikacji AI Life mamy możliwość włączania ANC, wyszukania słuchawek jeśli je zgubimy czy też możliwość wyłączenia funkcji automatycznej pauzy po wyjęciu słuchawki z ucha. Zabrakło mi tutaj equalizera, za to pochwalić należy funkcję parowania z różnymi urządzeniami. W aplikacji łatwo możemy się między nimi przełączać, ale też ustawić, które z nich jest sprzętem nadrzędnym, mającym pierwszeństwo w odtwarzaniu dźwięków nad innymi. Bardzo wygodne rozwiązanie.

Huawei FreeBuds 4 królem dźwięku nie są, ale grają dobrze. Co z ANC?

Zazwyczaj nie lubię brzmienia słuchawek z aktywnym ANC. Większość modeli wówczas nieco spłaszcza dźwięk. FreeBuds 4 robią… odwrotnie. Bez ANC mam wrażenie, że dźwięk gdzieś delikatnie nam ucieka i słuchawki zaczynają grać nieco bardziej płasko. Z ANC dźwięk staje się cieplejszy i zdecydowanie nabiera głębi.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednie ułożenie słuchawek. Czasem dosłownie ruch o milimetr potrafi znacznie poprawić brzmienie. FreeBuds 4 grają głównie środkiem. Nie przesadzają z tonami wysokimi, ale też nie potrafią drastycznie zejść w dół jak w słuchawkach dokanałowych. Fizyki nie oszukasz. Dźwięk jest dynamiczny, szczegółowy, bardzo głośny, ale tak bardzo inny w stosunku do słuchawek dokanałowych czy nausznych. Nie mniej brzmienie jest zdecydowanie na plus. Warto pamiętać, że słuchawki potrzebują nieco czasu na nabranie docelowych właściwości muzycznych. Po kilkunastu godzinach działania dźwięk jest zdecydowanie lepszej jakości.

A co z ANC? Tutaj również nie jest to poziom słuchawek dousznych czy nausznych, ale redukcję hałasu faktycznie słychać. Co ważne, słychać, a nie czuć. Nie ma tutaj żadnego dyskomfortu spowodowanego aktywnością ANC. Skuteczność ANC nie rzuca na kolana. Powiedziałbym, że redukuje jakieś 60-70% dźwięków otoczenia. Nie ma co liczyć na całkowite odcięcie od otoczenia. ANC działa w oparciu o technologię Adaptive Ear-Matching. Działanie redukcji hałasu jest dopasowane do kształtu ucha, więc w zasadzie każdy może odczuwać ją w nieco inny sposób.

Żadnych zastrzeżeń nie można mieć do jakości rozmów. Po obu stronach mamy głośny i wyraźny dźwięk, a mikrofony ładnie wyłapują to, co mówimy w trakcie rozmowy izolując nas o dźwięków otoczenia.

Czas działania zgodny z deklaracjami

Deklaracje Huaweia co do czasu działania FreeBudsów 4 pokrywają się z rzeczywistością. Z wyłączonym ANC akumulator wystarcza na nieco ponad 4 godziny słuchania muzyki. Z aktywnym ANC udawało mi się osiągnąć wynik lepszy od deklarowanych, ok 3 godzin. Co jest wynikiem z dolnych rejonów rynkowych standardów.

Sytuację ułatwia szybkie ładowanie. 15 minut ładownia wystarcza na ok godzinę działania z aktywnym ANC oraz ok 2,5 godzin bez aktywnej redukcji. Pokrowiec ładujący wystarcza na prawie 5 pełnych cykli ładowania. Co już jest bardzo przyzwoitym wynikiem.

Huawei FreeBuds 4 – wygoda ponad jakość dźwięku?

Huawei FreeBuds 4 wzbudzają we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony są bardzo wygodne i jeśli ktoś, tak jak ja, nie lubi słuchawek dokanałowych z przedziwnymi gumkami, to będzie to świetny wybór. Z drugiej traci na tym jakość dźwięku i ANC. Choć w obu przypadkach dostajemy dobrą jakość, to jednak nieco bardziej zamknięta konstrukcja słuchawek z gumowymi końcówkami daje nam lepszą izolację oraz głębszy dźwięk z lepszymi tonami niskimi. Na plus FreeBudsów 4 przemawia ich wygląd, wykonanie oraz bardzo mądre przesunięcie pól dotykowych z góry słuchawek do połowy ich długości. Drobny zabieg, ale znacznie ułatwiający użytkowanie.

Stojąc przed wyborem – większa wygoda czy lepsze brzmienie, stawiam na wygodę. Nic mnie nie denerwuje bardziej, niż konieczność poprawiania słuchawek co kilka kroków i FreeBudsy 4 mnie od tego skutecznie uwalniają. Choć mógłby tu ktoś pomyśleć na gumową powłoką, dzięki czemu w trakcie uprawiania sportu lepiej trzymałyby się spoconego ucha. A dźwięk, choć nieco słabszy, dalej pozostaje na dobrym poziomie. W kwestii baterii, nie uwolnimy się niestety od częstego ładowania. 2,5-3 godzin odtwarzania z aktywnym ANC to bardzo przeciętny wynik, choć sytuację nieco ratuje szybkie ładowanie. Ale w dłuższych podróżach, będzie ciężko.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News