Test mikrofonu Trust Exxo GXT 256 na USB, Trust Exxo GXT 256, Trust Exxo, test Trust Exxo, recenzja Trust Exxo

Test mikrofonu Trust Exxo GXT 256 na USB

Słysząc o marce „Trust” od razu przypominam sobie testy sprzętu tego producenta przed kilkoma laty, które sprawiły, że przyczepiłem tej firmie niespecjalnie korzystne dla niej określenia. Jednak każdy kolejny test sprawia, że w Trusta zaczynam wierzyć i mam nadzieję, że test mikrofonu Trust Exxo o nazwie kodowej GXT 256 nie przerwie tej passy. 

Najważniejsze cechy Trust Exxo

  • Ogólne
    • Waga całości: 1757 gramów
    • Waga mikrofonu: 398 gramów
    • Podświetlenie
    • Wymiary: 187 x 56 x 51 mm
    • Długość przewodu: 180 centymetrów
    • Interfejs USB
    • Wejście słuchawkowe
    • Gwarancja: 2 lata
    • Kompatybilność z PC, Mac, PS4, PS5
  • Mikrofonu
    • Mikrofon pojemnościowy
    • Charakterystyka: kardioidalna
    • Pasmo przenoszenia: 30-18000 Hz
    • Czułość -36 dB
    • Impedancja 150 Ohm
    • Próbkowanie: 16-bit/48kHz

Pierwsze wrażenia Trust Exxo

Mikrofony na biurko z wyższej półki przyzwyczaiły mnie już, że ich pudełka są ogromne i wypakowane aż po brzegi. Wyjątkiem od tego Trust Exxo zdecydowanie nie jest, jako że w ciężkim, charakterystycznym dla producenta pudełku z najważniejszymi informacjami oraz kilkoma renderami, znajdziemy całą masę pianki i folii. Te idealnie dbają o stan naszego produktu, utrzymując w stosownych wnękach wiele elementów składowych mikrofonu.

W zestawie Trust Exxo znajdziemy instrukcję obsługi, naklejkę, kartę informacyjną, dwie wymienne gumki, gruby przewód USB w gumowej osłonie, podstawę, pręt zakończony gwintami z obu stron, nakrętkę na pręt, koszyczek antywstrząsowy, piankowy pop filtr i sam mikrofon. Sporo tego, ale pomijając papierki i wymienne gumki, wszystko się Wam przyda. Składając Trust Exxo musicie najpierw wkręcić pręt w podstawę częścią bez ozdobnej nakrętki. Następnie na tę drugą część wkręcić koszyczek, do koszyczka wkręcić mikrofon, a już na mikrofon nałożyć piankową osłonkę. Jeśli będziecie chcieli, Trust Exxo zamontujecie też na kompatybilnym z ⅝-calowym gwintem ramieniu. 

Złożenie całości jest więc banalne i jest świetną okazją do tego, aby docenić wykonanie Trust Exxo. Ten mikrofon składa się w większości z solidnej jakości metalu, który buduje podstawę, gwintowany pręt, osłonkę do niego, prostą regulację na bazie już plastikowej śruby i koszyczka antywstrząsowego, którego podstawa jest już jednak ponownie metalowa. Sam mikrofon również buduje solidny metal, co finalnie sprawia wrażenie, jakbyście z Trust Exxo mieli przeżyć niejedną wojnę. 

Dzięki takiemu połączeniu materiałów, model ten wygląda naprawdę solidnie i jakościowo, a wręcz surowo, patrząc po tym, jak niektóre z nakrętek się wkręcają. Finalnie Trust Exxo sprawia na biurku wrażenie czegoś stonowanego i naprawdę z górnej półki, bo kwestie wizualne dopełnia tylko małe logo producenta, srebrne wykończenie tuż przed solidną metalową siatką skrywającą membranę i radialne mikrofrezy na pokrętłach dźwięku. 

Po stronie wyposażenia trudno doczepić się do czegokolwiek, co Trust Exxo ma do zaoferowania. To ciekawy, ale podstawowy miks wszystkiego, czego powinniście oczekiwać po mikrofonie „na lata”, choć kiwający się zbytnio na boki przewód w mikrofonie nieco niszczy ten elitarny charakter modelu. Koszyczek na twardych gumkach sprawdza się z kolei świetnie (przynajmniej w kwestii fizycznych aspektów), a dwa potencjometry odpowiedzialne za czułość i głośność podpiętych do jack 3,5 słuchawek sprawdzają się świetnie razem z prostym przyciskiem on/off, którego stan sugeruje umieszczona w nim dioda. 

Najgorszym elementem na pokładzie Exxo jest najwyraźniej… podświetlenie. Te sprowadza się do jednej diody wewnątrz mikrofonu, która rozświetla jego metalową siateczkę stałym kolorem zielonym, fioletowy, niebieskim, żółtym lub czerwonym, ale jest też opcja płynnej zmiany kolorów. Na szczęście możemy tę diodę wyłączyć, choć i tak dołączona do zestawu pianka zakrywa ją w zupełności. 

Odnoszę też dziwne wrażenie, że Trust postawił w przypadku tego modelu za nieco zbyt dużą dozę „surowości”, która nasila się przede wszystkim w metalowej, przerażająco ciężkiej podstawie bez specjalnego wyrazu. Na szczęście nie musicie się bać o swój blat, bo na krawędzi całej podstawy rozciąga się prosta, filcowa podkładka. Ta, podobnie jak podświetlenie, nie została wykonana najlepiej, co nieco smuci w modelu za około 500 zł. 

Dodatkowo mogę też kręcić nosem na to, że wszystkie pokrętła, port i przycisk znalazły się z przodu, a nie z tyłu mikrofonu. Może i ułatwia to do nich dostęp, ale Trust Exxo prezentowałby się lepiej w innym ustawieniu.

Jakość nagrań Trust Exxo

Exxo nagrywa wyłącznie w trybie kardioidalnym, czyli tym idealnym dla streamerów, graczy czy twórców, bo zbierającym głównie nasz głos. Ogólne używanie tego mikrofonu można opisać na wskroś pozytywnie.  Jak to spisuje się w akcji? To usłyszycie poniżej zarówno w ramach nagrania surowego, jak i delikatnie ulepszonego.

Test Trust Exxo – podsumowanie

Domowy mikrofon za 500 złotych, to nie żadne przelewki. To już sprzęt, po którym oczekujemy może nie tyle studyjnej, co wysokiej jakości nagrań, w których to nasz głos będzie miodnie podanym uzupełnieniem rozrywki, prezentacji czy nagrania. Trust Exxo wydaje się to gwarantować, skupiając się ewidentnie na wymagających graczach i twórcach, zapewniając nam ważny port do odsłuchu na bieżąco na słuchawkach, dostęp do regulacji czułości na wyciągnięcie ręki i ewentualnego wyciszenia mikrofonu.

Chociaż wykonanie i materiały mogą zachwycić, to podkładka antypoślizgowa i bezużyteczne podświetlenie dorzucają do tej beczki miodu łyżkę dziegciu. W ogólnym rozrachunku warto się jednak Exxo zainteresować, ale nie mógłbym nie wspomnieć o konkurującym z nim HyperX QuadCast S czy Genesis Radium 600, czyli modelach, które mogą okazać się lepszym wyborem dla części z Was.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News