Space Marines, Amerykańscy Marines

O Space Marines zapomnijcie. Amerykańscy Marines pozostaną… uziemieni

Fani Warhammera mogą poczuć się rozczarowani, bo o prawdziwych Space Marines lepiej już zapomnieć. Kosmiczni Marines wedle najnowszych informacji pozostaną w sferze tworów science-fiction, a przyziemny Korpus Piechoty Morskiej z ziemi nie ruszy się ani na chwilę.

Wiemy to, co ciekawe, z zeszłotygodniowej NavyCon 2021, konferencji sponsorowanej przez Akademię Marynarki Wojennej USA. Na niej omawiano skrzyżowanie współczesnych wojsk i science fiction, a wśród rozmówców był też ekspert ds. lotnictwa i kosmonautyki. Niejaki Brian Kirkpatrick stwierdził, że wojska lądowe są zbytnio ograniczone w przestrzeni, a ich szkolenie, wyposażenie i transport byłyby również niezwykle kosztowne. Niestety Space Marines nie podzielą losu utworzonych w 2019 roku Space Force.

Czytaj też: Kolejne oddziały Armii USA otrzymają kieszonkowe drony Black Hornet 3

Kosmos to najnowsza z wojskowych domen, która dopiero co się kształtuje, tak jak niegdyś obok sił lądowych wykreowały się te morskie, powietrzne i po czasie nawet cybernetyczne. Nic więc dziwnego, że Space Force nie są zupełnie odrębną gałęzią Wojska USA, bo tak jak Korpus Piechoty Morskiej podlega marynarce, tak też Siły Kosmiczne podlegają pod Siły Powietrzne.

Na ten moment Space Marines ograniczą się tylko do sci-fi. Jednak w przyszłości trudno wykluczyć potrzebę korzystania z takich jednostek

Czytaj też: Jaki los spotkał działo elektromagnetyczne Marynarki Wojennej USA?

Jak tu więc połączyć z tymi dziedzinami Space Marines? No cóż, w skrócie nie da się, a przynajmniej nie na ten moment i nic w tym dziwnego. W kosmosie bowiem nie ma terytorium, w którym mogłyby się spełniać wojska lądowe. Na ten moment jedyne ich wykorzystanie mogłoby się sprowadzić do niszczenia wrogich satelitów, ale i tak przetransportowanie ich na orbitę byłoby w tym wszystkim zbyt drogie i zwyczajnie nieopłacalne.

Space Marines może doczekamy się za kilka wieków, kiedy podróże międzyplanetarne będą na wyciągnięcie ręki, a gdzieś tam, daleko wśród gwiazd, podbijemy pierwszą planetę, na której od razu zostaniemy zmuszeni do utarcia sobie drogi do jej zasobów siłą. Do tego czasu zamiast Kosmicznych Marines, USA będzie miało tych „zwykłych”.

Czytaj też: Dlaczego Siły Powietrzne USA celowo rozbiły drona MQ-9A Reaper?

Ci z kolei ostatnio nakreślili już plany wielkich zmian, rozpoczynając swoją największą reorganizację od wieku. Po tych zmianach skupią się głównie na operacjach desantowych w regionie Azji i Pacyfiku. Dlatego też przeorganizują się w mniejsze jednostki zdolne do działania na dużych odległościach, co potrwa do 2030 roku, do którego wymienią swoje czołgi, artylerię, a nawet porzucą zakup myśliwców F-35C, stawiając na pociski dalekiego zasięgu, bezzałogowe okręty i broń przeciw okrętom.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News