Czy sztuczna inteligencja pomoże nam zrozumieć zwierzęta?

Ptaki z gatunku Anthochaera phrygia, zwane również miodożerami, mają coraz większy problem z przekazywaniem swojego języka kolejnym pokoleniom. Jest to następstwem dewastacji naturalnych siedlisk tych zwierząt, co powoduje, że poszczególne osobniki są niezwykle rozproszone.

Śpiew miodożerów umożliwia im znajdowanie partnerów, dlatego problem jest naprawdę poważny. Młode osobniki nie znają bowiem „języka” własnego gatunku. Dla kontrastu, ludzie znajdują się po przeciwnej stronie barykady, a liczba obecnie używanych przez nasz gatunek języków wynosi około 7000. Aż 60 procent mieszkańców Starego Kontynentu jest w stanie porozumiewać się co najmniej dwoma językami, a w Azji i Afryce ten współczynnik jest nawet wyższy. Niestety, z tego co wiadomo, na całym świecie nie ma ani jednej osoby, która znałaby języków miodożerów czy psów.

Z pomocą w tej kwestii może przyjść sztuczna inteligencja, co do której naukowcy mają rosnące oczekiwania. James Savage z University of Chester twierdzi bowiem, że umiejętność zaawansowanego porozumiewania się jest największym wyróżnieniem Homo sapiens na tle innych gatunków. Jednym z problemów jest jednak ustalenie struktury zwierzęcych języków, ponieważ o ile ludzka mowa ma sekwencyjny charakter, tak w przypadku innych gatunków może być inaczej.

Sztuczna inteligencja mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której zrozumiemy mowę zwierząt

Badania nad komunikacją piesków preriowych sugerują, że być może korzystają one z odpowiednika naszego słownictwa. W ramach jednego z eksperymentów naukowcy podchodzili do tych gryzoni o różnych porach dnia i w odmiennych, różnokolorowych ubraniach. Okazało się, że zwierzęta emitowały różne dźwięki w zależności od koloru i pory dnia. Con Slobodchikoff stwierdził wtedy, że jego zdaniem pieski preriowe miały najbardziej wyrafinowany język zwierząt, który udało się kiedykolwiek zdekodować.

Oczywiście nie wydaje się prawdopodobne, by te same zwierzęta używały swojej mowy do określania np. samopoczucia czy planów na przyszłość. Wygląda bowiem na to, że ich język jest ściśle użytkowy, czyli zostaje użyty tylko w sytuacjach, które faktycznie tego wymagają. Istnieje jednak gatunek, który mógłby korzystać z mowy w znacznie większym zakresie. Chodzi rzecz jasna o delfiny, czyli jedne z najinteligentniejszych zwierząt na Ziemi. Wygląda bowiem na to, że nadają one sobie imiona, na podstawie których się rozpoznają. I właśnie delfiny mogłyby zostać zrozumiane przez ludzi korzystających ze sztucznej inteligencji.

Co ciekawe, badania wydają się mieć spory potencjał, o czym świadczą wyniki eksperymentu z 2017 roku, kiedy to naukowcy byli w stanie zidentyfikować szereg różnych rozmów małp zwanych marmozetami. Skuteczność badaczy była niezwykle wysoka, bo wyniosła około 90 procent. Sztuczna inteligencja może stać się też cennym narzędziem w hodowli zwierząt, zarówno na poziomie badawczym jak i przemysłowym. Ale czy kiedykolwiek doczekamy się z aplikacji tłumaczeniowych z wyborem opcji zwanej język dzikich zwierząt? Na odpowiedź na to pytanie z pewnością przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News