Test myszki Xtrfy M42 RGB, Xtrfy M42 RGB, test Xtrfy M42 RGB, recenzja Xtrfy M42 RGB, M42 RGB

Test myszki Xtrfy M42 RGB. Lekkie i efektowne cudo

Perforacje, RGB, niska waga i sensor z najwyższej półki. Tym połączeniem chwali się Xtrfy M42 RGB, a więc mysz występująca na rynku pod wieloma wariantami kolorystycznymi. Nam przyszło przetestować wersję najbardziej tradycyjną, czyli czarną. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Xtrfy potrafi zrobić dobre wrażenie nawet samym kartonikiem i wyposażeniem, bo samo pudełko M42 RGB wyróżnia się na tle wszystkich innych, z którymi miałem do czynienia. Pomijając jednak to, że zachęca do kupna i buduje charakter marki wokół charakterystycznego żółtego odcienia, to prezentuje mysz w świetny sposób, bo na swoistym „piedestale”, gdzie znajdziemy też dwie nakładki na najpopularniejsze przełączniki mechaniczne z „krzyżowym” trzonem, odwołujące się zarówno do firmy, jak i powiedzenia „Good Game”. 

Pod plastikowym wytłoczeniem Xtrfy M42 RGB znajdziemy też naklejkę, instrukcję obsługi, wymienne ślizgacze (z jednym dodatkowym do przyklejenia od razu wedle uznania) i dodatkowy panel w formie grzbietu myszki o innych, bardziej wypukłych wymiarach. 

Czytaj też: Recenzja Asus ZenBook Flip 13 UX363E. Ekran OLED to świetna spraw

Najważniejsze cechy Xtrfy M42 RGB

  • Sensor optyczny PMW3389
  • Czułość na 8 poziomach od 400 do 16000 DPI
  • Waga: 59 gramów
  • Wymiary: 118 × 63 × 38 mm (w najbardziej wychylonych punktach)
  • Materiał: matowe czarne tworzywo sztuczne 
  • Przełączniki główne: Omron o wytrzymałości 20 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 5 + rolka
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu EZcord
  • Odświeżanie USB: 125, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: rozbudowane RGB 
  • Brak oprogramowania
  • Gwarancja: 2 lata

Design, materiały i wykonanie

Dla Xtrfy model M42 RGB stał się poniekąd najbardziej masową myszką, sięgającą po trwający trend perforowanych obudów, prowadzących do lekkich myszek. To jednocześnie sprawia, że możemy dostrzec gołym okiem wszystko, co buduje myszkę „od wewnątrz”, ale spokojnie – nie musicie bać się o kurz i pot, bo cały laminat i poszczególne elementy zostały przed tym solidnie zabezpieczone. Warto też od razu wyjaśnić, że w teorii znacząco osłabiona obudowa tego modelu nie skrzypi, a panele nawet się nie uginają pod naciskiem

Dodatkowo dzięki temu, że producent zadbał o pewną modularność w postaci wymiennego grzbietu, który siedzi pewnie w przeznaczonym dla siebie miejscu za sprawą magnesów i delikatnych zatrzasków, M42 RGB nie ma przed nami żadnych tajemnic. Ten dodatkowy wymienny grzbiet jest znacznie bardziej wypukły i przez to lepiej sprawdzi się w przypadku graczy, którzy chcą „czuć” myszkę jeszcze lepiej nasadą dłoni.

Sama w sobie bryła tego modelu jest tradycyjna, składając się ze grzbietu szerszego u podstawy i spadającego ku podstawie znacznie ostrzej, niż po stronie głównych przycisków. Te swoją drogą jako jedyne w części uchroniły się przed „dziurkowaniem”, bo wytłoczenia znalazły się nawet na podstawie. Nie bez powodu bowiem M42 RGB waży zaledwie 59 gramów bez przewodu.

Na spodzie z kolei znajdziemy dwa białe ślizgacze z opcją doklejenia trzeciego wokół sensora, jak również przycisk zmiany DPI sygnalizowany konkretnym kolorem diody i przełącznik ustawiający częstotliwość odświeżania (125, 500, 1000 Hz). Wspomnianą wyżej lekkość akcentuje równie „lekki jak piórko” EZcord, czyli elastyczny, wpuszczony w myszkę  materiałowy przewód przez gumową osłonkę skierowaną nieco w górę.

Czytaj też: Test smartwatcha ASUS VivoWatch SP

Ergonomiczność M42 RGB

Na Xtrfy M42 RGB przerzuciłem się po prawie 3-tygodniowym romansie z myszkami Prime od Steelseries i szczerze mówiąc, nawet po dłuższym czasie trudno było mi się przyzwyczaić do ewidentnie niższej konstrukcji tego modelu, w którym najlepiej sprawdzał się u mnie nie ten ulubiony palm-, a fingertipgrip w układzie palców 1+2+2. Mniejszą ilość punktów styczności dłoni z myszką wynagrodziła mi jednak lekkość i świetne, zaokrąglone na krawędziach ślizgacze oraz niewyczuwalny w ogóle przewód.

Test przycisków

Xtrfy podaje, że pod oddzielonymi od reszty obudowy przyciskami głównymi znajdują się przełączniki Omron o wytrzymałości do 20 milionów aktywacji. Co najważniejsze, te skrzydełka, choć odseparowane, to w żadnym stopniu nie kiwają się na boki i nie wykrzywiają przy nawet znacznym nacisku. Dzięki temu feeling klikania w M42 RGB jest na wysokim poziomie, łącząc w sobie wysoką responsywność z ponadprzeciętną twardością oraz poziomem głośności kliku. 

Podobnie dobrze sprawdzają się dwa przyciski boczne (na przełącznikach Huano) oraz rolka, która na szczęście nie wydaje z siebie dziwnych hałasów. Jednak chociaż działa z pożądanym oporem i wyczuwalnymi przeskokami po łożysku, to w mojej ocenie przeskakując z jednego na drugą zapadkę, wykonuje zbyt krótką drogę pracy. 

Podświetlenie M42 RGB

Jedno pytanie – dlaczego? Drugie pytanie – ile to waży? Po M42 RGB, czyli modelu, którego najważniejszym aspektem jest niska waga, mogliśmy oczekiwać skromnego podświetlenia, ale Xtrfy chciało najwyraźniej zaszaleć. Producent dodał podświetlenie nie tylko  panelom bocznym w formie mlecznych wstawek, ale też rolce oraz grzbietowi, pod którym zespół diod podświetla nazwę producenta. Efekty? Wyłącznie predefiniowane, w których dominuje tryb stały, oddychania i „wężyka” w stałych kolorach, lub RGB. Nie zabrakło też reakcji na klikanie i opcji zupełnej dezaktywacji diod. 

Test sensora PMW3389

M42 RGB nie ma dedykowanej aplikacji, dlatego jesteśmy zmuszeni korzystać tylko z tego, co przygotował nam producent. Nie mamy więc możliwości dostosowania poziomu jasności, poziomu LOD, czy DPI, co sprawia, że musimy ograniczyć się do tego, co przygotował nam producent. Ten postanowił ustawić PMW3389 na poziomach 400, 800, 1200, 1600, 3200, 4000, 7200 i 16000 DPI, co sugeruje, że najwyższą precyzję uzyskamy do tego czwartego poziomu. Wyżej w grę może wejść bowiem lekki smoothing, interpolacja, czy jittering wysokiej częstotliwości, choć tak naprawdę ci mniej wyczuleni mogą śmiało grać na poziomie nawet 4000 DPI, co potwierdzają poniższe testy.

Oczywiście nie bez powodu, bo optyczny sensor PMW3389 jest obecnie w czołówce najdokładniejszych sensorów na rynku, a najpewniej jedynym w swoim rodzaju ogólnodostępnym flagowcem. Możecie po nim oczekiwać niskiego poziomu LOD (około 1,3 mm), idealnego wręcz feelingu korzystania z myszy i precyzji.

Czytaj też: Test Xtrfy K4 TKL RGB Retro. Najładniejsza klawiatura na rynku?

Test myszki Xtrfy M42 RGB  – podsumowanie

Dostępna już w cenie 249,99 złotych myszka Xtrfy M42 RGB zalicza się do „wysokiego średniego segmentu”, konkurując z modelami, które albo się czymś wyróżniają, albo mają do zaoferowania bardzo dobre połączenie możliwości oraz jakości. M42 RGB ma coś z obu tych obozów, bo nie tylko wyjątkową lekkość, ale też topową precyzję i unikalność na poziomie wyposażenia i designu. Wpisując się w segment jednych z najlżejszych myszek, nie zapomina o efektywnym podświetleniu, ale brak oprogramowania może zniechęcić wielu z Was do zakupu. 

Drugim problemem może być przycisk nad rolką, który zamiast odpowiadać za poziom DPI, odpowiada za… zmianę podświetlenia. Jednak nie jest to głupie, a związane z tym, że czułości i tak nie dostosujemy, a jej zmiana obejmuje tylko „poziom wyżej”. 

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News