Czy starty rakiet są szkodliwe dla klimatu?

Jak kosmiczna turystyka wpłynie na naszą planetę?

Ostatnie loty suborbitalne załóg Richarda Bransona i Jeffa Bezosa to dowód, że jesteśmy u progu kosmicznej turystyki. Niestety, tego typu loty mogą mieć negatywny wpływ na środowisko. Czy to oznacza, że powinny być zabronione?

Każdy start rakiety oznacza obciążenie dla klimatu naszej planety. Komercyjne loty suborbitalne nie są wyjątkiem – zwłaszcza, że co najmniej w przypadku dwóch przewoźników (Blue Origin i SpaceX), turyści będą wynoszeni w górne warstwy atmosfery za pomocą „klasycznej” rakiety.

Rakiety złe dla klimatu

Jeff Bezos powiedział, że rakiety Blue Origin są mniej szkodliwe dla środowiska niż VSS Unity, którym lot suborbitalny odbył Richard Branson. Ale co to tak naprawdę oznacza? Chodzi o paliwo obu statków, które jest w mniejszym lub większym stopniu szkodliwe dla naszej planety.

Rakiety Blue Origin są napędzane silnikami Blue Engine 3 (BE-3) i jako paliwo używają mieszanki ciekłego tlenu i ciekłego wodoru. W przypadku VSS Unity używa się mieszanki polibutadienu zakończonego grupą hydroksylową (HTPB), ciekłego utleniacza oraz stałego paliwa na bazie węgla i podtlenku azotu. Rakiety SpaceX mają być napędzane prostą mieszanką ciekłej nafty i ciekłego tlenu. Co wynika z całej tej wyliczanki? Każdy z tych rodzajów paliwa jest w stanie wytworzyć odpowiedni ciąg, aby wynieść ładunek i ludzi w przestrzeń kosmiczną. Każda z tych mieszanek generuje również zanieczyszczenia powietrza i gazy cieplarniane, które mogą odbijać się na globalnym ociepleniu.

Bezos miał rację. Podczas spalania paliwa silnika BE-3 powstaje głównie para wodna. Podczas spalania paliw rakiet Falcon SpaceX i VSS Unity Virgin Galactic, powstają duże ilości dwutlenku węgla, sadzy i pary wodnej. Statek Bransona podczas lotu produkuje także tlenki azotu, które są jednymi z najniebezpieczniejszych składników smogu. Liczne badania naukowe wskazały, że tlenki azotu są znacznie bardziej trujące niż tlenki węgla czy dwutlenek siarki. Szczególnie szkodliwy dla człowieka jest dwutlenek azotu (NO2), który powstaje w atmosferze w wyniku utleniania tlenku azotu.

Okazuje się, że ok. 75% spalin pochodzących ze startów rakiet jest pochłanianych w stratosferze (warstwie atmosfery zaczynającej się na wysokości ok. 10 km). Badania wskazują, że szkodliwe substancje mogą pozostawać w stratosferze przez 2-3 lata, czyniąc tam poważne spustoszenie, np. zamieniać ozon w tlen. Wiadomo, że warstwa ozonowa chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem, więc jej rozrzedzenie to poważny problem.

Czy kosmiczna turystyka powinna być zabroniona?

Wszystko to sprowadza nas do podstawowego pytania: czy kosmiczna turystyka powinna być zabroniona, bo pogłębi i tak już duży kryzys klimatyczny? Eksperci klimatyczni przekonują, że nieuzasadnione starty rakiet powinny być zabronione.

W 2020 r. miały miejsce 104 udane starty rakiet nośnych na orbitę okołoziemską. Virgin Galactic zamierza oferować 400 lotów kosmicznych rocznie, a przecież należy jeszcze doliczyć do tego plany turystyczne SpaceX i Blue Origin. Nawet hipotetyczne 1000 startów rakiet rocznie to jednak nic w porównaniu z ponad 900 mln ton dwutlenku węgla, które w 2018 r. zostały wydzielone do atmosfery podczas 40 mln lotów przez branżę lotniczą – do 2050 r. liczba ta ma się potroić. Loty pasażerskie i ich wpływ na klimat to znacznie bardziej palące zagrożenie dla naszej planety.

Zmiany klimatyczne to problem, z którym powinniśmy walczyć wszyscy każdego dnia. Kosmiczna turystyka być może dorzuci swoją „cegiełkę” do i tak zanieczyszczonej ziemskiej atmosfery, ale nie powinno drastycznie zmienić obrazu świata. Naukowcy powinni się skupić na pracach nad nowymi rodzajami paliw, których wpływ na środowisko będzie znikomy. Zarówno tych do samolotów pasażerskich, jak i rakiet.