Smartfony nas zabiją? Naukowiec ostrzega, ale czy ma rację?

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Kolejne medium alarmuje, że smartfony nas zabiją. A konkretnie wywoływane przez nie choroby. Tym razem Angora powołuje się na analizy Joela M. Moskowitza. W niektórych kwestiach ma trochę racji.

Smartfony nas zabiją. Z czasem. Analiza badań pod konkretną tezę?

Materiał Angory opisuje analizy przeprowadzone przez Joela Moskowitza z Uniwersytetu Berkeley. Moskowitz swoje badania poświęcał szkodliwemu wpływowi alkoholu i tytoniu, ale w 2009 zainteresował się również tematem fal elektromagnetycznych i ich wpływem na ludzi. Warto tutaj zaznaczyć, że Moskowitz nie prowadził żadnych własnych badań na temat pól elektromagnetycznych, a swoje wypowiedzi opiera jedynie na opiniach innych oraz meta-analizach gotowych badań.

Z ostatniej tego typu analizy, obejmującej 46 wyników badań z 16 krajów, Moskowitz wywnioskował, że używanie telefonu komórkowego przez 1000 godzin w ciągu 10 lat, co przekłada się na 17 minut dziennie, zwiększa ryzyko wystąpienia glejaka o 60%.

W publikacji wyników czytamy, że do stworzenia analizy posłużyły popularne i ogólnodostępne serwisu PubMed oraz EMBASE i obejmowały badania prowadzone wyłącznie do lipca 2018 roku. Wyszukiwanie odbywało się za pomocą słów kluczowych – cellular phone oraz mobile phone, a także guz i rak. Co może nam sugerować, że poszukiwane były tylko badania pasujące do z góry założonej tezy.

W wywiadzie dla Berkeley News, który dotyczył omawianych wyników analizy, Moskowitz wspomniał i Międzynarodowym Apelu Naukowców w sprawie ochrony przed ekspozycją na niejonizującej pole elektromagnetyczne. Wspominam o nim, ponieważ oryginalny apel był swego czasu perfidnie wykorzystywany przez komórkosceptyków. Został on zmodyfikowany umieszczony na zupełnie nowej stronie internetowej, a wśród sygnatariuszy znaleźli się swego czasu Mateusz Morawiecki i… Michael Jackson. Oryginalny apel, w języku polskim, jest dostępny pod tym adresem.

W materiale Angory znajdziemy też taki fragment:

Jak chronić się, nie wyrzucając komórki na śmietnik? Kalifornijski Departament Zdrowia doradza, by nie trzymać telefonu blisko ciała – najlepiej w torbie czy plecaku (…) Absolutnie nie trzymać telefonu przy uchu, używać słuchawek lub głośnika. Kiedy się komórki nie używa, najlepiej ją przestawić na tryb wymagany w samolotach.

Czytaj też: Plus: nowa oferta Internetu mobilnego. Więcej danych i 5G

Moskowitz w jednym ma rację, ale komórkosceptycy to pominą

Angora zwraca uwagę w swoim materiale, że telefon komórkowy emituje większe pole elektromagnetyczne w miejscu ze słabym sygnałem sieci komórkowej. Co jest prawdą, o czym zapominają wszystkie osoby protestujące przeciwko budowie nadajników sieci komórkowych. Wśród nich jest pewien bezinteresowny aktywista z Łodzi.

Fragment mówiący o tym, że aby zmniejszyć pole elektromagnetyczne telefonu komórkowego potrzebujemy dobrego zasięgu, a co za tym idzie dostępu do stacji bazowych, zapewne przy okazji kolejnych protestów zostanie pominięty.

Meta-analizę może robić każdy. Trzeba zrobić badania, a tych nie ma

Materiały własne. fot. Arkadiusz Dziermański

Do opinii Moskowitza należy podchodzić z dystansem. Są one oparte wyłącznie na badaniach dopasowanych do z góry postawionej tezy. Ale ogólnym problemem jest w tej sprawie brak badań.

Aktualnie żadne rzetelne badania ani nie potwierdzają, że telefony komórkowe są szkodliwe, ani też nie potwierdzają, że są w pełni niegroźne. Co budzi kontrowersje i jest podsycane przez środowiska protestujące. Szczególnie, że bardzo łatwo jest trafić na wyniki bardzo tendencyjnych badań. Wystarczy tutaj wspomnieć o badaniach Narodowego Programu Toksykologicznego (NTP, ang. National Toxicology Program) prowadzonego na szczurach. Naukowcy najwyraźniej postawili sobie za cel dosłowne usmażenie zwierząt, ponieważ poddali je emisji pola elektromagnetycznego przekraczającego dopuszczalne normy aż 50-krotnie(!) i dopiero wtedy zauważyli negatywne efekty. Co opisali i pokazali, że pole elektromagnetyczne szkodzi. Więcej na ten temat mówił nam inż. Rafał Pawlak z Instytutu Łączności na łamach WhatsNext.pl.

Dużym problemem jest to, że nikt nie śpieszy się z przeprowadzeniem szeroko zakrojonych badań nad wpływem telefonów komórkowych na zdrowie i ludzki organizm. Takie badania wymagają czasu i pieniędzy. O ile czas naukowcy znajdą, tak pieniądze… Cóż, mogłyby popłynąć od operatorów sieci komórkowych, których powinno zależeć na rozwikłaniu sporu – szkodzi, czy nie szkodzi. Ale ewidentnie nie do końca mają na to ochotę.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News