braki amunicji w USA, USA amunicja, brak amunicji USA

Ogromne braki amunicji w USA. Sytuacja wpływa nawet na służby bezpieczeństwa

Wedle szacunków w Stanach Zjednoczonych osoby prywatne posiadają około 200 milionów sztuk broni palnej, a to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli idzie o uzbrojenie tego państwa. Nic więc dziwnego, że w obecnych czasach powszechnego niepokoju nastały ogromne braki amunicji w USA, które wpływają nie tylko na zwyczajnych Kowalskich, jak podaje w swoim najnowszym raporcie serwis Military.com

W USA brakuje amunicji. Są tego trzy powody, zwiększające niepokój obywateli, którzy chcą bronić swego

Na obecną sytuację na rynek amunicji w USA wpływa kilka głównych czynników, ale wśród tych najważniejszych znajdziemy przede wszystkim rosnący niepokój wśród obywateli. Wpłynęła na to nie tylko sytuacja na całym świecie, z którą zmagamy się od marca 2020 roku, ale też liczne zamieszki i znaczący wzrost przestępczości. Te trzy czynniki skłoniły całe miliony ludzi do zakupu broni dla ochrony lub do zastosowań rekreacyjnych. 

Czytaj też: Spójrzcie na nowy rosyjski myśliwiec na lotniskowce od MiG

Tutaj warto powołać się na szacunki udostępnione przez National Shooting Sports Foundation, wedle których w zeszłym roku sprzedano 20 milionów sztuk broni, z czego aż 8 milionów wpadło w ręce kupujących, którzy wcześniej broni nie mieli. Podobny wzrost odnotowała baza danych FBI National Instant Criminal Background Check System, bo tak jak w 2010 roku dokonano 14,4 miliona weryfikacji zakupów broni, tak liczba ta wzrosła do prawie 39,7 mln w 2020 roku i do 22,2 mln w samym czerwcu 2021 roku.

Czytaj też: Trzy nowe fregaty dla Polski, czyli program Miecznik za rekordową sumę

Trudno więc nie domyślić się, że tak nagłe i wielkie wzrosty odbiły się na tym, że teraz rynek zauważył ogromne braki amunicji w USA. Niestety dane na temat jej sprzedaży nie jest znana, ponieważ nie jest regulowana i nie wymaga okazania licencji podczas kupna. Pewne jest jednak jedno – brakuje jej praktycznie wszędzie. Na półkach sklepowych, w magazynach klubów strzeleckich i strzelnic, w zapasach profesjonalnych strzelców rekreacyjnych i myśliwych, czy nawet w arsenale departamentów policji. 

Tylko wojsku USA udało się uciec od problemu, dzięki temu, że dla niej produkcja amunicji ma miejsce aż w sześciu odmiennych lokalizacjach w całym kraju. W dobrym stanie są też w pewnym stopniu specjaliści, przygotowujący się do olimpiady zimowej (i ci, którzy zgarnęli dla USA cztery medale w letniej) przez wsparcie od sponsorów. 

Czytaj też: Iguana to łódź, jakiej jeszcze nie było

To w skali makro doprowadza do braku możliwości kupienia odpowiedniej ilości amunicji i wzrostu jej cen przez naturalne prawa wolnego rynku. W skali mikro objawia się to w braku możliwości ćwiczenia strzelania z broni, ciągle odwoływanych kursów na instruktorów, czy potrzebie „oszczędzenia” amunicji przez policję. Sami producenci amunicji twierdzą, że produkują jej tyle, ile tylko mogą, a gdyby tego było mało, jej import z innych krajów wzrósł w ciągu ostatnich lat o 225%.