Test vivo X60 Pro. Najbardziej opłacalny w swojej klasie?

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

vivo X51 5G był jednym z moich trzech ulubionych smartfonów 2020 roku. Jego następca (na polskim rynku), vivo x60 Pro, jest lepiej wyposażony i ma ciekawą koncepcję aparatu głównego. Czy to sprawdza się w praktyce?

Specyfikacja vivo X60 Pro

  • obudowa o wymiarach 158,6 x 73,2 x 7,6mm, masa 162 gramy, metalowy korpus, szkło na tylnym panelu,
  • ekran AMOLED o przekątnej 6,56 cala, rozdzielczość 1080 x 2376 pikseli, 120Hz, HDR10+, Gorilla Glass 6,
  • układ Qualcomm Snapdragon 870, 8-rdzeniowy procesor, grafik Adreno 650,
  • 12 GB pamięci RAM, 256 GB pamięci wbudowanej, brak gniazda kart pamięci,
  • dual-SIM, 5G, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.1, NFC, USB-C, czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • aparaty: główny 48 Mpix (F/1.5, 1/2″, 26mm, OIS, gimbal), teleobiektyw 13 Mpix (F/2.5, 1/2.8″, 50mm, 2-krotny zoom optyczny), szerokokątny 13 Mpix (F/2.2, 16mm, kąt widzenia 120 stopni), filmy [email protected]/60fps, [email protected]/60fps; przedni aparat 32 Mpix (F/2.5, 32mm),
  • Android 11, nakładka Funtouch 11.1
  • akumulator 4200 mAh, szybkie ładowanie o mocy 33W,
  • cena: 3 699 zł.

W zestawie znajdziemy klucz do gniazda kart, kabel USB, ładowarkę sieciową i szytwny, plastikowy pokrowiec.

vivo X60 Pro jest zbudowany jak vivo X51 5G. I bardzo dobrze!

vivo X51 5G ujął mnie swoimi kompaktowymi wymiarami. To wyróżniało go na tle konkurencji. Przez cały okres użytkowania vivo X60 Pro miałem wrażenie, że jest od niego znacznie większy. Nie bardzo wiem skąd ta iluzja, skoro oba smartfony mają ekran o tej samej przekątnej, do tego tegoroczny model jest jeszcze cieńszy (7,6mm) oraz minimalnie lżejszy (179 vs 181,5 gramów). X60 Pro jest za to szerszy o całe 0,4mm.

Konstrukcja to nadal coś, co wyróżnia najmocniejszy model vivo na polskim rynku. Jest bardzo cienki, lelki, a przy tym perfekcyjnie wykonany. Mamy tu aluminiowy korpus i matowy tylny panel, z daleka wyglądający trochę jak metal. Do tego bardzo efektownie wyglądają ścięte krawędzi na górze i na dole obudowy, a dodatkowo na górnej mamy efektownie wyglądającą wstawkę. Prawdopodobnie szklaną.

Bez zmian pozostała też wyspa aparatów. Spora, ale nieprzesadnie wystająca ponad powierzchnię obudowy. To kolejny element wyglądający niemal identycznie jak w vivo X51 5G. Ogółem zmiany wizualne są nawet mniej niż kosmetyczne, ale nie uznałbym tego za wadę. Podobnie jak było w przypadku X51 5G, vivo X60 Pro to jeden z najładniejszych i najlepiej wykonanych smartfonów na rynku.

vivo X60 Pro ma delikatnie zakrzywiony ekran i przyjazny interfejs

Zakrzywienie ekranu vivo X60 Pro jest niewielkie. W zasadzie za całą iluzję odpowiada krzywizna szkła. Zakrzywiona część ekranu ma nie więcej niż milimetr szerokości. Mimo wszystko to wystarcza, aby sprawiał wrażenie nieco większego, niż jest w rzeczywistości.

Ekran jest bardzo dobrej jakości. Mamy tu obsługę HDR10+ i 120Hz odświeżanie, a zagraniczne testy laboratoryjne mówią o ponad 470 nitach jasności, do prawie 820 nitów w piku. To wyniki stawiające vivo X60 Pro w czołówce rynku. Sama jakość obrazu jest wzorowa. Perfekcyjna czerń, wysoki kontrast, bardzo ładne, nasycone kolory i bardzo dobra widoczność w słońcu od razu pokazują, że mamy do czynienia ze sprzętem z wyższej półki.

Ten wariant ekranu always on jest obłędny!

Interfejs vivo w europejskich smartfonach jest zupełni inni niż w tych sprzedawanych w Chinach. Wynika to z naszych preferencji. vivo przekonuje, że Europejczycy wolą uproszczone interfejsy, za to Chińczycy wręcz przeciwnie. Miałem okazję używać vivo IQOO 3 i faktycznie, interfejs europejski jest znacznie przyjaźniejszy.

Duża zaletą interfejsu vivo są animacje. Dla rozpoznawania twarzy, ładowania, włączania ekranu, odblokowania ekranu, czy też krawędziowe podświetlenie ekranu w momencie otrzymania powiadomienia. Są bardzo dopracowane i efektowne. Do wyboru mamy też sporo wariantów ekranu Always On. Od kolorowych i rozbudowanych, bo bardzo dyskretne i minimalistyczne.

Łączność bez zarzutów, z 5G na czele

Z vivo X60 Pro bardzo dobrze korzystało mi się jako typowego urządzenia do komunikacji. Przez dobre trzy miesiące użytkowania ani razu nie narzekałem na zasięg, czy łączność z różnego rodzaju akcesoriami. Słuchawkami, zegarkami, drukarkami, czy samochodami. Komunikacja poprzez NFC, Bluetooth czy Wi-Fi zawsze przebiegała bez zarzutów.

Bardzo dobrze działa też łączność komórkowa, z siecią 5G włącznie. Do tego mamy wzorową jakość połączeń. Nawet pomimo tego, że głośnik znajduje się za bardzo cienką szparką nad ekranem.

vivo X60 Pro to nie jest flagowiec z najwyżej półki. Ale co z tego?

vivo X60 Pro nie może pochwalić się najmocniejszym procesorem na rynku. Napędza go układ Qualcomm Snapdragon 870, wiec możemy go klasyfikować oczko niżej niż najmocniejsze dostępne konstrukcje. Ale kompletnie nie zauważymy tego w codziennym użytkowaniu.

Smartfon działa wzorowo bez względu na to, do czego go używamy. Interfejs działa płynnie, aplikacje otwierają się dosłownie od ręki, a wyniki w benchmarkach nie odstają od konkurencji (640 tys. punktów w AnTuTu). Miałem nieco obaw przed metalową obudową, ale nie nagrzewa się podczas codziennego użytkowania. Nawet w upały, czy podczas korzystania z Android Auto.

Warto tu wspomnieć też o specjalnym Asystencie Gier. Możemy w nim poprawić osiągi smartfonu na czas rozgrywki, poprawić wyświetlany obraz, czy zablokować sygnalizację powiadomień. Jak w większości smartfonów gamingowych.

vivo X60 Pro to nietypowe podejście do aparatu. Opłaciło się?

W ostatnim czasie trendem wśród producentów smartfonów, w zasadzie utrzymującym się już od dłuższego czasu, jest zwiększanie rozmiarów matrycy. To oczywiste, bo wśród klasycznych aparatów, to te z największymi matrycami oferują największe możliwości. Tymczasem vivo, do spółki z marką Zeiss, idą w innym kierunku.

Matryca głównego aparatu jest wręcz mała nawet jak na smartfonowe standardy i ma rozmiar 1/2.0″. W zasadzie nawet smartfony z mocnej średniej półki mają większą. Ale do tego mamy duży otwór przysłony F/1.5. Czyli bardzo dużo światła wpada na bardzo małą matrycę. Do tego mamy dosyć standardowe dwa aparaty — krótki zoom odpowiadający za 2-krotny zoom optyczny oraz aparat ultraszerokokątny, oba o rozdzielczości 13 Mpix.

Po aparacie głównym spodziewałem się bardzo dobrej ostrości, miłego dla oka rozmycia tła oraz nieco słabszej dyspozycji w zdjęciach nocnych. Nie pomyliłem się… Zbyt mocno. Aparat faktycznie oferuje świetną ostrość, a pod względem zdjęć w dobrych warunkach oświetleniowych nie odstaje od czołówki rynku. Do tego oferuje bardzo miękkie, naturalne rozmycie tła kiedy chcemy skupić się np. na mniejszym obiekcie na pierwszym planie. Co przydaje się też przy portretach i nie musimy do tego korzystać z dedykowanego trybu. Przy zdjęciach nocnych algorytmy odszumiania mają pełne ręce roboty, ale efekt końcowy jest bardzo dobry i lepszy niż się spodziewałem.

Aparat główny

Zoom i aparat ultraszerokokątny oczywiście już aż tak dobrze nie wypadają, ale nadal można je ocenić bardzo pozytywnie. Zoom przydaje się wszędzie tam, gdzie chcemy zawęzić kadr, ale stosunkowo mały otwór przysłony i mała matryca powodują, że czasem lepszy efekt uzyskamy wycinając fragment fotografii ze zdjęcia wykonanego aparatem głównym, niż korzystając z teleobiektywu. Z kolei aparat ultraszerokokątny to bardzo typowy przedstawiciel swojej klasy. Zdjęciom brakuje szczegółów na brzegach kadru, jest ich ogółem zdecydowanie mniej niż przy aparacie główny, ale dzięki podbiciu kolorów oraz efektowi HDR fotografie są bardzo ładne i efektowne. Idealne do zamieszczenia w mediach społecznościowych.

Aparat ultraszerokokątny

Zoom

Główny aparat został wyposażony w zaawansowaną stabilizację obrazu, która podczas nagrywania filmów ma imitować wykorzystanie gimbala. Jakość nagrywanych filmów stoi na bardzo dobrym poziomie, a stabilizacja zdecydowanie wyróżnia się na tle reszty rynku. Zobaczcie to na poniższych przykładach. Na początek film w 4K bez dodatkowej stabilizacji obrazu. Widzimy masę szczegółów, ale drgania kadru są bardzo duże.

A tak wygląda to po dodaniu stabilizacji, ale w rozdzielczości FullHD.

Bateria wymagała największej poprawy. Jak wypada w vivo X60 Pro?

Jak dobrym smartfonem nie był vivo X51 5G, jego akumulator wypadał bardzo słabo. Często potrafił mi się rozładować w połowie dnia i zawsze, kiedy spodziewałem się intensywnego użytkowania, wiedziałem że powerbank jest podstawą.

vivo X60 Pro przy zachowaniu ekranu o tej samej przekątnej ma mniejszy akumulator – 4200 vs 4315 mAh. Czas pracy wypada lepiej, ale nadal jest pół kroku za konkurencją. Przy normalnym użytkowaniu z ok godziną rozmów dziennie, ok 2-3 godzin pracy z włączonym ekranem (Internet, media społecznościowe), stałą synchronizacją aplikacji, podłączonym zegarkiem oraz godziną muzyki na słuchawkach Bluetooth, bezpiecznie było naładować smartfon wieczorem. Okolice 10% naładowania akumulatora nie gwarantowały tego, że rano będzie działać budzik. Dlatego też możemy mówić o pełnym dniu, ale już nie dobie pracy.

Czas ładowania jest przyzwoity. vivo X60 Pro obsługuje ładowanie z maksymalną mocą 33W, co przekłada się na naładowanie akumulatora do pełna w trochę poniżej godziny.

vivo X60 Pro dźwignął ciężar oczekiwań

vivo X60 Pro może nie rzucił mnie na kolana, ale też spełnił moje oczekiwania. Zmiany względem poprzednika nie są rewolucyjne. Mamy tu tak samo dobry ekran, tak samo genialnie wykonaną obudowę, tak samo kompaktowe wymiany. Dostaliśmy do tego lepszą wydajność oraz poprawiony czas działania, choć sam akumulator nieco się skurczył.

Reklama

Kwestię dyskusyjną pozostaje aparat. vivo X60 Pro robi lepsze zdjęcia od poprzednika, a eksperyment z zastosowaniem mniejszego sensora i większego otworu przysłony wyszedł na dobre. Poprawiła się też jakość zdjęć z aparatu ultraszerokokątnego. Regres mamy za to w kwestii zoomu. Teleobiektyw prawdopodobnie pozostał bez zmian w stosunku do vivo X51 5G, za to obiektyw peryskopowy… wyparował. A szkoda, bo przez to uniwersalność zestawu aparatów, która była topowa, nieco ucierpiała.

vivo X60 5G to cały czas jeden z najciekawszych smartfonów w swojej półce cenowej. Daje nam interesującą alternatywę. W cenie 3-4 tys. złotych możemy kupić słabsze flagowce. Takie jak Galaxy S21, czy OnePlus 9. Z jednej strony oferujące topowe ekrany i wydajność, z drugiej odchudzone względem najmocniejszych modeli aparaty. Alternatywą jest vivo X60 5G, który oferuje znacznie lepszy aparat i wykonanie (nie jest plastikowy), ale nieco niższą wydajność.

W codziennym użytkowaniu nie zobaczymy żadnej różnicy między Snapdragonem 870, a Snapdragonem 888, za to zyskujemy lepszy aparat. Z tego powodu w cenie pomiędzy mocną średnią półką a najmocniejszymi flagowcami, vivo X60 5G jest zdecydowanie smartfonem, na który trzeba zwracać uwagę.