Historia kobiet w IT. Cyfrowe dziewczyny i informatyka

Historia kobiet w IT. Cyfrowe dziewczyny i informatyka

Pewnego dnia, ważący prawie 23 tony komputer Harvard Mark II przestał działać. Wewnątrz olbrzymiej konstrukcji obracał się wał napędowy, który uruchamiał sekwencję przekładni i liczników. Programistka Grace Hopper wyjęła z torebki lusterko i zajrzała do środka.

“It’s a bug!” krzyknęła, wyjmując martwą ćmę. Od tego momentu błędy w oprogramowaniu komputerowym zaczęto nazywać bugs, a ich usuwanie – debugging. Jednak historia Pani admirał Hopper i innych kobiet w dziejach informatyki, jest dużo bogatsza, niż rzeczona anegdotka.

Artykuł to wersja tekstowa jednego z 15 odcinków nowego sezonu podcastu “Historia jakiej nie znacie”. Możesz go słuchać uruchamiając player poniżej:

Mity założycielskie start-up’ów technologicznych zostały zdominowane przez mężczyzn, takich jak Steve Jobs czy Bill Gates, ze swoimi słynnymi „garażowymi” historiami.

Jednak wśród geniuszy z Doliny Krzemowej próżno szukać kobiet o celebryckim statusie. Może za wyjątkiem Sheryl Sandberg z Google i Facebooka czy Elizabeth Holmes, ale z kolei jej niechlubny zapis na kartach historii to opowieść na osobny odcinek.

To o tyle smutne, że brak wzorców do naśladowania negatywnie wpływa na popularyzację kariery w IT wśród kobiet. Ale jeśli spojrzeć wstecz, to technologia bynajmniej nie była domeną mężczyzn.

Ada Lovelace była córką George’a Byrona, jednego z najwybitniejszych angielskich poetów i dramaturgów. I choć Ada odziedziczyła po ojcu romantycznego ducha, jej matka chciała mieć pewność, że dziewczyna nie wda się w poetę. Postanowiła więc zapewnić jej intensywną naukę matematyki.

Tymczasem w czerwcu 1833 roku Ada poznała gentelmena o nazwisku Charles Babbage, wybitnego angielskiego uczonego i matematyka. Był to czas, gdy Charles wprost uwielbiał chwalić się stworzoną przez siebie maszyną różnicową rozwiązującą równania wielomianowe. Jednak osób rozumiejących geniusz tego wynalazku było stosunkowo niewiele.

Na szczęście na drodze Charlesa pojawiła się Ada. Była ona jedną z niewielu osób, które uznały maszynę obliczeniową ogólnego przeznaczenia za doskonały pomysł. Zasypała więc angielskiego uczonego listami z propozycją nawiązania współpracy. Zainspirowana jego dziełem, przetłumaczyła artykuł o tym wynalazku z języka francuskiego na angielski, uzupełniając tekst o swoje spostrzeżenia. 

Tak zwane “Uwagi” Ady zrobiły jeszcze większe wrażenie na środowisku naukowym niż pierwotny tekst, a ona sama stała się jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci w historii informatyki

Bo to właśnie w połowie XIX wieku Ada wyobraziła sobie nowoczesny komputer, zdefiniowała pojęcie operacji komputerowej i algorytmów, by wreszcie stworzyć tablicę i diagram przedstawiający krok po kroku, jak rzeczone algorytmy wprowadzać do komputera. Tym samym Ada Lovelace pomogła zasiać ziarna ery cyfrowej, której rozkwit miał miejsce sto lat później, gdy powstawał pierwszy komputer w historii świata. 

Jednak zanim to nastąpiło, grupa 80 kobiet na Uniwersytecie Pensylwanii zajmowała się ręcznymi obliczeniami na potrzeby wojska. Nazywano je „computers”, czyli „liczarkami”. Zadania tego typu często powierzano kobietom, uznając, że są biegłe w rachowaniu. Jednak gdy w połowie XIX wieku skonstruowano pierwszy komputer o nazwie ENIAC, to znów zaangażowano właśnie kobiety do zaprogramowania tej pionierskiej maszyny wojskowej. Kodowanie 27-tonowego ENIACa polegało na ręcznym wprowadzaniu liczb do tablic funkcyjnych. Aby wykonać obliczenia, należało uruchomić wszystkie tablice naraz, a to z kolei wymagało ustawienia ponad 4 tysięcy przełączników.

Mimo to świat na długo zapomniał o programistkach ENIACa. Dopiero dzięki Kathy Kleiman, autorce dokumentu The Computers: The Remarkable Story of the ENIAC Programmers, doczekały się one uznania i otrzymały szereg prestiżowych nagród.

Powojenne kariery kobiet w branży technicznej, głównie w USA – rodziły się wbrew społeczeństwu, w kontrze do systemu edukacji oraz pod prąd teorii, że kobieta „jest stworzona” wyłącznie do bycia matką i żoną

W latach 60-tych amerykański przemysł komputerowy rozwijał się tak szybko, że rezerwy programistów szybko się wyczerpywały. Zaczęto poszukiwać ludzi. Słynny artykuł The Computer Girls, który ukazał się w 1967 roku w amerykańskim magazynie „Cosmopolitan”, opisywał programowanie jako zajęcie stworzone dla kobiet. Zdaniem cytowanej w tekście Grace Hopper, są one cierpliwe i dbają o szczegóły, co czyni je „urodzonymi programistkami”. W artykule Hopper porównała tworzenie algorytmów do planowania obiadu. „Cosmopolitan” radziło kobietom, że zawód ten daje znacznie lepsze perspektyw na utrzymanie, niż rola sekretarki czy asystentki.

Grace Hopper była w tamtych czasach jedną z nielicznych kobiet z tytułem doktora matematyki, w dodatku uzyskanym na prestiżowym Uniwersytecie Yale. Mając 37 lat postanowiła zasilić szeregi armii amerykańskiej, ale dano jej do zrozumienia, że było to zbyt późno na rozpoczęcie służby. Jednak jej determinacja i znakomite wyniki z egzaminów przekonały sceptyków. Przyjęto ją do rezerwy i tak trafiła na Uniwersytet Harvarda, który realizował wówczas szereg projektów dla wojska – w tym między innymi budował wspomniany komputer Harvard Mark I i jego kolejne generacje. 

Grace została przydzielona do ekipy ekspertów, którzy mieli zaprogramować maszynę. Wielokrotnie udowodniła, że jest osobą, która nie boi się myśleć nieszablonowo. W jej biurze można było znaleźć piracką banderę i zegar, którego wskazówki chodziły do tyłu. Grace powtarzała: „Najniebezpieczniejsze powiedzenie to: Zawsze tak robimy”; „Jeśli pomysł jest dobry, trzeba go zrealizować. Dużo łatwiej jest przeprosić, niż uzyskać zgodę”.

Największy wkład Grace w programowanie polegał na jego upowszechnieniu. Hopper stworzyła podwaliny pod język COBOL, który okazał się jednym z najczęściej używanych języków programowania w świecie informatyki. Hopper wierzyła, że języki programowania powinny być intuicyjne i przypominać język, którym posługujemy się na co dzień. Taki właśnie był COBOL, którego unikalną cechą było wykorzystanie bardzo dosłownych, opisowych komend.

Hopper dosłużyła się w armii stopnia kontradmirała. Na emeryturę przeszła w wieku 79 lat jako najstarszy oficer w amerykańskich szeregach, ale pozostała w branży IT jeszcze przez kolejnych kilka lat. Została zapamiętana nie tylko jako wybitna uczona, która bardzo przyczyniła się do rozwoju technologii komputerowych, ale też jako osoba, która gorąco zachęcała młodzież do nauki programowania. Jej dziedzictwo jest kontynuowane poprzez cykliczną konferencję The Grace Hopper Celebration in Computing, której celem jest aktywizacja kobiet w zawodzie programisty.

Jednak historie sukcesów kobiet w sektorze IT nie kończą się na branży wojskowej

Mary Kenneth Keller w wieku 19 lat wstąpiła do Zakonu Sióstr Miłosierdzia Najświętszej Maryi Panny w USA. Następnie rozpoczęła karierę akademicką, by w 1953 roku ukończyć studia magisterskie z matematyki i fizyki.


Siostra Keller tak bardzo ujęła władze Dartmouth College, że postanowiono złamać zasadę „only for men” i zatrudniono ją w centrum komputerowym jako pierwszą kobietę w historii. Zmotywowana tym Siostra Keller została pierwszą kobietą w USA, która otrzymała tytuł doktora w dziedzinie informatyki.

Keller utworzyła wydział informatyki w Clarke College. Zależało jej, by kobiety angażowały się w technologię. Wspierała pracujące matki, a nawet zachęcała je, by zabierały na zajęcia swoje dzieci. Również i jej marzeniem było stworzenie prostego języka komputerowego, który umożliwiałby programowanie praktycznie każdemu. Wraz z Johnem Kemenym i Thomasem Kurtzem opracowała język BASIC, który zrewolucjonizował programowanie, wcześniej dostępne jedynie dla nielicznych. 

W latach 70-tych Bill Gates i Paul Allen opracowali własną wersję BASICA na komputery osobiste. Tak powstał ich pierwszy produkt – Microsoft Basic, a reszta to już historia.

Swoją epokę wyprzedziła również aktorka Hedy Lamarr, której zawdzięczamy technologię umożliwiającą nam korzystanie z WiFi, GPS czy Bluetooth

Hedy stała się ikoną Hollywood wkrótce po jej kontrowersyjnej roli w „Ekstazie” z 1933 roku. Mimo ogromnej popularności, aktorka w wolnym czasie tworzyła wynalazki.

Jeden z nich miał wykorzystywać fale radiowe do sterowania torpedami. W Hollywood poznała kompozytora George’a Antheila, którego system zdalnego sterowania instrumentami komponował się z koncepcją Hedy.

W 1941 roku opatentowali wynalazek, oddając go za darmo Marynarce USA. Jednak ich pomysł na lata trafił do szuflady, znacznie wyprzedzając swoje czasy.

Przypomniano sobie o nim dopiero w latach osiemdziesiątych, gdy został odtajniony przez amerykańską armię. Dziś znany jest jako FHSS – metoda rozpraszania widma w systemach szerokopasmowych, dzięki której bez zakłóceń możemy korzystać z WiFi, telefonii komórkowej, Bluetooth czy GPS. Zasługi Hedy Lamarr na polu techniki zostały uznane dopiero u schyłku jej życia, gdy pod koniec lat dziewięćdziesiątych otrzymała szereg prestiżowych nagród.

Niechlubne miejsce w historii techniki zajmuje test predyspozycji do pracy w zawodzie informatyka, który został stworzony w latach 60. XIX wieku przez Williama Cannona i Dallisa Perry’ego. Aż dwie trzecie firm zatrudniających programistów, w tym korporacje takie jak IBM, wykorzystywały ten test w swoich procesach rekrutacyjnych. Sprawdzał on nie tylko umiejętność logicznego myślenia i rozwiązywania zagadek, ale również wskazywał preferowane cechy charakteru. Wynikało z niego, że idealny programista to ktoś, kto stroni od ludzi i „aktywności, które wymagają kontaktów osobistych”. Tym samym był on skrojony pod męskie cechy charakteru, gdyż w tamtym czasie zachowania tego typu wśród dziewcząt były zwyczajnie tępione. U kobiet uważano je za przejaw negatywnych cech charakteru, tymczasem u chłopców – za przebłysk geniuszu. 

Wizerunek nieśmiałego informatycznego introwertyka przeniósł się z czasem do popkultury. Gry, które stanowił główny powód, dla którego każdy nastolatek marzył o własnym komputerze, były skierowane przede wszystkim do chłopców. Większość kobiet, których ankietowała Jane Margolis badając przyczyny dysproporcji płci w IT, odpowiadało jej, że w dzieciństwie widywały komputer co najwyżej w pokojach swoich braci. Dziewczynkom dawano do zrozumienia, że rozrywka komputerowa, a co za tym idzie cała dziedzina informatycznych zainteresowań, jest po prostu nie dla nich.

Historie polskich „cyfrodziewczyn”, które przełamywały te stereotypy, opisuje w książce o tym samym tytule Karolina Wasielewska. Ich odwaga w życiu prywatnym i zawodowym może z powodzeniem stać się inspiracją dla następczyń.

Andrzej Skasko/ Historia jakiej nie znacie