Test Huawei MateView GT 27″. Monitor (nie tylko) dla graczy z mniejszym biurkiem

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Huawei MateView GT 27″ to mniejszy i tańszy odpowiednik 34-calowego monitora obecnego na polskim rynku. Spodziewałem się po nim, że będzie równie dobry, tylko mniejszy. Czy faktycznie tak było?

Specyfikacja Huawei MateView GT 27″

  • przekątna ekranu 27 cali, zakrzywiony 1500R,
  • rozdzielczość 2560 x 1440 pikseli, proporcje 16:9,
  • odświeżanie obrazu 165 Hz (Display Port) lub 144 Hz (HDMI),
  • deklarowane pokrycie sRGB 100%, DCI-P3 90%, delta E <2,
  • deklarowana jasność 350 nitów, kontrast 4000:1,
  • ochrona oczu zgodna z certyfikatem TUV Theinland,
  • porty – USB-C (zasilanie), 2x HDMI 2.0, 1x DisplayPort 1.2,
  • cena: 1 699 zł

W zestawie znajdziemy komplet okablowania oraz zasilacz z odpinanym kablem USB-C.

Monitor dla graczy, a elegancki

Bardzo lubię powtarzać, że sprzęt dla graczy nie musi wyglądać jak choinka i mały MateView GT jest tego idealnym przykładem. Obudowa jest czarna, elegancka, bez żadnych świecących dodatków. Ekran jest zamknięty w solidnym, grubym plastiku. Do jego wykonania nie można mieć zastrzeżeń.

Stopka jest metalowa i dosyć cienka, ale dzięki temu nie rzuca się w oczy i zajmuje mniej miejsca. Ogólnie rzecz biorąc 27-calowy MateView GT jest kompaktowym monitorem. Głębokość całej konstrukcji to ok 20 cm, a po maksymalnym przysunięciu monitora do ściany, jego zakrzywione boki znajdują się od niej ok 16 cm. Ekran można nachylać i odchylać, a także regulować jego wysokość w zakresie 11 cm.

Od spodu mamy dżojstik do poruszania się po Menu, a z tyłu porty zakryte łatwo zdejmowaną, plastikową zasłoną.

MateView GT 27″ używa portu USB-C tylko do ładowania. Szkoda

Dużą zaletą 34-calowego MateView GT była możliwość przesyłania obrazu przez port USB-C. W 27-calowym wariancie tej opcji zabrakło. Port USB-C służy tylko do zasilania, a na upartego 65W zasilacza użyjemy do podłączenia laptopa lub smartfonu. Jest to ta sama ładowarka, która jest dodawana do laptopów Huawei, tylko czarna, a nie biała.

Obraz przesyłamy przez port HDMI 2.0 (dostępne są dwa porty) lub Display Port 1.2. Brakuje mi tu tego USB-C, bo monitora używam podpiętego jednocześnie do laptopa i komputera stacjonarnego. Ale to już kwestia moich, specyficznych wymagań.

MateView GT 27″ zaskoczył jakością obrazu

Deklaracje Huaweia w kwestii możliwości 27-calowego MateView GT są duże. Wysoki kontrast, HDR, odwzorowanie kolorów na poziomie delta E poniżej 2. A jak to wypada w praktyce? Byłem mocno zaskoczony po otrzymaniu wyników pomiarów.

MateView GT 27″ oferuje 100% pokrycie palety kolorów sRGB, 87% pokrycie dla AdobeRGB, 91% DCI-P3 oraz 83% dla NTSC. To bardzo solidne wyniki. Wykres gamma jest delikatnie poza skalą, a biel dla maksymalnej jasności nieco zbyt ciepła (7100K), co widać gołym okiem podczas obróbki zdjęć i wymaga to odpowiedniej kalibracji. Średnia wartość delta E to zaledwie 1,11, co oznacza, że zgodnie z zapowiedziami mamy tutaj bardzo dobre odwzorowanie kolorów. Z kolei maksymalna jasność to 366 nitów. Mogło być nieco lepiej, ale do codziennej pracy i grania w gry to wystarcza.

MateView GT 27″ w praktyce. Czy zakrzywiony ekran przy tej przekątnej ma sens?

Nie bez powodu w tytule napisałem, że mały MateView GT to dobry wybór dla małych biurek. Obok monitora Huawei mam zawieszony 28-calowy, płaski monitor, który wydaje się o wiele większy. Dzięki zakrzywieniu ekranu MateView GT sprawia wrażenie mniejszego, niż jest w rzeczywistości i w przypadku mniejszych przestrzeni nie dominuje otoczenia. A przy tym nadal pozwala na bardzo komfortową pracę na dwóch otwartych oknach programów.

Choć zakrzywienie przy tej przekątnej jest niewielkie (ale to nadal 1500R), to w grach dalej mamy to uczucie wciągania w rozgrywkę przez ekran, który nieśmiało próbuje nas obejmować. Jeśli łączymy granie z pracą, zakrzywienie nie przeszkadza. Ale już do samej pracy lepszym wyborem jest według mnie płaski ekran. Choćby przy obróbce zdjęć wystarczy się delikatnie przesunąć, żeby zacząć kombinować, czy ten kadr jest prosty, czy jednak nie. Jeśli chcecie używać zakrzywionego ekranu do samej pracy, to zdecydowanie lepiej będzie sięgnąć po coś z większą przekątną, od 32 cali w górę.

Przejdźmy do gier. W końcu to monitor gamingowy

Do działania MateView GT 27″ w grach nie można mieć zastrzeżeń. 165 Hz odświeżanie obrazu daje bardzo dobra płynność obrazu w dynamicznych scenach. HDR dodaje głębi obrazu i w parze z wydajnym sprzętem pozwala cieszyć się bardzo dobrą grafiką. A nieco cieplejsze kolory, które mogą przeszkadzać w pracy, w grach sprawdzają się bardzo dobrze.

Gamingowych dodatków nie mamy zbyt wiele. Do wyboru mamy rozjaśnienie ciemnych pól, sprawdzające się w strzelankach, kilka wariantów celownika do wyboru, możliwość wyświetlania liczby klatek oraz gotowe ustawienia kolorów, dopasowane do różnych gatunków gier.

MateView GT 27″ to dobre uzupełnienie oferty monitorów Huawei

Huawei zanotował bardzo dobry debiut na rynku monitorów prezentacją modeli MateView oraz 34-calowych MateView GT. Firma celnie poszła za ciosem, bo 27-calowy MateView GT to kolejny udany produkt.

Monitor oferuje w zasadzie to samo, co wersja 34-calowa. Obraz jest płynny, odpowiednio jasny, z ładnie nasyconymi kolorami, HDR-em i skromnymi, ale użytecznymi dodatkami gamingowymi. W pracy przydatne będzie bardzo dobre odwzorowanie kolorów, ale do obróbki zdjęć konieczna jest kalibracja, bo biel jest zdecydowanie zbyt ciepła i widać to gołym okiem.

27-calowy Huawei MateView GT to bardzo dobra opcja dla każdego, kto potrzebuje niedużego monitora, albo zwyczajnie nie ma miejsca na biurku na postawienie ekranu o przekątnej 32 lub więcej cali.