Planeta krążąca poza naszą galaktyką? To pierwszy taki przypadek w historii

Do potencjalnie historycznego odkrycia doprowadzili astronomowie, którzy opisali swoje ustalenia w Nature Astronomy. Wynika z nich, że poza granicami naszej galaktyki krąży egzoplaneta zwana M51-ULS-1.

Oczywiście to nie tak, iż wspomniana planeta nie znajduje się na terenie żadnej z galaktyk. Ten hipotetyczny obiekt miałby bowiem krążyć w obrębie M51, zwanej również galaktyką Wir. Obserwacje przeprowadzono z wykorzystaniem teleskopu kosmicznego Chandra, który pracuje w zakresie promieni rentgenowskich.

Czytaj też: WASP-76b nawet bardziej ekstremalna niż sądzono. Odebrano nietypowy sygnał pochodzący z egzoplanety

Odkryte jak do tej pory planety pozasłoneczne w zdecydowanej większości leżą w odległości mniejszej niż 3000 lat świetlnych od Ziemi. Wyobraźmy więc sobie, że potencjalna egzoplaneta krążąca na terenie galaktyki M51 jest oddalona o około 28 milionów lat świetlnych. Obiekt ten nie tylko wygrywa w kategorii najodleglejszych planet znanych nauce, ale przede wszystkim jest pierwszą planetą w historii wykrytą poza granicami Drogi Mlecznej.

M51-ULS-1 to prawdopodobnie pierwsza planeta pozasłoneczna wykryta poza Drogą Mleczną

Nie powinniśmy oczywiście wybiegać zanadto w przyszłość, ponieważ nadal konieczne będzie potwierdzenie, iż zespół badawczy zarządzany przez Rosanne Di Stefano z Uniwersytetu Harvarda faktycznie zaobserwował planetę pozasłoneczną. Autorzy badania skupiali się na tzw. tranzytach (przejściach planet przed tarczami swoich gwiazd) w trzech galaktykach, używając zarówno teleskopu Chandra, jak i instrumentu XMM-Newton. Łącznie obserwacjami objęto 55 układów w M51, 64 układy w Messier 101 oraz 119 układów w Messier 104.

Czytaj też: Młoda planeta zaobserwowana. Jej bezpośrednie obrazy wyjaśnią, jak powstała Ziemia

Jeśli chodzi o układ, w którym miałaby krążyć M51-ULS-1, to zawiera on czarną dziurę lub gwiazdę neutronową wokół której orbituje inna gwiazda, mająca około 20-krotnie większą masę od Słońca. Tranzyt widoczny w promieniowaniu rentgenowskim trwał około trzech godzin – w tym czasie emisja promieniowania rentgenowskiego spadła do zera. Mając do dyspozycji tego typu informacje, astronomowie przypuszczają, że potencjalna egzoplaneta powinna mieć wielkość Saturna i okrążać swoich gospodarzy w odległości około dwukrotnie większej niż w przypadku Saturna i Słońca. Zdaniem badaczy przeszłość M51-ULS-1 była niezwykle burzliwa, ponieważ najprawdopodobniej przetrwała ona eksplozję okolicznej supernowej, która doprowadziła do powstania tamtejszej gwiazdy neutronowej bądź czarnej dziury.

Niestety, na weryfikację doniesień autorów tego potencjalnie historycznego odkrycia przyjdzie nam jeszcze poczekać. Orbita M51-ULS-1 jest bowiem na tyle duża, że planeta nie dokona kolejnego przejścia na tle swojego gospodarza przez kolejnych 70 lat. W praktyce oznacza to, iż konieczne będzie oczekiwanie na najbliższy tranzyt tego obiektu, co potrwa dziesiątki lat. Pewnym rozwiązaniem byłoby natomiast… zaobserwowanie większej liczby egzoplanet krążących poza Drogą Mleczną. Ich poszukiwania powinny przyspieszyć wraz z nadejściem bardziej zaawansowanych obserwatoriów.