Pocisk nuklearny remedium na nadlatującą asteroidę. Potwierdzają to nowe badania

Niedawno pisaliśmy o śmiałej misji NASA, w myśl której jedna z sond zarządzanych przez agencję miałaby uderzyć w kosmiczną skałę, aby zmienić trajektorię jej lotu. Teraz natomiast czas na inny pomysł, zakładający wykorzystanie pocisku nuklearnego.

Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę badań poświęconych zwalczaniu zagrożeń z kosmosu, pozostaje nam mieć nadzieję, że NASA nie wie czegoś, czego nie podano do publicznej wiadomości. Odkładając żarty na bok: najprawdopodobniej agencja wyznaje zasadę, że przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego jej naukowcy chcą być przygotowani na każdy możliwy scenariusz. A o skali zagrożenia ze strony asteroid mogliśmy się przekonać wielokrotnie, choć na szczęście nie na własnej skórze.

Czytaj też: Oto 42 największe asteroidy Układu Słonecznego. Kosmiczne skały na nowych zdjęciach

Pomysł zakładający użycie pocisku nuklearnego do zwalczenia zagrożenia ze strony asteroidy nie jest szczególnie nowy. Przez długi czas dominowało jednak przeświadczenie, że realizacja takiej misji musiałaby mieć miejsce na kilkanaście-kilkadziesiąt lat przed spodziewanym uderzeniem. Bez tego wyprzedzenia kosmiczna skała mogłaby dokonać dzieła zniszczenia zanim ludzkość w ogóle zdążyłaby się przygotować na nierówną walkę. Na szczęście lektura badań opublikowanych w Acta Astronautica pozwala bardziej optymistycznie spojrzeć na sprawę: sugerują one, że detonacja asteroidy nawet na kilka miesięcy przed uderzeniem dałaby zadowalające rezultaty.

Pocisk nuklearny musiałby zostać skierowany na asteroidę z co najmniej 2-miesięcznym wyprzedzeniem

Na przykład asteroida mająca sto metrów średnicy musiałaby zostać zbombardowana na dwa miesiące przed spodziewaną kolizją z Ziemią. Oczywiście im większy kaliber „przeciwnika”, tym szybciej wyprowadzona musiałaby być kontra ze stron ludzkości. Faktem pozostaje natomiast, iż obecne szacunki nastrajają znacznie bardziej pozytywnie niż dotychczasowe, a wizja nadlatującej kosmicznej skały nie musi być taka mrożąca krew w żyłach, jak się do niedawna wydawało.

Czytaj też: Akcja niczym w Armageddonie. NASA chce przekierować asteroidę potencjalnie zagrażającą Ziemi

Aby zasymulować detonację na asteroidzie, naukowcy stworzyli program komputerowy zwany Spheral. Jego zadaniem było modelowanie długotrwałych skutków wybuchu na powierzchni wirtualnej asteroidy. Spheral śledził odłamki od momentu detonacji oraz to, jak powstała w wybuchu chmura krążyła wokół Słońca. W symulacji uwzględniono nawet efekty grawitacyjne wywoływane przez inne obiekty naszego układu. Rezultaty wykazały, że 99,9% niewielkich asteroidy mijało Ziemię, jeśli zbombardowano je z 2-miesięcznym wyprzedzeniem. W przypadku większych skał i 6-miesięcznego wyprzedzenia, współczynnik ten nieznacznie spadał i osiągał 99%.